Biuletyn Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
nr 164, Warszawa, styczeń 2017
2017 rokiem rozsadzenia rynku kapitałowego?
Dezorganizacja NFZ, toksyzacja OFE plus ukrainizacja rynku pracy jako efekt Planu Morawieckiego.
Oceniając w mediach rok 2016 chwaliłem rząd za determinację w realizacji polityki prorodzinnej 500+ (od 1:00 http://vod.tvp.pl/28249729/29122016-1800), jak i zwracałem uwagę na kompletna fiasko Planu Morawieckiego (http://www.polskieradio.pl/130/4765/Artykul/1709881,2016-fatalny-pod-wzgledem-PKB-i-b-dobry-pod-wzgledem-polityki-dochodowej). W 2016 r. polityka dochodowa była największym sukcesem rządu w postaci wprowadzenia polityki 500+, jak i największym błędem poprzez hamowanie wynagrodzeń przez „ukrainizację” rynku pracy, jak i w konsekwencji zapaści dotyczących inwestycji przedsiębiorstw i unijnych. 500+ nie należy traktować jako preferencji na rzecz konsumpcji lecz jako likwidacji szkodliwych podatków obciążających inwestycję rodzin w przyszłych podatników.
Niestety ale rok 2016 ukazał również fiasko „Planu Morawieckiego” przejawiającego się w spadku inwestycji produkcyjnych, jak i unijnych. Załamanie programu konwergencji dochodowej między Polską i Niemcami, gdzie mediana wynagrodzeń jest czterokrotnie wyższa u naszych zachodnich sąsiadów, skutkowało spadkiem przewidywanego wzrostu PKB i inwestycji opartych o przyszłe zyski. Wiązało się to z tym, że polityka zatrudnienia polegająca na wzroście wynagrodzeń wymuszających inwestycje pracodawców została zastąpiona bezinwestycyjną substytucją droższych pracowników krajowych przez tańszych imigrantów. Na to nałożył się spadek inwestycji unijnych z powodu braku presji politycznej na wykorzystanie środków, co przełoży się na opóźnienia w ich wykorzystaniu do połowy przyszłego roku. W efekcie należy się obawiać spadku wzrostu gospodarczego w dłuższym terminie, gdy spadek kohort młodych pracowników nie będzie kompensował przechodzenia na emeryturę roczników wyżowych, skokowym wzrostem wydajności pracy jako konsekwencji wzrostu nakładów inwestycyjnych w sferach o wyższej wartości dodanej o wyższych płacach. Tak jak to wystąpiło w Irlandii w XIX w. i w Chinach, gdzie w ciągu ostatnich ośmiu lat nastąpił dwu- i półkrotny wzrost wynagrodzeń. Na zagrożenia finansowe w części emerytalno-zdrowotne nałoży się również brak odporności na zawirowania walutowe.
Największym wyzwaniem dla Polski w 2017 r. jest właściwe ukierunkowanie wysiłku gospodarczego społeczeństwa. W ciągu roku 2016 frank szwajcarski zdrożał o 20 gr. w ubiegłym roku. Niestety nie doszło do przewalutowania zobowiązań polskich kredytobiorców na złotówki. Niesie to za sobą olbrzymie koszty społeczne, które mogą wzrosnąć w przypadku kolejnych turbulencji na rynku walutowym. Jak i wzrostu zadłużenia skarbu państwa w jednej trzeciej nominowanego w walutach zagranicznych. Już obecnie jako najważniejsze zagrożenia dla polskiej gospodarki należy uznać spadek tempa wzrostu PKB do 2,5 proc., z powodu masowego hamowania wynagrodzeń przez zatrudnianie w polskich firmach pracowników z Ukrainy, dążenie do przejęcia kolejnych aktywów OFE oraz niestabilność światowego rynku kapitałowego. Obawy co rozregulowania rynku, musi budzić plan zamiany zarządzających środkami z instytucji ściśle uregulowanych jakimi są OFE, na te występujące w trzecim filarze. Mimo zapewnień, że inwestorzy nie muszą się obawiać utraty przychodów z zarządzania środkami emerytów, medialne eksponowanie przeciwników OFE, oskarżających te wehikuły inwestycyjne o wszystkie możliwe nieszczęścia, muszą budzić zaniepokojenie w sytuacji kiedy przedstawiciele PTE niepokojąco zamilkli.
