nr 112, wrzesień 2012 r.
Biuletyn Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
nr 112, wrzesień 2012 r.
Czy Ministerstwo Finansów zlikwiduje „plastikowy pieniądz” w Polsce?
Mimo to w ostatnich latach doszło do spadku liczby wydanych kart kredytowych. Banki zaostrzyły wymogi ich wydawania, a także ich posiadanie dla części klientów stało się znacznie mniej atrakcyjnie z przyczyn regulacyjnych, co w szczególności wiązało się z zaleceniami Komisji Nadzoru Finansowego kierowanej wówczas przez S.Kluzę, która przy ustalaniu zdolności kredytowej nakazała uwzględniać nie poziom zadłużenia z tytułu kart kredytowych, lecz poziom limitu przyznanego posiadaczowi karty kredytowej. Tymczasem karty kredytowe są skonstruowane, w taki sposób, że ich posiadaczowi najbardziej opłaca się spłacić po upływie okresu rozliczeniowego nie minimalną kwotę, lecz pełne zadłużenie, gdyż tylko wtedy bank nie nalicza mu odsetek od transakcji bezgotówkowych.
Z doniesień Rzeczpospolitej wynika jednak, że rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego to dopiero przygrywka w batalii przeciwko „plastikowym pieniądzom”… Zgodnie z informacjami Piotra Mazurewicza w tekście „Za wszystko zapłaci klient”, Ministerstwo Finansów pracuje nad zmianami w ustawie o usługach płatniczych, tak by to klient ponosił część prowizji za płacenie kartą, czyli by do ceny towaru doliczać dodatkowo prowizję za zapłatę kartą płatniczą. Rzeczywisty kształt tej propozycji nie jest jednak w pełni jasny, bo po publikacji w Rzeczpospolitej Ministerstwo Finansów, co prawda zaprzeczyło, by proponowało w projektach aktów prawnych, by klienci sklepów ponosili koszt opłaty interchange, jednak jednocześnie dodało, że projekt ustawy o zmianie ustawy o usługach płatniczych, który wskazywała Rzeczpospolita, należy odróżnić od projektu założeń do projektu ustawy w sprawie funkcjonujących modeli prowizyjnych na rynku płatności bezgotówkowych, który jest na razie na etapie wstępnym. Ministerstwo Finansów potwierdziło także, że już obecnie proponuje wprowadzić obowiązek informowania przez akceptantów kart o wysokości opłat interchage i ich cenotwórczym charakterze. Dzięki temu, zdaniem ministerstwa konsumenci mieliby większą świadomość dotyczącą rzeczywistych kosztów związanych z zapłatą kartą w związku z czym będą podejmowali bardziej świadome decyzje, decydując się na wybór konkretnej karty. Nie jest to do końca zrozumiałe stanowiska, w świetle jednoczesnego zaprzeczenia, by zmiana ta prowadziła do przerzucenia kosztów tych opłat na klienta. Taki skutek mogłoby bowiem wywołać jedynie właśnie przerzucenie na klienta kosztu opłaty interchage. W przeciwnym wypadku byłaby to informacja całkowicie abstrakcyjna, gdyż rodzaj karty wykorzystywanej przez klienta nie miałby wpływu na płaconą przez niego cenę.
Nie budzi wątpliwości, że istotnym problemem w Polsce dla dalszego rozwoju płatności bezgotówkowych jest poziom opłat pobieranych od akceptantów kart płatniczych. Próba dobrowolnego ich obniżenia zakończyła się fiaskiem, gdyż do porozumienia o obniżce opłat nie przystąpił MasterCard, a inni uczestnicy porozumienia nie zdecydowali się na jego wdrożenie bez udziału MasterCarda.
