Treść Biuletynu Stowarzyszenia grudzień 2010
Biuletyn Miesięczny
Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego
Warszawa, grudzień 2010 r. Nr 91
OD REDAKCJI
Zapraszamy do lektury kolejnego numeru Biuletynu Miesięcznego Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE. Zawiera on artykuł dr Cezarego Mecha opublikowany w Naszym Dzienniku „U progu demograficznej zapaści” oraz artykuł Pawła Pelca „Jak przekuć sukces w porażkę”.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia składamy najlepsze życzenia spokojnych, rodzinnych świąt, wielu łask Bożych i nieustającej opieki Dzieciątka Jezus.
Jednocześnie, w imieniu Zarządu, chcielibyśmy zaprosić wszystkich członków i sympatyków Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE na tradycyjne świąteczne spotkanie. Odbędzie się ono w Restauracji Sekret przy ul. Jezuickiej 1/3 w Warszawie w dniu 4.12.2010 r. (sobota) o godzinie 17.00.
Wszystkich członków oraz sympatyków Stowarzyszenia zachęcamy do współpracy z redakcją Biuletynu, chętnie opublikujemy przygotowane przez Państwa teksty.
Zapraszamy też do odwiedzenia strony internetowej Stowarzyszenia: www.srkunfe.webpark.pl, na której dostępne są między innymi wszystkie biuletyny Stowarzyszenia.
Redakcja
U progu demograficznej zapaści
Hasło Platformy Obywatelskiej w wyborach samorządowych "Nie róbmy polityki. Budujmy szkoły" w sytuacji, kiedy Polska się wyludnia na znacznych obszarach, a do szkół trafiają rekordowo niskie roczniki dzieci, musi skłaniać do pytania: dla kogo chcemy budować te szkoły? I czy na początek nie powinniśmy podjąć działań, aby dzieci do tych szkół mogły trafić.
Liczba mieszkańców Unii Europejskiej w 2010 r. osiągnęła 501 mln, jednak na skutek zmian demograficznych udział procentowy populacji Unii w liczbie ludności świata szybko się zmniejsza - w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat z 13,3 proc. do 7,3 procent. Klęska demograficzna to wyzwanie dla Polski, która w przeciwieństwie do Rosji, której udział w liczbie ludności świata spadł z 4 do 2 proc., nie jest w stanie znaleźć adekwatnych środków wsparcia rodzin. Richard Jackson, Neil Howe i Keisuke Nakashim w artykule "Uwaga, nadchodzą staruszkowie!", zamieszczonym w październikowym "New York Times", stanowczo stwierdzają: "Starzenie się ludzkości przestało być odległym problemem, zaledwie majaczącym na horyzoncie. Demograficzna transformacja, którą obecnie przechodzi świat, wpłynie na każdą dziedzinę życia".
Skutki starzenia się społeczeństwa są bardzo istotne dla gospodarki i finansów publicznych zarówno z ekonomicznego, jak i politycznego punktu widzenia. Powstało wiele rozważań dotyczących powstania nowego rynku "silver market" (srebrny rynek) i nadchodzących przeobrażeń. Jedną z istotnych opublikowanych analiz jest raport Nomury: "The Business of Ageing. Older workers, older consumers: big implications for companies" (Biznes starzenia się. Starsi pracownicy, starsi konsumenci: duży wpływ na przedsiębiorstwa). O ile na początku XIX w. przeciętna długość życia wynosiła poniżej 50 lat, o tyle obecnie ludzie mogą oczekiwać dożycia do 80 lat - czytamy w raporcie. Charakterystyczne jest to, że w ciągu najbliższych 30-40 lat liczba osób w wieku ponad 60 lat będzie stanowiła ok. 1/5, a ludzi w wieku ponad 50 lat - 1/3 światowej populacji. Zjawisko starzenia się społeczeństw jest zróżnicowane terytorialnie. Kraje, które bardzo szybko się starzeją, to Japonia czy Polska. O ile w Indiach średnia wieku wynosi 26 lat, na środkowym wschodzie jeszcze mniej - 24 lata, o tyle w Japonii wynosi 43 lata i wzrośnie aż do 55 lat w 2050 roku. W przypadku Polski niepokoi tempo procesu starzenia - co dwa lata średnia ta wzrasta aż o rok.
