Witamy w kolejnym roku działalności Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE.
Stowarzyszenie pozytywnie ocenia prace obecnego rządu mające na celu wdrożenie realnej polityki demograficznej, której sztandarowym elementem ma być wypłata 500 zł na dziecko miesięcznie. Mamy nadzieję, że program zostanie terminowo wdrożony i zacznie przynosić efekty.
Polityka monetarna na rozdrożu – czy leci z nami pilot?
Czy tak jak dziesięć lat temu zignorowaliśmy ostrzeżenia o kryzysie demograficznym, tak obecnie jesteśmy głusi na zagrożenia monetarne w najbliższym dziesięcioleciu
W Polsce ostatnia decyzja NBP o udzieleniu swapu Ukrainie na kwotę 4 mld PLN, w sytuacji kiedy jednocześnie jesteśmy uznawani za drugiego w świecie beneficjenta pomocy MFW („Ponadto wobec utrzymującej się od 2008 r. zwiększonej zmienności na międzynarodowych rynkach finansowych istotną rolę stabilizującą spełnia dostęp Polski do elastycznej linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), która w styczniu 2015 r. została przedłużona na kolejne dwa lata, w kwocie zmniejszonej z 22,0 mld SDR do 15,5 mld SDR (tj. równowartości ok. 22,1 mld USA”), nie znalazła kompletnie odzewu ze strony kandydatów do RPP. W sytuacji gdy na świecie panuje przekonanie że podjęta przez FED podwyżka stóp procentowych w USA spowoduje „bolesną” ucieczkę kapitału z rynków wschodzących do których i Polska się zalicza. Zostało to wyjątkowo celnie podsumowane w artykule Financial Times’a „Fed rate rise threatens to hurt emerging markets”: „The danger now is that tightening US policy will foist a credit crunch on to emerging markets, increasing corporate defaults. Indeed, the squeeze already under way is stiffening. Emerging market companies are being asked to pay more to service debts, while sources of finance are dwindling, according to the investment bank arm of HSBC. Reinforcing these effects is evidence that the surge of capital that flowed into emerging markets over the past decade has started to reverse.”
W tym kontekście należy widzieć wyzwania stojące przed Polską polityką monetarną polegające na „odfrankowieniu”, „odeurowaniu” i „oddolaryzowaniu” naszej gospodarki, w sytuacji kiedy inwestycje zagraniczne w Polsce wynoszą 2025 mld zł, w tym zadłużenie zagraniczne 1286 mld zł, a aż jedna trzecia zadłużenia skarbu państwa jest w walutach obcych. Zadanie nie znajdujące odzewu w polskiej debacie publicznej, gdy ekspozycja względem Ukrainy która właśnie przestała regulować swoje zobowiązania finansowe jest tego najlepszym przykładem i gdy aktualnie omawiana w Sejmie „Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2016-2019” przewiduje utrzymanie 30%-owego udziału inwestorów zagranicznych w perspektywie najbliższych czterech lat. Takie podejście musi zaowocować poważnym kryzysem finansowym w perspektywie nadchodzącego dziesięciolecia.
Cezary Mech
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii/polityka-monetarna-na-rozdrozu-czy-leci-z-nami-pilot,15747471387#ixzz3yqqkypgY
2016 - kolejny rok zamieszania na rynku
Czy kryzys handlu światowego może być „bezbolesny” dla świata Zachodu?
Zwykle rynek wykazuje nadzwyczajną zmienność pod koniec roku („window dressing”), a uspokaja się na początku roku. Początek roku 2016 zapowiada nadejście kryzysu w sytuacji gdy jesteśmy świadkami największych strat indeksu S&P500 od 2001 r. Przy czym już rok 2015 dla inwestycji w amerykańskie akcje i obligacje okazał się drugim (po 2008 r.) najgorszym 12-to miesięcznym okresem od 1995 r. Również wg Renaissance Capital gdy chodzi o emisje spółek technologicznych w USA to były one w 2015 r. na najniższym poziomie od 2009 r., a zwrot na nich przyniósł inwestorom zaledwie 0,1% zysku. Wprawdzie nadejście kryzysu historycznie rynek kapitałowy trafnie przewidywał w ponad połowie przypadków, niemniej tym razem chmur na horyzoncie jest wyjątkowo dużo. Jak podał Raoul Pal z Global Macro Investor poziom dynamiki eksportu światowego w roku 2015 był na poziomie najniższym od roku 1958, ustępując jedynie 37%-owemu spadkowi w kryzysowym 2009 r. Osłabienie gospodarcze Chin, które wieszczyłem wielokrotnie jako efekt przywiązania juana do wzmacniającego się dolara, skutkowało systematycznym (13 w okresie ostatnich 15 miesięcy) spadkiem chińskich rezerw do poziomu $3,33 bln na koniec 2015 r. z poziomu $3,99 bln w czerwcu 2014 r.
