nr 140, styczeń 2015 r.
Biuletyn Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
nr 140, styczeń 2015 r.
Od Redakcji
Witamy w kolejnym AD 2015. OFE zostały zmarginalizowane w wyniku działań podjętych w ostatnich latach przez rząd PO-PSL (obniżenie składki trafiającej do OFE, "nacjonalizacja" 51,5% aktywów OFE, suwak emerytalny i repartycyjny model wypłaty świadczeń). Mimo to warto obserwować co się działo i będzie dziać na rynku finansowym w Polsce i w innych krajach.nr 140, styczeń 2015 r.
Od Redakcji
Zapraszamy do lektury kolejnego numeru nadzego Biuletynu.
Ogłoszenie o Walnym Zebraniu Członków Stowarzyszenia.
W dniu 6 lutego 2015 r. o godzinie 17.00 przy ul. Pięknej 11 lok. 2 odbędzie się Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE. Planowany porządek obrad:1. Otwarcie Zebrania i sprawdzenie listy obecności.
2. Sprawozdanie Zarządu z działalności Stowarzyszenia.
3. Sprawozdanie Komisji Rewizyjnej.
4. Udzielenie absolutorium członkom Zarządu Stowarzyszenia.
5. Określenie liczby i wybór członków Zarządu Stowarzyszenia.
6.Wybór członków Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia.
7. Dyskusja programowa o sytuacji na rynku finansowym w tym rynku kapitałowym oraz kształcie systemu emerytalnego.
8. Sprawy różne.
9.Zamknięcie Zebrania.
Zapraszamy serdecznie członków i sympatyków Stowarzyszenia.
Zarząd Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE.
Co nam zostanie z roku 2014?
Koniec roku skłania do refleksji, jak zapamiętamy ten właśnie kończący się okres… A dużo się działo przez ten rok.
Po pierwsze zrealizowano rozmontowanie reformy emerytalnej. 51,5% aktywów OFE trafiło do ZUS, co oznacza, że z rachunków członków OFE tyle samo ubyło…. Zastąpiły je zapisy księgowe, które mają być podstawą do naliczenia świadczeń finansowanych z przyszłych wpływów…
Po drugie została ujawniona „afera taśmowa”. Okazało się, że Prezes Narodowego Banku Polskiego ingerował w skład rządu i proces legislacyjny w zamian za obietnicę podjęcia przez niego działań wspierających ten rząd przed wyborami parlamentarnymi, a przedstawiciel rządu twierdził, że państwo istnieje tylko teoretycznie, inny zaś deklarował działania mające na celu ukrócenie postępowań organów skarbowych. Rozmowy te odbywały się przy suto zastawionych stołach przy posiłkach opłacanych za środki publiczne, ale według ich uczestników miały charakter prywatny, a nie służbowy.
Po trzecie okazało się, że nie jesteśmy w stanie przeprowadzić bez zakłóceń wyborów samorządowych i określić ich wyników w sposób nie budzący wątpliwości, a liczba głosów nieważnych znacząco przewyższa wszystko to, z czym mieliśmy do czynienia w poprzednich wyborach.
W tak zwanym międzyczasie pojawiła się też „afera” z rozliczeniami podróży służbowych posłów w tym przejazdów samochodem prywatnym przez obecnego marszałka sejmu w czasach, gdy był strzeżonym przez BOR ministrem, a który na dokładkę tłumaczył się, że przejazdy finansowane przez sejm były dokonywane w celu, na który nie można używać środków pochodzących z sejmu…
W efekcie tych wszystkich zdarzeń zaufanie do Państwa została znacząco podważono. Tymczasem wydaje się, że to właśnie własne Państwo powinno być tą wartością, która powinna być poza sporem. Rok 2014 to także 100 rocznica wybuchu pierwszej wojny światowej, zwanej wówczas Wielką Wojną, w którą wchodziliśmy bez Polski na mapach Europy i z Polakami walczącymi we wszystkich armiach państw zaborczych. Brak własnego Państwa sprawił, że naród polski poniósł niepowetowane straty, praktycznie niemożliwe do odrobienia. Po 1918 wiele lat zajęło nawet stworzenia jednolitego systemu prawnego, czy w miarę spójnej sieci drogowej i kolejowej. Jeszcze bardziej katastrofalny efekt miała utrata własnej państwowości w 1939 r. Tak samo było w przeszłości, gdy w trakcie potopu szwedzkiego Polska znalazła się prawie w całości w rękach szwedzkich, to w wielu miejscach do dziś widać efekty zniszczeń powstałych właśnie wtedy.
