nr 111, sierpień 2012
Biuletyn Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
nr 111, sierpień 2012 r.
.
nr 111, sierpień 2012 r.
.
Jaka przyszłość czeka polskie banki?
Komisja Europejska zaproponowała utworzenie unii bankowej, jako elementu walki z kryzysem w strefie euro oraz zacieśnienia integracji europejskiej. Ostatnio przewodniczący Komisji Europejskiej udzielił wywiadu dla Financial Times, w którym przedstawił swoje pomysły na unię bankową. Idą one znacznie dalej niż dotychczasowe propozycje Komisji. Barroso chciałby bowiem paneuropejskiego nadzoru nad bankami, sprawującego nadzór nad bankami z 27 krajów UE oraz paneuropejskiego systemu gwarantowania depozytów. Jedyny wyjątek gotów byłby uczynić jedynie dla Wielkiej Brytanii, niechętnie godząc się dla niej na klauzulę opt-out, o ile nie zagrozi to postępom integracji.Tak postawiony pomysł w razie jego realizacji miałby bardzo istotny negatywny wpływ na sytuację rynku finansowego, instytucji finansowych i ich klientów w Polsce. Wiąże się to zarówno ze strukturą zwłaszcza sektora bankowego w Polsce, jak i nadzoru nad instytucjami finansowymi oraz traktowaniem rynku polskiego w skali europejskiej, jako rynku peryferyjnego.
Większość sektora bankowego w Polsce jest zależna od banków zagranicznych, w efekcie w przypadku wprowadzenia nadzoru paneuropejskiego, skoncentruje się on na sytuacji spółek matek, a nie banków-córek położonych w krajach peryferyjnych. Nadzór paneuropejski ułatwi też wprowadzanie wymogów kapitałowych na poziomie grup, a nie poszczególnych banków w ramach tych grup, co spowodowałoby w konsekwencji, że kapitały polskich banków mogłyby służyć ratowaniu pogrążonych w kłopotach banków matek. Byłaby to sytuacja całkowicie odmienna od dotychczasowej, gdy kłopoty zagranicznych banków matek nie powodowały żadnych istotnych zakłóceń w funkcjonowaniu ich polskich córek, a jedynie w części przypadków doprowadziły do zmian własnościowych i w części przypadków także fuzji na rynku polskim. Jedynym problemem była jedynie kwestia finansowania przez spółki matki i wzajemnych limitów na rynku międzybankowym, co spowodowało konieczność zapewnienia płynności przez Narodowy Bank Polski.
Integracja nadzoru nad instytucjami finansowymi w ramach, powołanej w 2006 r. Komisji Nadzoru Finansowego, której ostatnim etapem była likwidacja Komisji Nadzoru Bankowego i przeniesienie nadzoru nad bankami do KNF została przeprowadzona przed kryzysem i w jego trakcie wykazała swoje zalety, związane z przepływem informacji dotyczących różnych typów instytucji finansowych wchodzących w skład grup finansowych oraz dotyczących ryzyk przenoszonych między poszczególnymi sektorami rynku finansowego. Sprzyjał temu także znacznie większy konserwatyzm nadzoru w Polsce, niż w szeregu krajów, w których z jednej strony położono większy nacisk na samoregulację, niż nadzór oraz z drugiej strony – pozwolono instytucjom finansowym na oferowanie znacznie bardziej skomplikowanych i ryzykownych instrumentów, niż w przypadku polskich banków i innych instytucji finansowych. Mimo, że nadzór w Polsce też nie ustrzegł się błędów, jak choćby w przypadku opcji walutowych, czy kredytów hipotecznych w walutach obcych, to jednak były one znacznie mniejsze, niż w szeregu innych krajów.
Powołanie nadzoru paneuropejskiego nad bankami będzie krokiem wstecz – ze struktury nadzoru zintegrowanego sprawowanego przez KNF wyłączony byłby sektor mający największe znaczenie – banki. Przeniesienie go na szczebel paneuropejski znacznie oddali nadzorcę od rynku oraz utrudni wymianę informacji między KNF a nowym nadzorem paneuropejskim. Jednocześnie perspektywa z jakiej nadzór jest sprawowany ulegnie całkowitej zmianie, bo nadzór paneuropejski polskie banki postrzegał będzie wyłącznie jako części grup finansowych i oceniał je przede wszystkim z perspektywy sytuacji ich matek oraz sytuacji na rynkach, na których one działają.