W sytuacji kiedy znaczące zlewarowanie gospodarki chińskiej ogranicza możliwość monetarnego wspomożenia aktywności, a kryzys finansowy w tym kraju ma coraz silniejsze przełożenie na realną gospodarkę, gdy już 20% wzrostu w tym kraju jest kreowana przez sektor finansowy rozbudowany w skali porównywalnej do brytyjskiej. Efekt spowolnienia w Chinach to klęska dla krajów surowcowych świata, gdy w przypadku 42 surowców na 46 monitorowanych przez Bank Światowy, ich ceny osiągnęły poziomy najniższe od początku lat 80-tych dwudziestego wieku. A przecież w dobie wzmocnionego dolara należy pamiętać że dług zagraniczny państw wschodzących wzrósł w okresie ostatniego dziesięciolecia, z poziomu 900 mld USD do 4,4 bln USD. Przy czym całość zadłużenia tych krajów wg IIF eksplodowała w tym czasie z poziomu 5,4 bln USD do poziomu 24,4 bln USD, a więc 90% ichniejszego PKB.
W efekcie tych oddziałujących na siebie procesów, wg analiz JPMorgana wzrost krajów wysokorozwiniętych spowolni i będzie wynosił przeciętnie 1,75% w ciągu nadchodzącej dekady, a szacunki MFW mówią o możliwych konsekwencjach wzrostu oprocentowania w skali 2,5% PKB w ciągu najbliższych dwóch lat. Również wzrost gospodarek krajów rozwijających, który w roku 2015 był najniższy od roku 2001, za wyjątkiem 2009 r. kiedy to osiągnął kryzysowe minimum 3,7% spowolni. W 2015 r. zanotował on poziom 4,3%, a więc był o 2 punkty procentowe niższy niż przeciętna dla lat 2000-2008. W tym kontekście przewidywany przez Bank Światowy wzrost wyższy o jeden punkt procentowy w latach 2017-18 należy uznać za wyjątkowo optymistyczny, gdy na zaprezentowany proces dywergencji nałożymy bolesny proces delewarowania gospodarek wschodzących. Przy czym osłabienie możliwości eksportowych będzie deprecjonowało lokalne waluty prowadząc do bankructw zadłużonych w zagranicznych dewizach podmiotów. A ten proces zwiastuje wtórnie załamanie importu światowego, gdyż jak wynika z badań Financial Timesa 107 krajów wschodzących, przeciętnie występuje półprocentowy spadek wolumenu importu na każdy procent osłabienia waluty.
W przeciwieństwie do geopolitycznych procesów które zwiastują nadejście ciężkich czasów, osłabienie euro w połączeniu z ekspansją monetarną EBC, Banku Japonii i obniżeniem cen ropy naftowej do poziomu $34,23 za baryłkę (Brent) dają jedynie krótką nadzieję na wytchnienie w Europie i w Japonii. W Niemczech w 2015 r. zanotowano 2%-owy wzrost konsumpcji, w Japonii zaś poziom bankructw stał się najniższy od ćwierćwiecza, a udział „zdrowych” przedsiębiorstw w indeksie Topix jest dwukrotnie wyższy nic w S&P500:"Average monthly bankruptcies in Japan dropped below 750 last year and are very likely to have ended 2015 at a 25-year low. Default rates in the bellwether construction and real estate sectors are close to historic lows and, at nearly 55 per cent, the ratio of net-cash companies in Japan's broad Topix index is more than twice that of the S&P 500 in the US." Gdyby nie oczekiwany efekt “zarażenia” to można byłoby uznać że nastąpiło uodpornienie przedsiębiorstw na szoki kryzysowe, gdyż bazując na danych 28 tysięcy przedsiębiorstw na świecie McKinsey Global Institute ukazał że ich zyskowność (EBTI) wzrosła trzykrotnie z 2 bln USD do 7,2 bln USD, a względem PKB z 7,3% do prawie 10%, w okresie od 1980 r. do 2013 r. Również Indie, które po zeszłorocznej wizycie prezydenta Obamy stały się istotnym sojusznikiem tego kraju w konfrontacji z Chinami i krajami muzułmańskimi, gospodarczo przyspieszają. Potwierdzają to ostatnie projekcje indyjskiego GUSu mówiące o 7,3%-owym wzroście gospodarczym w kończącym rok finansowy 2015 marcu 2016 r. i jeszcze wyższym bo 8,1%-owym wzroście w roku obecnym kończącym się w marcu 2017 r. Również przewidywania dotyczące giełdy zakładają osiągnięcie rekordowych poziomów w roku 2016, jak i wzrostu zyskowności EPS o 12-15%.
W tym kontekście należy widzieć brak debaty o wyzwaniach stojące przed Polską polityką monetarną polegających na „odfrankowieniu”, „odeurowaniu” i „oddolaryzowaniu” naszej gospodarki jako zwiastujących nadejście kryzysu i u nas. W sytuacji kiedy inwestycje zagraniczne w Polsce wynoszą 2025 mld zł, w tym zadłużenie zagraniczne 1286 mld zł, a aż jedna trzecia zadłużenia skarbu państwa denominowana jest w walutach obcych.