Finansowa wiedza społeczeństwa jest niestety na tak niskim poziomie, że pozwala aby w debacie publicznej panowało tak wielkie zamieszanie faktograficzne, powodujące że celem nagonki stają się OFE - a więc materialne środki jakie posiadają na kontach, a nie PTE i ludzie którzy nimi zarządzają. Tego typu percepcja wcale jednak nie służy zwiększeniu efektywności funkcjonowania rynku kapitałowego, gdyż istnieje obawa, że propozycje Planu Budowy Kapitału (PBK) mogą zostać nakierowane przeciwko środkom, które członkowie OFE jako ich właściciele zainwestowali w gospodarkę i powinni oczekiwać zysków z tego tytułu. Niepokój powinna budzić redukcja kapitałów o kolejne 35 mld zł, jak i pozwala na zamianę „tylko nazwy” PTE na fundusze inwestycyjne i umożliwia tym samym zarządzającym na jeszcze większą swobodę w ich dysponowaniu. Cały PBK zmierza w kierunku porozumienia między budżetem a inwestorami kosztem interesów członków OFE, jak i efektywności rynku kapitałowego będąc kontynuacją likwidacji nadzoru przez SLD, jak i Minimalnej Stopy Zwrotu przez PO za zgodę na przejęcie 150 mld zł. Obecnie rząd uzyskuje możliwość dysponowania i schowania 35 mld zł dodatkowego zadłużenia, a inwestorzy 103 mld zł do zarządzania poza kontrolą państwa jak i 16,5 mln właścicieli tych środków. Niestety, powyższe obawy są tym bardziej niepokojące gdyż w opublikowanych w przeszłości oświadczeniach przedstawiciele PTE zamiast bronić OFE, wprost stwierdzili że ten propozycje popierają: „Zmiana charakteru środków zgromadzonych w OFE […] powinny przynieść pozytywne efekty przyszłym emerytom i polskiej gospodarce.” Nieprofesjonalne jest zwłaszcza zobowiązanie do obrony przejętych 35 mld zł w postaci zapisania ich na subkontach w… ZUS: „Niezależnie od zagadnienia wielkości środków, które miałyby zostać tam [do ZUS] przeniesione, taka operacja powinna wiązać się z odpowiednimi zapisami na subkontach ubezpieczonych w ZUS” (sic!) - a więc do operacji oczywistej i analogicznej do tej która nastąpiła po poprzednim przejęciu środków przez rząd PO obligacji OFE. Niestety, ale istnieje obawa, że obecne przejęcie środków OFE nie będzie miało bardziej dalekosiężnych negatywnych konsekwencji systemowych, niż tylko możliwość chwilowego zwiększenia deficytu budżetu państwa i pozwolenie na zarobienie na naszych oszczędnościach przez grupy biznesu. Istnieje niebezpieczeństwo, że rozchwiany proponowanymi planami PBK system finansowy sprawi, że państwo szukając oszczędności pozbawi obywateli uczciwie wypracowanej emerytury, gdy nastąpi kryzys i przychody podatkowe spadną, a kapitałów zabezpieczających zobowiązania emerytalne już nie będzie. Dlatego należałoby dążyć do odstąpienia od proponowanych planów zawartych w ocenianym planie PBK i uświadomić Ministerstwu Rozwoju i Ministerstwu Finansów, że proponowane działania są bardzo ryzykowne systemowo, doprowadzą do skutków odmiennych od zakładanych i są jedynie kontynuacją szkodliwych działań przeprowadzanych poprzednio przez rządy SLD i PO.
Dr Cezary Mech
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii/2017-rokiem-rozsadzenia-rynku-kapitalowego,18951984705#ixzz4fNfiaMDn
Jedynie kosmetyczne zmiany w nadzorze nad kasami
Sejm przyjął ustawę, która wprowadza zmiany w ustawie o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych wymuszone przez Trybunał Konstytucyjny, który latem 2015 r. uznał, że jeden z przepisów ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych jest niekonstytucyjny, bo ustawa ta nie zawiera szczególnych rozwiązań dotyczących nadzoru nad małymi kasami.