Tak bardzo ważne jest zatem, by Państwo polskie istniało nie „tylko teoretycznie”, ale jak najbardziej realnie, stojąc na straży swoich mieszkańców i dbając o ich interesy oraz wprowadzając takie mechanizmy, by Polacy mogli być ze swojego Państwa dumni i mogli mu ufać. Niestety rok 2014 nie ułatwił nam tego w żadnej mierze. Czy jest szansa by to się zmieniło w roku 2015?
Życzę tego i sobie i czytelnikom Biuletynu.
Paweł Pelc
30.12.2014
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/blogi/okiem-prawnika/co-nam-zostanie-z-roku-2014,12613829293#ixzz3PHkVnpxt
Polski dylemat Mitteleuropy
Długo „sukcesami” ostatniego ćwierćwiecza nie możemy się rozkoszować, bo za parę lat możemy zniknąć z mapy Europy… na stałe.
Stało się, w końcu ktoś to wprost przyznał. Martin Wolf w artykule Financial Times’a „Europe’s lonely and reluctant hegemon” ogłosił, że Niemcy po stu latach i wywołaniu dwóch krwawych wojen światowych osiągnęły dominację na kontynencie europejskim: „Dzisiaj jesteśmy świadkami wielkiej ironii historii. Niemcy w sposób pokojowy osiągnęły taką pozycję do której poprzednio zbrojnie dążyły. I czy nam się to podoba, czy też nie, Republika Federalna ma władzę dominującą w Europie” („Today, we can see a great irony of history: Germany has won through peaceful means the position it sought through force of arms. Like it or not, the Federal Republic is Europe’s central power.”)
Analizując za Gideonem Rachmanem w Financial Times’ie nowe strategiczne alternatywy zauważamy, że sytuacja Polski jest analogiczna do dylematu koreańskiego. O ile Korea znalazła się w dyskomforcie osłabienia swojego sojuszu z USA, z jednoczesną amerykańską próbą wzmocnieniem pozycji Japonii w konfrontacji z Chinami, to analogicznie, a nawet bardziej niekorzystnie kształtuje się sytuacja Polski. Osłabienie wpływów Ameryki w Niemczech w naszym przypadku jest o tyle groźniejsze, że znajdujemy się w formalnej zależności od UE będącej narzędziem władztwa Niemiec. Wprawdzie nasze zagrożenie ze strony Rosji słabnie, niemniej niespodziewanie wyrasta nam nieprzychylny sąsiad w postaci Ukrainy. Której społecznych resentymentów nie jesteśmy w stanie utemperować, nawet w okresie jej zmagań z Rosją, a która niespodziewanie eksponuje swoje przywiązanie do dawnego sojuszu z Niemcami z ich najbardziej brunatnego okresu historycznego. Dlatego scenariuszem do rozważenia powinno być podjęcie rozmów z Chinami, w przypadku analogicznego do Korei zainteresowania ze strony tego mocarstwa. Mogłyby ono zlikwidować potencjalne zagrożenie rosyjskie, jak i umożliwić ekspansję gospodarczą opartą o bilionowe kapitały chińskie. Łączyłoby się ono z wykorzystaniem sygnalizowanego przez Rachmana rozejścia się interesów niemieckich z francuskimi i krajami śródziemnomorskimi, w celu podpięcia się pod rysującą się dwudziestopierwszowieczną Ententę przeciwstawiającą się powstaniu niemieckiej Mitteleuropy. Ten scenariusz zachowania politycznej niezależności powinien się łączyć z powieleniem strategii Anglii i równoczesnego z tym krajem opuszczenia Unii Europejskiej, w przypadku nieustępliwości Berlina. Wbrew pozorom nie musiałoby to oznaczać pogorszenia naszej pozycji w Waszyngtonie i Moskwie. Silniejsza pozycja Polski oznaczałaby większe możliwości współpracy z USA na polu oddziaływania na Niemcy, podczas gdy zmniejszenie nacisku na Rosję ze strony Niemiec pozwoliłoby temu krajowi na lepsze przypilnowanie swoich interesów ekonomicznych na Syberii.