Zmiany w wieku populacji mają bardzo szerokie implikacje, jeśli chodzi o sposób, w jaki będzie się rozwijała gospodarka, ponieważ należy oczekiwać szybkiego wzrostu zarówno liczby starszych pracowników, jak i konsumentów. Będzie to silnie oddziaływało na przedsiębiorstwa. Należy się liczyć z tym, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa wzrost gospodarczy ulegnie spowolnieniu, liczba osób w wieku produkcyjnym będzie maleć i nasilą się naciski na finanse publiczne związane z płatnościami na emerytury i opiekę zdrowotną.
Raport Nomury zauważa, że nawet w krajach wysoko rozwiniętych przedsiębiorstwa nie są przygotowane na wymogi nowych czasów. Dlaczego? Ludzie mają różne możliwości adaptacyjne do nowych warunków pracy, które z wiekiem spadają. Pojawi się zatem konieczność kosztownego doszkalania ludzi starszych, którzy gorzej przyswajają wiedzę niezbędną do efektywnego wykonywania pracy. Młode, pracujące generacje oszczędzają, starsze wydają oszczędności. Wzrost populacji ludzi starszych musi mieć wpływ na stopy procentowe, koszty kapitału, kurs wymiany walut. Nie jest jednak pewne, czy rynek efektywnie przewiduje te zmiany.
Grozi nam drenaż
Z perspektywy finansów publicznych starzenie się społeczeństwa powoduje znaczący wzrost kosztów społecznych. Starzejąca się populacja warunkuje konieczność podnoszenia poziomu systemu opieki zdrowotnej (ludzie starsi potrzebują trzy razy więcej zabiegów medycznych). Słabością Polski jest brak nowych miejsc pracy dla młodego pokolenia, przy silnym nacisku na zwiększenie wydajności pracowników w działających już instytucjach i utrzymanie dotychczasowego poziomu produkcji.
Nie jest też jasne, dlaczego pracodawcy w przyszłości mieliby inwestować w starszych ludzi, kiedy mogą zatrudnić młodych. Trudno wskazać na mechanizmy, które w sytuacji wysokiego bezrobocia prowadziłyby do zatrudniania przez pracodawców ludzi starszych o niższej produktywności. Praca ta musiałaby być nisko płatna i wiązałaby się z wyższymi kosztami ochrony zdrowia i z wyższą absencją. Kiedy bierzemy pod uwagę słabość organizacyjną polskich instytucji gospodarczych, to obawa o możliwość utrzymania miejsc pracy w kraju się nasila. Gdy jednocześnie słyszymy o oczekiwaniach pracodawców dotyczących np. obniżenia składek, zwłaszcza przy pracach o niskiej wartości dodanej, to zagrożenie wydajności systemu finansowego staje się realne.
Pojęcie "starzenie się" w debacie publicznej pojawia się rzadko. W internecie występuje ono najczęściej w związku z ochroną zdrowia, chirurgią plastyczną, rzadziej w kontekście miejsc pracy, produktywności. Brak debaty powoduje, że przedsiębiorstwa nie są przygotowane albo - tak jak w niektórych krajach, np. w Niemczech - orientują się na zatrudnianie imigrantów kosztem krajów sąsiednich, co może pogłębić konsekwencje starzenia się ludności w takich krajach jak Polska.
Proces starzenia się społeczeństw w sąsiadujących ze sobą krajach o tak różnym poziomie dobrobytu w sytuacji zmniejszania się produktywności osób starszych musi oznaczać drenaż pracowników do kraju potrafiącego bardziej optymalnie łączyć kapitał z pracą i z funkcjonowaniem sektora opieki społecznej. Już teraz Niemcy zgłaszają zapotrzebowanie na blisko 100 tys. pracowników w sektorze socjalnym, który zajmuje się opieką nad starym pokoleniem niemieckim.