Projektu zmiany ustawy nie wniósł do sejmu rząd a grupa posłów, nastąpiło to zresztą w praktycznie w ostatniej chwili, bo jeżeli nowe regulacje nie wejdą w życie do połowy lutego tego roku, to przepis wprowadzający nadzór nad kasami i Kasą Krajową utraci moc obowiązującą.
Pierwotnie projekt ustawy przewidywał zwiększenie roli kontroli Kasy Krajowej w małych kasach w nadzorze sprawowanym nad nimi przez Komisję Nadzoru Finansowego, jednak sejmowa Komisja Finansów Publicznych, zresztą na wniosek posła reprezentującego posłów, którzy wystąpili z inicjatywą ustawodawczą w tej sprawie, zrezygnowała z tego pomysłu.
W efekcie rola Kasy Krajowej i Komisji Nadzoru Finansowego w kontroli i nadzorze nad kasami pozostanie taka sama bez względu na wielkość kas. Natomiast na żadnym etapie nikt nie postulował przeniesienia nadzoru nad małymi kasami z Komisji Nadzoru Finansowego na Kasę Krajową, bo ta ostatnia nie jest obecnie organem nadzoru i jej uprawnienia mają wyłącznie charakter kontrolny i stabilizacyjny, a nie nadzorczy. Wszystkie narzędzia nadzorcze posiada wyłącznie Komisja Nadzoru Finansowego. Co się zatem rzeczywiście zmieni po zaakceptowaniu uchwalonej przez sejm ustawy przez senat i prezydenta oraz jej opublikowaniu i wejściu w życie?
Przede wszystkim ustawodawca przesądzi, że małe kasy to kasy, które mają nie więcej niż 20 mln złotych aktywów i nie więcej niż 10 tysięcy członków, dotychczas bowiem, choć często w dyskusjach o kasach wskazywano na specyfikę małych kas, to nie było ustawowej definicji, pozwalającej ocenić, które kasy należy uznać za małe.
Nadzór będzie musiał uwzględniać zasadę proporcjonalności i adekwatności stosowanych przez siebie środków nadzorczych w stosunku do kas i Kasy Krajowej oraz dążyć do stosowania środków łagodniejszych, jeżeli zastosowanie środków nadzorczych ostrzejszych lub głębiej ingerujących w autonomię kas i Kasy Krajowej nie jest niezbędne. Przyjęcie takiej zasady powinno sprzyjać powstaniu bardziej partnerskich relacji między Komisją Nadzoru Finansowego a kasami i Kasą Krajową, bo często w przeszłości poszczególne rozstrzygnięcia Komisji Nadzoru Finansowego budziły głębokie wątpliwości i sprzeciw kas i reprezentującej je Kasy Krajowej.
Ponadto zarówno obowiązki informacyjne jak i szczególne zasady rachunkowości powinny uwzględniać skalę działalności i ryzyko związane z działalnością poszczególnych kas. W efekcie przyjęte przez sejm zmiany trudno uznać za fundamentalne. Choć, co do zasady nie zmieniają mechanizmów nadzorczych stosowanych przez Komisję Nadzoru i przyznanych jej uprawnień nadzorczych, to jednak mogą wpłynąć na bardziej wyważony sposób ich stosowania i to należy uznać za największą wartość przyjętych przez sejm rozwiązań, nawet jeżeli nie rozwiązują one wszystkich problemów zgłaszanych w stosunku do obecnie obowiązujących rozwiązań prawnych przez kasy i reprezentującą je Kasę Krajową, a także przez przedstawicieli doktryny i organu nadzoru.
Szkoda jednak, że projekt ten wpłynął do sejmu tak późno, tuż przed upływem terminu zakreślonego przez Trybunał Konstytucyjny, co znacznie ograniczyło zakres zmian w regulacjach dotyczących kas, które ostatecznie zostały przyjęte przez sejm. Jednocześnie wybór drogi inicjatywy poselskiej wpłynął na to, że projekt zanim trafił do sejmu nie był przedmiotem konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych, co uniemożliwiło udział w tym procesie wszystkim zainteresowanym, którzy mogli swoje uwagi zgłaszać dopiero w toku prac nad projektem w sejmie.
Paweł Pelc
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/blogi/okiem-prawnika/jedynie-kosmetyczne-zmiany-w-nadzorze-nad-kasami,19192611219#ixzz4fNld6mkM
