nr 109, czerwiec 2012 r.
Biuletyn Miesięczny Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
Nr 109, czerwiec 2012 r.
Od Redakcji
Nr 109, czerwiec 2012 r.
Od Redakcji
Prace nad podwyższeniem wieku emerytalnego uległy zakończeniu i doszło do podwyższenia i zrównania wieku emerytalnego do 67 lat. Niższy wiek emerytalny pozostawiono dla górników i służb mundurowych. Przy okazji debady o podwyższeniu wieku emerytalnego rządowa kampania sugerowała, że przywileje emerytalne dotyczą także duchownych, co było informacją całkowicie nierpawdziwą. W toku debaty o zmianach w systemie emerytalnym nie doszło do zaproponowania istotnych zmian w polityce prorodzinnej państwa, która jest kluczem do funkcjonowania każdego systemu emerytalnego, a w szczególności opartego na zasadach repartycyjnych.
Trwa także debada o unii bankowej, która może także wpłynąć na sytuację polskich banków.
Trwa także debada o unii bankowej, która może także wpłynąć na sytuację polskich banków.
Fałszywy ton rządowej kampanii
Rząd rozpoczął kampanię informacyjną w sprawie proponowanych przez siebie zmian w systemie emerytalnym, związanych z podniesieniem wieku emerytalnego. Jej elementem jest m.in. strona internetowa http://emerytura.gov.pl/ograniczenie-szczegolnych-uprawnien oraz trzy spoty reklamowe: „Stopniowość”, „Demografia” i „Szczególne uprawnienia”. W pierwszym z tych spotów autorzy przekonują, że osoby bezpośrednio przed osiągnięciem wieku emerytalnego nie będą objęte zmianami, w drugim – opisują konsekwencje zmian demograficznych w Polsce i starzenia się społeczeństwa, natomiast trzeci poświęcony jest kwestii ograniczenia „szczególnych uprawnień”. I ten spot niestety jest fałszywym tonem w kampanii informacyjnej rządu. Mowa jest w nim o przechodzeniu na emeryturę osób w pełni sił, czym bulwersuje się rozpoczynająca spot kobieta. Narrator informuje, że obecnie na emeryturę przechodzą zdrowi i silni. Dlatego zapowiadane jest wydłużenie wieku emerytalnego dla policjantów, żołnierzy, sędziów, prokuratorów i rolników. Po tej wyliczance lektor informuje także, że ”zmiany obejmą także księży. Jak wszyscy, to wszyscy – solidarnie.” Na czym zmiany te będą polegały, ze spotu już dowiedzieć się nie można. Jego konstrukcja sugeruje, że duchowni też mogą korzystać z wcześniejszych emerytur, choć wprost to nie jest powiedziane. Nie można zatem zarzucić, że spot zawiera wprost nieprawdziwe informacje, mimo, że jego cel jest jasny – powiązanie sytuacji księży z sytuacją grup uprzywilejowanych, korzystających z wcześniejszych emerytur. Łatwiej sugerować, że księża wcześniej przechodzą na emeryturę, niż zmierzyć się z realnym problemem – wcześniejszymi emeryturami górników, którzy protestami przed sejmem w 2005 r. wywalczyli zachowanie dla nich starego systemu. Dziś rząd udaje, że ten problem nie istnieje i w kampanii informacyjnej rządu nie ma ani słowa, że górnicy mają jakieś przywileje – bo to nie pasowałoby do sloganu „jak wszyscy, to wszyscy – solidarnie”. O skuteczności tej strategii najlepiej przekonuje materiał wyemitowany w telewizyjnych wiadomościach opowiadający właśnie o tej kampanii – przy tej okazji przed kamerą wypowiadali się m.in. posłowie PO, którzy jednym tchem z innymi kategoriami osób przechodzących wcześniej na emeryturę – wymieniali właśnie duchownych. Skoro zatem posłowie partii rządzącej ulegli manipulacji zawartej w rządowym spocie, to trudno oczekiwać, by nie wywarł on takiego skutku w stosunku do osób nie zajmujących się na co dzień stanowieniem prawa…
Na stronie internetowej poświęconej „ograniczeniu szczególnych uprawnień” autorzy rządowej kampanii informacyjnej wymieniają służby mundurowe, sędziów i prokuratorów, rolników – informując, na ile wcześniej obecnie przechodzą na emeryturę w odniesieniu do systemu powszechnego, w jaki sposób ich sytuacja ulegnie zmianie (o ile i w jaki sposób ich wiek emerytalny zostanie podniesiony) i kogo ta zmiana będzie dotyczyła, a kogo nie, po czym do tej wyliczanki także dołączają duchownych, przy czym tu już nie ma mowy o wieku emerytalnym, lecz jedynie informacja, że rząd chce likwidacji Funduszu Kościelnego, a proponowane zmiany zakładają, że kościoły i związki wyznaniowe samodzielnie zapłacą składki ubezpieczeniowe. Kampania informacyjna rządu podąża więc ścieżką wytyczoną przez premiera w jego expose, w którym duchownych zaliczył on do grup zawodowych posiadających przywileje emerytalne.