W ciągu 15 lat liczba pracowników u naszego zachodniego sąsiada spadnie o blisko 4 mln, a aż 70 proc. tamtejszych pracodawców już dziś narzeka na trudności ze znalezieniem pracowników. Warto zaznaczyć, że efektem działań w aspekcie polityki prorodzinnej w Niemczech jest wskaźnik zastępowalności pokoleniowej wyższy niż w Polsce.
Srebrny rynek
Konsument również się starzeje. Proces ten nie jest uwzględniany w strategiach marketingowych, nadal nakierowanych głównie na ludzi młodych, podczas gdy już teraz powinna nastąpić reorientacja w stronę osób starszych. Starzenie się narodów będzie oddziaływało na strukturę przedsiębiorstw, ale z różną siłą na różne branże. Już obecnie na rynku kapitałowym np. przemysł farmaceutyczny jest znany z mniejszej zmienności wyceny cen akcji.
Obecnie osoby powyżej 50. roku życia w skali świata posiadają ok. 80 proc. aktywów. Dochody Europejczyków powyżej 65. roku życia wynoszą już obecnie 3 bln euro, a więc 1/4 PKB UE, w Stanach Zjednoczonych zaś 2 bln dolarów. W USA osoby powyżej 50. roku życia kontrolują ponad 50 proc. dyskrecjonalnych wydatków. W Wielkiej Brytanii gospodarstwa domowe osób powyżej 50. roku życia wydają ok. 250 mld funtów, a więc powyżej 40 proc. całości wydatków domowych.
Sytuacja przekształcania się rynku światowego w kierunku "silver market" pokazuje trendy, do których będą musiały dostosować się przedsiębiorstwa. Raport Nomury jest jednak szalenie optymistyczny pod tym względem, ponieważ według niego firmy podołają temu wyzwaniu, zmiany będą bardzo spokojne, a kraje starzejące się będą stawały się "stanami starości", jak obecnie Floryda. Niemniej jeśli popatrzymy na następujące przemiany z pewnym dystansem historycznym, to może się okazać, że będą one bardziej drastyczne. Ich objawem będzie większa ekspansja krajów słabiej rozwiniętych, ale jednak zdrowszych w aspekcie populacji. Raport Nomury uświadamia nam, że aby skutki starzenia się społeczeństw były jak najmniej bolesne dla naszego kraju, należy wspierać politykę prorodzinną, tak żeby w przyszłości nie być zmuszonym do płacenia dodatkowego podatku o charakterze demograficznym.
Zadbać o wielodzietnych
Tymczasem w Polsce nie istnieje polityka prorodzinna. Występuje ewidentny brak relacji między kosztami ponoszonymi przez rodziny na utrzymanie młodego pokolenia a należnymi wyższymi świadczeniami emerytalnymi w przyszłości. W przypadku transferów międzygeneracyjnych z jednej strony widzimy, jak zapisywane są składki na kontach ZUS i OFE, jak postępuje zadłużenie ZUS, przy jednoczesnym braku koniecznych działań w sferze prorodzinnej.
W ciągu ostatnich 20 lat zarówno w Polsce, jak i w Niemczech wystąpiły częste zmiany przepisów i brak stabilności systemowej. Można przyjąć, że starzenie się społeczeństwa i związany z tym fakt, iż pojawia się coraz więcej świadczeniobiorców, a coraz mniej tych, którzy powiększają pulę podatkową świadczeń, będzie nadal powodował ustawiczny nacisk na dalsze zmiany przepisów i ograniczanie świadczeń w przyszłości. Proces starzenia się społeczeństwa w efekcie będzie powodował kolejne zmiany ograniczające wysokość świadczeń i podwyższające podatki. Inne zmiany, które będą miały olbrzymi wpływ na gospodarkę, będą polegały na ograniczeniu innowacyjności, narastaniu kosztów emerytalnych, kosztów służby zdrowia, skokowych podwyżkach podatków i świadczeń, w efekcie będą wypychały pracowników do tych instytucji, które są ustabilizowane i dają wyższe możliwości zarobkowe. W przypadku jednoczącej się Europy będzie to oznaczało emigrację młodych polskich pracowników.