Tylko czy pomysł na doliczanie prowizji za płatność kartą płatniczą do ceny towaru to dobry właściwa reakcja na zaistniałą sytuację z poziomem opłat pobieranych od akceptantów kart płatniczych? Jeżeli ustawodawca odczuwa w tej sytuacji potrzebę ingerencji ustawowej ze względu na niedostatek konkurencji, ze względu na ograniczoną liczbę systemów rozliczeń płatności bezgotówkowych, to wydaje się, że jedyną racjonalną próbą ingerencji, mogłoby być ustawowe wprowadzenie maksymalnych poziomów opłat pobieranych od akceptantów kart płatniczych, mimo pełnej świadomości niedoskonałości takich regulacji.
Natomiast pomysł doliczania do cen towarów prowizji za płatność kartą płatniczą powoduje, że z jednej strony rynek konsumencki staje się mniej przejrzysty, bo cena towaru nie będzie ceną płaconą przez klienta, a z drugiej strony powoduje to faktyczny wzrost cen towarów o prowizję płaconą przez klienta (pomysł Ministerstwa Finansów nie będzie prowadził do obniżki cen towarów o obecnie płacone przez akceptantów prowizje, lecz do doliczenia tych prowizji do obecnych cen, które je już uwzględniają). Jednocześnie prowizja ta będzie zachętą dla konsumentów do dokonywania płatności gotówkowych zamiast bezgotówkowych, a więc będzie powodowała wzrost pieniądza papierowego w obiegu wraz ze wszystkimi z tym związanymi kosztami (druku, dystrybucji, przechowywania, liczenia, transportu, obsługi wypłat i wpłat gotówkowych). Dodatkowo wzrost skali obrotu gotówkowego zastępującego obrót bezgotówkowy, może dodatkowo sprzyjać rozwojowi szarej strefy, bo zniknie dokumentacja transakcji związana z płatnościami kartowymi, zatem szereg transakcji przestanie być widoczna w systemie bankowym. Pomysł prowizji od transakcji kartami płatniczymi opłacanych przez ich posiadaczy może także spowodować dalszy spadek liczby wydanych kart kredytowych. Prowizja taka zachęcać będzie do dokonania wypłaty pieniędzy w banku lub bankomacie i zapłaty za towar gotówką, by jej uniknąć. Karty kredytowe są obecnie skonstruowane w taki sposób, by wykorzystywać je do płatności bezgotówkowych, a nie do wypłat z bankomatów. W efekcie prowizja za wypłatę z bankomaty kartą kredytową jest znacząco wyższa niż w przypadku kart debetowych (często pozwalających na bezprowizyjną wypłatę z bankomatu), a do tego od wypłat gotówkowych bank nalicza odsetki bez względu na to, że posiadacz karty dokona spłaty całości zadłużenia na koniec okresu rozliczeniowego. A to oznacza, że przy wprowadzeniu prowizji za płatność kartą, karty kredytowe staną się jeszcze mniej atrakcyjne dla ich posiadaczy.
Pomysł na wprowadzenie prowizji za płatności kartami płatniczymi wydaje się być dobrym wskaźnikiem faktycznych, a nie deklaratywnych poglądów urzędników z ul. Świętokrzyskiej na możliwość przystąpienia Polski do strefy euro. Wiadomo, że jednym z problemów tej operacji jest czas na wymianę złotego na euro, a więc problem wydrukowania i dostarczenia odpowiedniej liczby monet i banknotów euro w ograniczonym czasie wynikającym z regulacji unijnych – od podjęcia decyzji o uchyleniu derogacji do jej wejścia w życie. Jeśli Ministerstwo Finansów pracuje nad rozwiązaniami mającymi na celu zwiększeniu gotówki w obrocie, poprzez zmniejszenie atrakcyjności rozliczeń bezgotówkowych, to oznacza, że nikt się tam na poważnie nie liczy z konieczności wymiany złotych na euro…
Paweł Pelc
Autor jest radcą prawnym w Kancelarii Radcy Prawnego Pawła Pelca i Wiceprezesem Agencji Ratingu Społecznego sp. z o.o. oraz Wiceprezesem Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
10 lipca 2012