Szkoda, że zdecydowano się na tego typu manipulację w kampanii, która powinna dotyczyć rzeczywistych, a nie wyimaginowanych przywilejów emerytalnych. Nie budzi wątpliwości, że istotnym problemem polskiej reformy emerytalnej lat 1997-1999 był rozpoczęty po wyborach 2001 r. wygranych przez SLD i PSL proces ograniczania powszechnego systemu poprzez przywracanie przywilejów poszczególnym grupom zawodowym takim jak prokuratorzy, służby mundurowe czy górnicy. Szkoda, że rząd nie zdecydował się po prostu na włączenie ich do systemu powszechnego, co przewidywała oryginalna regulacja lat 1997-1998.
Duchowni natomiast nie byli w żaden sposób uprzywilejowani w zakresie uprawnień emerytalnych – nie mieli i nie mają prawa do przechodzenia na emerytury na innych zasadach, niż inne osoby w systemie powszechnym, czyli nie mają prawa do wcześniejszych emerytur. Sposób finansowania składek emerytalnych części duchownych nie jest w ogóle szczególnym uprawnieniem w rozumieniu systemu emerytalnego. Jest to jeszcze jeden relikt rządów komunistycznych, które przejęły tzw. dobra martwej ręki, czy po prostu majątki kościelne, ale zobowiązały się do przeznaczenia dochodów z tych nieruchomości na cele kościelne i w tym celu utworzyły Fundusz Kościelny. W praktyce nikt sobie nie zawracał głowy tymi dochodami i nie trafiały one nigdy do Funduszu Kościelnego, który po prostu był i jest finansowany z budżetu. Jego istnienie nie jest zatem związane z systemem emerytalnym, a jest jedynie konsekwencją zmian majątkowych i zobowiązań określonych jeszcze w 1950 r. Fundusz Kościelny został powołany na podstawie ustawy z dnia 20 marca 1950 r. o przejęciu przez Państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego. Ustawa ta przewidywała przejęcie przez Państwo własności nieruchomości ziemskich związków wyznaniowych i przeznaczenie dochodów z przejętych nieruchomości wyłącznie na cele kościelne i charytatywne. Dochód z nieruchomości ziemskich, przejętych na mocy powołanej ustawy oraz dotacje państwowe, uchwalane przez Radę Ministrów, tworzą Fundusz Kościelny. Zgodnie z pierwotną regulacją Fundusz Kościelny świadczyć miał na następujące cele utrzymanie i odbudowę kościołów, udzielanie duchownym pomocy materialnej i lekarskiej oraz organizowanie dla nich domów wypoczynkowych, objęcie duchownych ubezpieczeniem chorobowym na koszt Funduszu Kościelnego w przypadkach uzasadnionych, specjalne zaopatrzenie emerytalne społecznie zasłużonych duchownych oraz wykonywanie działalności charytatywno-opiekuńczej. Rada Ministrów mogła rozszerzyć zakres celów Funduszu Kościelnego również na inne potrzeby kościelne i charytatywne (art. 9 ustawy o przejęciu przez Państwo dóbr martwej ręki). W 1998 r. w związku z wprowadzeniem reformy emerytalnej, kwestie związane z ubezpieczeniem chorobowym i zaopatrzeniem emerytalnym zastąpione zostały regulacją dotyczącą opłacania składek na ubezpieczenie społeczne i odwołaniem do ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, do której wprowadzono regulację dotyczącą opłacania składek na ubezpieczenie społeczne przez Fundusz Kościelny. Dyskusja o losach Funduszu Kościelnego jest zatem jakościowo zupełnie odmienną dyskusją, niż dyskusja o przywilejach emerytalnych. Jest to kwestia sposobu uregulowania zasad finansowania kościołów i związków wyznaniowych w związku z przejęciem ich majątku przez Państwo.
Dlatego tak razi fałszywy ton w kampanii rządu: próba sugerowania, że duchownym przysługują jakieś przywileje emerytalne, tak jak policjantom, żołnierzom, sędziom i prokuratorom, rolnikom i, całkowicie pomijanym w kampanii rządu, górnikom czy nauczycielom.
Paweł Pelc
Autor jest radcą prawnym w Kancelarii Radcy Prawnego Pawła Pelca i Wiceprezesem Agencji Ratingu Społecznego sp. z o.o.
www.pawelpelc.pl
13 kwietnia 2012 r.
Tekst z Rzeczpospolitej (nr 91 (9211), 18 kwietnia 2012 r. str, A14)
Czy utracimy prawo nadzoru nad naszymi bankami?
Financial Times poinformował dziś na swojej pierwszej stronie, że Jose Manuel Barroso dąży do jak najszybszego wprowadzenia paneuropejskiego nadzoru nad bankami ze wszystkich 27 krajów Unii Europejskiej. Miałby to być element planowanej unii bankowej. Jedynym odstępstwem od kolejnego szczebla integracji unijnej według Barroso miałaby być ew. możliwość tzw. klauzuli opt-out ze zintegrowanego nadzoru dla Wielkiej Brytanii. Wygląda na to, że tylko Wielka Brytania jest postrzegana jako kraj na tyle suwerenny, że można na jego rzecz czynić ustępstwa. Polska przestała się jak widać już zaliczać do tej kategorii.