Polska wydaje się państwem podwójnie zagrożonym - z jednej strony jako kraj na dorobku, z ludźmi starszymi, nieposiadającymi oszczędności, a więc bez zabezpieczenia na starość, z drugiej strony jako Ojczyzna niewielkiej, oportunistycznie nastawionej młodej generacji, która nie będzie chciała być opodatkowana na rzecz starszej populacji bez aktywów.
Kiedy patrzymy na proces kształtowania polityki gospodarczej w Polsce, widzimy chaos i niespójność zamiast twardego realizowania polskich interesów w kraju i walki o równoprawną pozycję w ramach UE. Z jednej strony obserwujemy działania, aby uczynić przyszłoroczny budżet ekspansywnym, w celu polepszenia wyniku wyborczego, przy skutecznym przesunięciu w czasie oczekiwanego konfliktu na linii Komisja Europejska - Polska. Ale po wyborach parlamentarnych należy się liczyć z bardzo silnym zacieśnieniem polityki fiskalnej kosztem emerytów, rencistów i osób korzystających z publicznej służby zdrowia; likwidacją ukrytych zobowiązań emerytalno-zdrowotnych kosztem najsłabszych członków społeczeństwa i osłabieniem możliwości rozwojowych kraju.
Według zgodnej opinii obserwatorów, trwająca w pierwszej połowie 2007 r. prezydencja Niemiec w Unii Europejskiej była zdominowana walką o kształt konstytucji europejskiej niekorzystnej dla Polski, a faworyzującej Niemcy, właśnie ze względu na ich przewagę demograficzną. Niestety w Polsce bez większego echa przeszło posiedzenie ostatniej Rady Europejskiej, które po cichu, bez zbędnego rozgłosu w kraju, zainicjowało wprowadzanie kontroli UE nad narodowymi budżetami. Czym polskie elity uzasadniają politykę degradacji naszego kraju do poziomu samorządu w sytuacji krzywdzących nasz kraj zasad liczenia deficytu? Wyjaśnienie mówi o konieczności skupienia się na wykonaniu zadań, które powierzy nam zagranica (sic!): "Jako przyszła prezydencja, na którą być może spadnie to zadanie [zmiany traktatu w związku z postanowieniami szczytu], warto, by Polska zachowała dystans do problemu. Musimy zdawać sobie sprawę, że my będziemy tym krajem, który będzie tę pracę prowadził" (wypowiedź sekretarza stanu ds. europejskich w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Mikołaja Dowgielewicza).
Odpowiedzią na zaistniałą sytuację nie powinna być polityka dostosowania się do coraz gorszych warunków, ale konieczność przejęcia inicjatywy i poniesienia dodatkowych nakładów na powstanie infrastruktury wzrostu w Polsce. Należałoby również stworzyć czytelną relację między polityką prorodzinną a sytuacją finansów publicznych. Nawet w bogatych Niemczech starzenie się społeczeństwa spowodowało, że od 1992 r. wszystkie zmiany emerytalne charakteryzowały się z jednej strony ograniczeniem uprawnień emerytalnych, a z drugiej poszerzeniem świadczeń rodzinnych. Polska będzie przeżywała jeszcze większe problemy, jeśli odpowiedź na wyzwania demograficzne będzie jednokierunkowo nastawiona na ograniczanie świadczeń, przy jednoczesnym ignorowaniu potrzeb rodzin wielodzietnych, mimo że to one są "źródłem" wysokości przyszłych dochodów podatkowych. Dlatego należałoby dążyć raczej do tego, by optymalizować wydatki państwowe, przyjmując projekty, które mają przyspieszyć powstawanie bazy podatkowej w przyszłości, jak i silnie przeciwdziałać zakusom na obniżkę ulg podatkowych dla rodzin wielodzietnych. Inaczej ostrzeżenia zawarte przez członka zarządu Bundesbanku Thilo Sarrazina w jego najnowszej książce "Niemcy zmierzają do samolikwidacji" staną się prawdziwe, ale po tej stronie Odry, gdyż zapaść demograficzno-instytucjonalna w Polsce jest naprawdę groźna.