W efekcie to nie interesy rynku polskiego i polskich klientów banków byłyby punktem ciężkości w zainteresowaniach nadzoru bankowego. W przypadku natomiast, gdyby postanowiono podzielić banki na duże i małe, pozostawiając nadzór nad „małymi” bankami w Polsce, a nad pozostałymi na szczebel europejski – pojawiłoby się ryzyko arbitrażu regulacyjnego. Jednocześnie zgłoszony pomysł paneuropejskiego systemu gwarantowania depozytów sugeruje, że Barroso myśli o poddaniu wszystkich banków nadzorowi paneuropejskiemu, bo trudno przypuszczać, by dopuszczał on pozostawienie części nadzoru na szczeblu lokalnym, przy przeniesieniu odpowiedzialności na szczebel europejski. Paneuropejski system gwarantowania depozytów też jest zresztą niekorzystny dla klientów polskich banków. W Polsce skala ubankowienia i oszczędności jest znacznie mniejsza niż w zamożniejszych krajach UE, również poziom ryzyka podejmowanego przez polskie banki jest mniejszy niż w przypadku banków zagranicznych. W efekcie paneuropejski system gwarantowania depozytów sprawi, że, jako członek UE, zaczniemy odpowiadać za ryzyko ponoszone przez banki z bardziej rozwiniętych krajów i finansować ochronę depozytów obywateli bogatszych od nas krajów EU, zatem powtórzymy już „przećwiczony” przy okazji pakietu pomocowego MFW dla krajów strefy euro mechanizm finansowania przez Polskę „starych” krajów UE (za pośrednictwem pożyczki NBP dla MFW).
Dobrze się stało, że Przewodniczący Barroso odkrył karty i pokazał, dokąd miałyby zmierzać pomysły na unię bankową, nawet jeżeli na razie leżące na stole propozycje nie są tak daleko idące. Jest to jednak typowy mechanizm stosowany przez brukselską biurokrację – krok po kroku odbierać suwerenność państwom członkowskim i stopniowo przenosić kompetencje na szczebel unijny. Warto zatem podjąć działania blokujące jak najwcześniej i spróbować zbudować koalicję blokującą lub przyłączyć się do takiej koalicji budowanej przez inne kraje obawiające się integracji na tym polu. I rząd i KNF dostały zatem szansę na podjęcie skutecznych działań. Oby zdołały ją wykorzystać.
Paweł Pelc
Autor jest radcą prawnym w Kancelarii Radcy Prawnego Pawła Pelca i Wiceprezesem Agencji Ratingu Społecznego sp. z o.o. oraz Wiceprezesem Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
12 czerwca 2012
Dlaczego spotkanie KNF-u w sprawie AG odbyło się trzy lata za późno?
Bezsilność KSF, KNF w sprawie Amber Gold jest porażająca znamionując kryzys państwa.
Rację ma Janusz Szewczak pisząc na stronie Stefczyk.info w artykule o przewrotnym tytule „Lepsze parabanki od banków” że: „Zwołanie Komitetu Stabilności Finansowej przez premiera to propagandowy, PR-owy zabieg. Jeśli pan premier Tusk chciałby na poważnie rozwiązać problem, powinien szczegółowo przyjrzeć się działaniom polskiego nadzorcy finansowego czyli KNF-u w ostatnich latach.” Również dla mnie jako osoby która była inicjatorem powołania KNF, bezsilność tej instytucji i prokuratury jest zaskakująca. Mimo tłumaczeń przewodniczących Kluzy i Jakubiaka których to działania Gazeta Wyborcza nazwała „historią walki”, nie rozumiem jak to możliwe aby przez trzy lata KNF, nie był w stanie przekonać prokuratury, że powyższa firma powinna u niego uzyskać licencję bankową ponieważ „wykonuje czynności bankowe”. Zwłaszcza w sytuacji kiedy nie miał zgody NBP na handel złotem, o czym KNF miał wiedzę gdyż członkiem KNF-u jest wiceprezes NBP, a i obecny prezes KNF-u w przeszłości był dyrektorem Departamentu Prawnego NBP, a więc o tym że NBP który udziela zgody na handel złotem doskonale musiał zdawać sobie sprawę. Mimo tego prezes Jakubiak nie wyjaśniając czy AG w przeszłości był przedmiotem obrad KNF, jak i wnioskował omówienie jego sprawy na Komitecie Stabilności finansowej jedynie stwierdza, że „[w] 2009 r. złożyliśmy do prokuratury trzy zawiadomienia w sprawie przyjmowania środków pieniężnych w celu obarczania ich ryzykiem, w 2010 r. cztery, w 2011 r. siedem, w 2012 r. dwa”.