Wprowadzenie jednolitego nadzoru nad bankami europejskimi będzie szczególnie niekorzystne dla Polski, bo to nie interesy polskich klientów banków będą brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji przez paneuropejski nadzór. Również wprowadzenie ewentualnego paneuropejskiego systemu gwarantowania depozytów może prowadzić do tego, że będziemy musieli dokładać się do gwarantowania depozytów obywateli znacznie bogatszych krajów, mających znacznie większe oszczędności niż Polacy i lokujących je w bankach prowadzących znacznie bardziej ryzykowną politykę, niż nasze banki. W sytuacji, gdy Polska jest poza strefą euro i płynność dla banków w naszym kraju jest zapewniania przez NBP a nie przez EBC, przeniesienie nadzoru bankowego poza Polskę rodzi dodatkowe ryzyko w działalności naszego banku centralnego, gdyż proces wymiany informacji i koordynacji jest znacznie łatwiejszy między dwoma stronami Placu Powstańców Warszawy, niż z nadzorem paneuropejskim, nie znającym dodatkowo specyfiki polskiego rynku i polskiej gospodarki.
Wprowadzenie jednolitego nadzoru nad bankami europejskiego prowadzić będzie do dezintegracji nadzoru nad rynkiem finansowym, sprawowanego w Polsce od 2006 r. przez Komisję Nadzoru Finansowego, która już po swoim utworzeniu przejęła także uprawnienia dotychczasowej Komisji Nadzoru Bankowego. Zintegrowany nadzór nad rynkiem finansowym sprawdził się w Polsce w czasie kryzysu i żadna instytucja finansowa w Polsce nie upadła w jego wyniku, m.in. dzięki możliwości sprawowania nadzoru zintegrowanego oraz wymiany informacji między KNF a NBP.
Nadzór nad bankami w Polsce był znacznie bardziej konserwatywny, niż w przypadku innych krajów UE. Jednocześnie, fakt, że banki w Polsce w większości były zależne od banków zagranicznych sprawiał, że nie prowadziły one tak ryzykownych operacji na rynkach międzynarodowych, czy rynkach instrumentów finansowych, jak ich właściciele, czy zagraniczni konkurenci. Można oczywiście zastanawiać się, czy nadzór reagował odpowiednio i adekwatnie do sytuacji w przypadku opcji walutowych (zwłaszcza tzw. opcji niesymetrycznych) oferowanych przez banki, czy w stosunku do kredytów hipotecznych w walutach obcych (w tym ostatnim przypadku mogę choćby przypomnieć zgłaszanie przeze mnie na posiedzeniach ówczesnej Komisji Nadzoru Finansowego na przełomie 2005 i 2006 r. postulaty wprowadzania zamiast antykonsumenckiej rekomendacji S, regulacji zakazującej bankom udzielania kredytów hipotecznych w walutach obcych, jeżeli nie mają zapewnionego finansowania w tych walutach na ten sam okres). Nawet jednak biorąc po uwagę te błędy nadzoru usytuowane w Polsce i tak jego działania są znacznie bardziej dostosowane do potrzeb naszego rynku i ochrony polskich klientów banków, niż będą działania nadzoru paneuropejskiego, który będzie nakierowany na ochronę interesów przede wszystkich banków globalnych i central a nie banków zależnych z krajów peryferyjnych. Także ocena sytuacji będzie dokonywana z perspektywy sytuacji na głównych rynkach: we Frankfurcie, Paryżu czy Londynie (o ile Wielka Brytania nie wywalczy rozważanej przez Barroso klauzuli opt-out), a nie z perspektywy Warszawy, Pragi czy Budapesztu.
Na szczęście żadne decyzje jeszcze nie zapadły, należy więc wspierać i rząd i Komisję Nadzoru Finansowego we wszystkich działaniach, które pozwolą zablokować pomysły zgłaszane przez Przewodniczącego Komisji Europejskiej i utrzymać nadzór nad bankami w Polsce.
Paweł Pelc
12 czerwca 2012
za: http://www.stefczyk.info/blogi/okiem-prawnika/czy-utracimy-prawo-nadzoru-nad-naszymi-bankami
Z działalności Stowarzyszenia
W I konferencji gospodarczej „Przeszkody i bariery w rozwoju polskiej gospodarki– drogi wyjścia” zorganizowanej przez Polskie Stowarzyszenie Morsko-Gospodarcze im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w dniu 3 czerwca 2012 r. w Krakowie - Łagiewnikach referaty wygłosili m.in. Cezary Mech - Prezes Stowarzyszenia (na temat: Trzy Filary Programu Gospodarczego) i Paweł Pelc - Wiceprezes Stowarzyszenia (na temat: Przeszkody i Bariery w Rozwoju Polskiego Rynku Kapitałowego – drogi wyjścia).