Cezary Mech
Poglądy wyrażone w artykule wyrażają osobiste stanowisko autora i nie odzwierciedlają stanowiska instytucji, z którą jest on związany zawodowo.
Źródło: Nasz Dziennik 19 listopada 2010, Nr 270 (3896)
Jak przekuć sukces w porażkę
Reforma emerytalna jest jednym z niewielu sukcesów, którym możemy się pochwalić na świecie. Mimo drastycznie pogarszającej się sytuacji demograficznej, przy poparciu związków zawodowych i społeczeństwa udało się tak zreformować system emerytalny, by zmniejszyć obciążenia przyszłych pokoleń. Istotnym elementem tych zmian było ujawnienie części zobowiązań emerytalnych zaciągniętych w przeszłości poprzez transfery do otwartych funduszy emerytalnych (OFE) oraz przeniesienie finansowania części zobowiązań z przyszłych pracujących na rynek finansowy poprzez przekazanie części składki do OFE.
Problemy zaczęły się po przystąpieniu do Unii Europejskiej, która wbrew logice, tuż przed naszą akcesją odmówiła uznania OFE za część systemu zabezpieczenia społecznego. Próby zmiany tego stanowiska podejmowane przez ówczesne rządy SLD-PSL nie doprowadziły do zmiany tego stanowiska, a jedynie do przejściowego poluzowania restrykcji związanych z nadmiernym deficytem w związku z tzw. „kosztami reformy emerytalnej”. Opóźniło się także wprowadzenia rozwiązań dotyczących emerytur pomostowych. Z nowego systemu wyłączono służby mundurowe i górników, sędziowie i prokuratorzy uzyskali włączenie ich do systemu zaopatrzeniowego. Nie udało się skutecznie uchwalić regulacji dotyczących wypłaty kapitałowych emerytur dożywotnich.
Ale dopiero kryzys stał się pretekstem do próby demontażu reformy emerytalnej. MPiPS zaczęło proponować obniżenie poziomu składki przekazywanej do OFE, sugerować wprowadzenie dobrowolności oszczędzania w OFE i wypłaty emerytur wyłącznie przez ZUS. Koncepcja ta nie została zaakceptowana przez premiera, który powierzył przygotowania projektu zmian w systemie emerytalnym ministrowi Boniemu. Ze skierowanego do konsultacji projektu wynika, że jego autorzy postanowili zwiększyć ryzyko ponoszone przez członków OFE poprzez powołanie subfunduszy agresywnych, dopuszczenie inwestowania w instrumenty pochodne oraz zwiększenie limitu inwestycji zagranicznych i podwyższenie innych limitów inwestycyjnych. Kolejnym elementem proponowanych przez ministra Boniego zmian jest podniesienie poziomu opłat ponoszonych przez członków OFE poprzez wprowadzenie „opłaty solidarnościowej” uzależnionej od wyników inwestycyjnych OFE, której członkom OFE nie zrekompensuje proponowane równolegle obniżenie innych opłat. Opłata solidarnościowa może być także czynnikiem skłaniającym OFE do podejmowania nadmiernego ryzyka. Szereg propozycji ministra Boniego prowadzić może także do ograniczenia konkurencji na rynku OFE: w szczególności dotyczy to ograniczeń w akwizycji OFE oraz wprowadzenia tzw. benchmarków zewnętrznych w miejsce dotychczasowego tzw. benchmarku wewnętrznego obowiązującego obecnie. Benchmarki zewnętrzne mogą być istotnym czynnikiem ujednolicenia polityki inwestycyjnej OFE, gdyż dla zarządzających najbezpieczniej będzie inwestować aktywa OFE zgodnie ze strukturą benchmarku. Wprowadzenie zmian proponowanych przez ministra Boniego oznaczać będzie, że członkowie OFE będą ponosić wyższe ryzyko inwestycyjne i koszty, a to oznacza, że zmiany te rodzą ryzyko niższego poziomu emerytur. Jednocześnie wyższe ryzyko inwestycyjne prowadzić będzie także do wyższej zmienności wyników OFE, a zwłaszcza subfunduszy agresywnych, wraz ze zmianami koniunktury na rynkach. A to prowadzić może do wyższego zróżnicowania poziomu emerytur poszczególnych roczników, w systemie zabezpieczenia społecznego jest elementem trudnym do zaakceptowania. System ten powinien zapewniać większą porównywalność emerytur poszczególnych emerytur, czemu służą obecnie obowiązujące limity inwestycyjne obowiązujące OFE oraz zawarte w przepisach ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych zobowiązanie do wyważenia dążenia do maksymalizacji stóp zwrotu z dążeniem do maksymalizacji bezpieczeństwa.