Art. 2 Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe stanowi wyraźnie, że „Bank jest osobą prawną utworzoną zgodnie z przepisami ustaw, działającą na podstawie zezwoleń uprawniających do wykonywania czynności bankowych obciążających ryzykiem środki powierzone pod jakimkolwiek tytułem zwrotnym.” Podczas gdy Art. 5 już na początku definiuje że „[c]zynnościami bankowymi są: 1) przyjmowanie wkładów pieniężnych płatnych na żądanie lub z nadejściem oznaczonego terminu oraz prowadzenie rachunków tych wkładów”. Mimo tego prezes KNF-u winą za opieszałość przerzuca na sąd który mógł zadziałać ale z całkiem innego paragrafu: „Przecież sąd, nie mając sprawozdania finansowego za 2010 r., mógł zarządzić w 2011 r. likwidację spółki. Sprawa dotyczy więc egzekucji prawa i nie ma konieczności tworzenia nowych przepisów na zasadzie potrzeby chwili, ot tak, by wszystko poddać nadzorowi”.
Ma rację również Janusz Szewczak stwierdzając że aktualne zwołanie Komitetu Stabilności Finansowej „wydaje się uspokajaniem własnego sumienia i opinii publicznej”. Moim zdaniem również nastąpiło to mocno po niewczasie, gdyż KNF ma literalnie zapisany w Art. 2 ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym: „Celem nadzoru nad rynkiem finansowym jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania tego rynku, jego stabilności, bezpieczeństwa oraz przejrzystości, zaufania do rynku finansowego, a także zapewnienie ochrony interesów uczestników tego rynku…” KNF również nie była w stanie zaproponować nic ustawodawcy - jeśli uznawała że naprawdę jest bezsilna, np. z powodu kruczków prawnych zmniejszających efektywność jej funkcjonowania – to ma obowiązek to uczynić, gdyż w myśl Art. 4 ust. 1 pkt 2 do zadań Komisji Nadzoru Finansowego należy również „2) podejmowanie działań służących prawidłowemu funkcjonowaniu rynku finansowego”. Spotkania Komitet Stabilności Finansowej którego posiedzenia zwoływane są regularnie zgodnie z ustawą z dnia 7 listopada 2008 r. było kolejną niewykorzystaną okazją. Przecież celem działania komitetu jest zapewnienie efektywnej współpracy w zakresie wspierania i utrzymania stabilności krajowego systemu finansowego poprzez wymianę informacji, opinii i ocen sytuacji w systemie finansowym w kraju i za granicą oraz koordynację działań w tym zakresie – dlatego uważam że obecne spotkanie dotyczące AG było spóźnione o 3 lata, pytanie dlaczego?
Obecnie dowiadujemy się że bez sformalizowania diagnozy wdrożono postępowanie służbowe wobec prokuratora z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz, który wcześniej zajmował się działalnością Amber Gold z zawiadomienia KNF-u. Celem tego postępowania jest "jednoznaczne określenie, czy w toku postępowania prokurator dopuścił się uchybienia swoich obowiązków" niemniej w komunikacie z posiedzenia KSF brak jest adekwatnego zdiagnozowania powstałej sytuacji. Jak i przyznania racji że winną zaniedbań jest brak działań KNF i prokuratury mimo dość klarownego wyłuszczenia stanu faktycznego jakiego podczas konferencji prasowej dokonał minister finansów: "Myślę, że najważniejsza rzecz […] w tej całej kwestii to art. 171 ustawy prawo bankowe, która jasno definiuje działalność, która jest zabroniona, jako ta, która polega na gromadzeniu środków pieniężnych bez zezwolenia i potem używanie tych środków do udzielania kredytów, pożyczek; używanie ich w taki sposób, że są one podane ryzyku. Wydaje się jasne dla mnie i […] członków Komitetu Stabilności Finansowej, że ten przepis prawa powinien był starczyć, aby nie dopuścić do nadużyć w tym zakresie przez tę firmę". Tym bardziej zadziwiającym jest, że zamiast obciążenia odpowiedzialnością KSF wystawił laurkę KNF. Zamiast zdecydowanie zdiagnozować, że zawiniła właśnie ta instytucja w połączeniu z niezrozumiałą biernością prokuratury nastąpiło tłumaczenie że instytucje łamiące prawo są niedokapitalizowane i mają niejasne struktury organizacyjne.
Myślę że odpowiedz tkwi w fakcie że komunikat został przygotowany właśnie przez KNF, a obrady również się toczyły na podstawie materiałów przygotowanych przez tą instytucję, potwierdzając siłę, a nie słabość tej instytucji jak i odpowiedzialność za aferę AG. Potwierdza to również lista rekomendacji która już w pierwszym punkcie mówi o zwiększeniu kompetencji nad parabankami zamiast likwidacji nielegalnych działań. W kolejnych punktach następuje niepotrzebna ekspozycja Listy ostrzeżeń zamiast przyspieszenia rozstrzygnięć dotyczących toczących się procesów. Przecież do niedawna rozpisywano się na temat możliwego braku umocowania publikowanej listy i podejmowane są sprawdzające działania prokuratury z doniesienia Amber Gold pozywającego KNF o ochronę dóbr osobistych po umieszczeniu jej na Liście ostrzeżeń. Gdyż jej zdaniem to Komisja Nadzoru Finansowego swoimi celowymi działaniami w istotny sposób wpływa na dobre imię, wiarygodność i renomę firmy AG, podważając podstawy jej działalności i przyczyniając się do powstania negatywnych komentarzy medialnych. Zdaniem spółki brak jest także podstaw do tworzenia przez KNF listy z ostrzeżeniami która jedynie zawiera informacje na temat możliwego łamania prawa przez wymieniane podmioty. A tu okazuje się że w materiale KSF-u zamiast przyspieszenia rozpatrzenia wniesionych przez KNF spraw w pkt. 2 mamy wzmożenie kontroli przez instytucje państwowe po wpisaniu na Listę ostrzeżeń, mimo że przedstawiciel MF i tak jest członkiem KNF. W pkt. 3 wpisanie na Listę ostrzeżeń instytucji finansowych w przypadku nie przesłania aktualnego sprawozdania finansowego do KRS-u na równi z postulowanym już wcześniej przez przewodniczącego KNF pospiesznego wykreślenia takowej instytucji przez sąd. Oraz utrudnienia w reklamowaniu się instytucji znajdujących się na liście w połączeniu upowszechnianiem Listy w mediach publicznych. Wydaje się to trochę dużo jak na umocowanie prawne Listy zawarte w Art. 4 ust. 1 pkt 4 które do zadań Komisji Nadzoru Finansowego należy m. in. „ podejmowanie działań edukacyjnych i informacyjnych w zakresie funkcjonowania rynku finansowego”.
W rekomendacjach zawarto również konieczność wyższych sankcji karnych za oszustwa, fałszowanie dokumentów, jak i z Art. 171, podczas gdy problemem afery AG było to że mimo ewidentności powyższy zarzut przez trzy lata nie został tej firmie postawiony. Poruszana jest konieczność podjęcia zadań edukacyjne które i tak są wpisane we wcześniej cytowanym przepisie, jak i zacieśnianie współpracy między instytucjami i pewnym wzmocnieniem UOKiK-u, co jest niewielkim ukłonem w kierunku wcześniejszych pomysłów Ministerstwa Finansów które w swoim wcześniejszym komunikacie uważało, że to najpierw UOKiK powinien prześwietlić parabanki: "W opinii Ministerstwa Finansów, w odniesieniu ewentualnych dalszych planów przygotowania regulacji w zakresie instytucji parabankowych należy wskazać, że istotnym jest w pierwszej kolejności dokonanie analizy rynku przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w szczególności w celu zidentyfikowania naruszeń przepisów chroniących interesy konsumentów oraz określenia skali korzystania z tego rodzaju usług instytucji parabankowych".
Postulowane zacieśnienie współpracy jest o tyle kuriozalne, że biorąc pod uwagę kolegialny charakter KNF-u, oraz istnienia Komitetu Stabilności Finansowej jest jedynie podsumowaniem błędności diagnozy, która w pierwszych zdaniach powinna poinformować, czy na swoich regularnych posiedzeniach KNF i KSF w przeszłości zajmował się Amber Goldem, czy też jedynie obecnie jesteśmy uczestnikami „propagandowego, PR-owego zabiegu”?!
Cezary Mech
Agencja Ratingu Społecznego
Prezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
za: http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii/dlaczego-spotkanie-kns-u-w-sprawie-ag-odbylo-sie-trzy-lata-za-pozno,5161553921