Oczywiście tego typu reorientacja w polskiej świadomości społecznej nie miałaby charakteru niezakłóconej debaty, w sytuacji kiedy w opublikowanym przez Monocle Magazine rankingu przygotowanego przez brytyjski Institute for Government światowymi liderami w wykorzystaniu pokojowych narzędzi perswazji („soft power”), polegających na oddziaływaniu ekonomiczno-medialnym i kulturowym, są obok USA od pięciu lat Niemcy. Działanie byłoby tym trudniejsze w sytuacji kiedy te dwa państwa uzgadniałyby swoją politykę ponad naszymi głowami. Niemniej jednak, jak podkreśla Financial Times efektywność przewag wynikających z „soft power” nie do końca jest produktywna w relacji do społeczeństw silnych swoją tożsamością kulturową: „Washington tried ever harder to sell what’s good about America. There was a television channel dedicated to Arab audiences, as well as a radio station, a magazine and diplomatic initiatives to promote freedom and democracy, and target youth and women. Nothing worked. No amount of soft power could mitigate harsh American power or counter damage to the US’s image from revelations of torture of al-Qaeda detainees, the full scale of which were detailed in this week’s Senate report on the CIA”. Wprawdzie Roula Khalaf w artykule „Shifts and shocks on the soft power scale” opisuje brak ich skuteczności w społeczeństwach arabskich, lecz europejski przykład Węgier daje nadzieje, że powrót do Kościoła może pozwolić społeczeństwu na wyrwanie się z zakłamanego obrazu kształtowanego przez media kontrolowane przez obce ośrodki. Gorzej sytuacja wygląda w rankingu Anholt-GfK Nation Brand index który nie tylko odnosi się do „soft power” ale i mierzy jego siłę. Otóż w nim Niemcy są na pierwszym miejscu („Germany knocked the US off the top spot”) i zgodnie z komentarzem autorów znaleźli się tam też dlatego, że nasz sąsiad umie przewodzić Unii Europejskiej: „shown leadership in Europe”.
Analizując tragiczny upadek Polski w ciągu ostatniego ćwierćwiecza musimy być przygotowania na najgorsze. Pod względem gospodarczym Polska wyprzedając cały majątek za granicę nie tylko pozbawiła się narzędzi oddziaływania, ale uzyskane środki na równi z transferami z UE nie sterylizwała ich, lecz wzmacniała złotówkę sprawiając że produkcja w Polsce stała się nieopłacalna. Hojność Brukseli nie będzie jednak trwała wiecznie, a w interesie Niemiec jest z jednej strony wydrenowanie Polski z młodzieży w ciągu najbliższych lat, jak i nie budowanie konkurencji przemysłowej. Po zakończeniu obecnej perspektywy finansowej Polska młodzieży do pracy już nie będzie miała, apogeum kryzysu demograficznego Niemcy będą mieli za sobą, umiejętności produkcyjne zostaną zapomniane, więc należy się liczyć że w miejsce beneficjentów staniemy się płatnikami netto w UE. Efekt braku dopływu dewiz będzie ten sam, złotówka się załamie, przedsiębiorstwa i ludzie zadłużeni w obcych walutach będą bankrutowali. Dlatego należy się liczyć że inwestorzy którzy zainwestowali w Polsce, chcąc uchronić się przed stratami wprowadzą nasz do euro. Wtedy wprawdzie euro nie osłabnie, lecz wpadniemy w analogiczny kryzys jak Grecja. Nie tylko przedsiębiorstwa i obywatele będą bankrutować, ale to samo stanie się z państwem w przenośni i dosłownie.
Cezary Mech
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii/polski-dylemat-mitteleuropy,12600858785#ixzz3PHkvch39