Jeszcze w trakcie trwania konsultacji nad projektem zmian przygotowanym przez ministra Boniego, przedstawiciele rządu – MPiPS oraz Wicepremier – Minister Gospodarki zaczęli przekonywać do innych zmian w systemie emerytalnym – do zawieszenia przekazywania składki do OFE na kilka lat lub zniesienia obowiązkowości oszczędzania w OFE i możliwości powrotu „do ZUS”. Propozycje te oparte są na krytyce OFE oraz wskazywaniu przykładów innych krajów, które nie poradziły sobie z utrzymaniem swoich reform emerytalnych. Realizacja tych propozycji, podobnie jak przyjęcie propozycji ministra Boniego, będzie niekorzystna. Każde przeniesienie składki lub oszczędności emerytalnych „do ZUS” oznacza zmianę rozkładu finansowania świadczeń między część repartycyjną a część kapitałową oraz odejście od procesu ujawniania ukrytych zobowiązań emerytalnych. Przy pogarszającej się sytuacji demograficznej oznacza, to że przyjmując propozycje polityków PSL, zmniejszamy koszty funkcjonowania systemu emerytalnego dziś (zmniejszając dotację uzupełniającą do FUS) przy lepszej sytuacji demograficznej, by ponosić większe koszty w przyszłości (większa część świadczenia finansowana z systemu repartycyjnego), gdy sytuacja demograficzna będzie gorsza (tzn. proporcje między pracującymi a emerytami ulegną znacznemu pogorszeniu wskutek procesu starzenia się społeczeństwa i w konsekwencji obecnej małej dzietności). W dyskusji tej zabrał głos także Minister Finansów wskazując, że w obecnym kształcie systemu emerytalnego i konsekwentnej odmowie ze strony Unii Europejskiej uznania OFE za część systemu zabezpieczenia społecznego, Polska nie będzie mogła przystąpić do strefy euro, bo nie będzie wstanie wypełnić kryteriów z Maastricht, w związku z doliczaniem obligacji SP w posiadaniu OFE do zadłużenia sektora finansów publicznych.
W efekcie po prawie 11 latach działania OFE system jest istotnie zagrożony – albo zwiększeniem ryzyka i kosztów oraz zmniejszeniem konkurencji i przejrzystości (jeżeli zostaną przyjęte propozycje ministra Boniego), albo stopniową likwidacją, jeżeli zostaną przyjęte propozycje ministrów PSL. Nic nie wiadomo natomiast, by trwały prace nad projektem ustawy o dożywotnich emeryturach kapitałowych, której wciąż brakuje do zakończenia reformy emerytalnej, mimo, że termin wypłaty pierwszych dożywotnich emerytur kapitałowych… Czy Polska zatem, zamiast być wzorem dla krajów wprowadzających reformy emerytalne, stanie się dla nich tylko przestrogą i świetnym case study zmarnowanych szans?
Paweł Pelc
radca prawny
Wiceprezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
Zarząd Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
Prezes – Cezary Mech
Wiceprezes- Ewa Tomaszewska
Wiceprezes- Paweł Pelc
Adres Stowarzyszenia:
Stowarzyszenie Rynku Kapitałowego UNFE
ul. Korzystna 7
03-623 Warszawa
www.srkunfe.webpark.pl
e-mail:
srkunfe@webpark.pl
Biuletyn Miesięczny
Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego
