nr 175, grudzień 2017

 Biuletyn Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
nr 175 grudzień 2017

Dr Cezary Mech

 

Czy Polska skorzysta na nowym układzie politycznym w Niemczech?

 

            Niestety ale w Niemczech załamały się negocjacje partii chadeckich CDU/CSU z FDP i Zielonymi o utworzeniu nowego rządu koalicyjnego. W sytuacji kiedy dotychczasowy koalicjant chadeków - SPD - postanowił przejść do opozycji, koalicja z FDP i Zielonymi wydawała się jedynym sposobem na uniknięcie przyspieszonych wyborów. Z punktu widzenia Polski wynik wyborów parlamentarnych w Niemczech był bardzo pozytywny. Gdyż oczekiwano, że układ CDU-SPD się utrzyma i będzie kontynuował politykę bardzo niekorzystną dla Polski, a więc opartą o sojusz z Francją, działania antyamerykańskie, dogadywanie się z Rosją. W sytuacji kiedy dotychczasowa współpraca Niemiec i Francji w kontrolowaniu UE spowodowała dużą nierównowagę w skali światowej i była oparta w zdecydowanym stopniu o antyamerykańskie podejście.

Dlatego należy uznać, że przedwyborcza polityka amerykańska była w znacznym stopniu skuteczna. Redukcji uległo napięcie na linii USA-Niemcy, co pozwoliło gospodarce niemieckiej szybko się rozwijać, najszybciej od 2011 roku. Do konfrontacji amerykańsko-niemieckiej nie doszło, mimo że to Niemcy, a nie Chiny są głównym konkurentem USA, jeżeli chodzi o przewodnictwo w głównych technologiach. Powodując, że te ugrupowania, które mogłyby zyskać na wszelkiego typu podejściu antyamerykańskim, poniosły porażkę. Największą poniosło SPD, a z drugiej strony nastąpiło ponowne wejście do parlamentu FDP, które reprezentuje proamerykańskie stanowisko.

W rządach koalicyjnych FDP jest historycznie predysponowane do objęcia resortu finansów co byłoby korzystne dla Polski. Gdyż jeśli chodzi o strefę euro, FDP nie jest zwolenniczką tego, aby w różnej formie dopłacać do strefy euro, a więc do Francji i krajów południa Europy. Mówi się nawet o tym, że FDP jest gotowa na to, by kraje południa Europy mogły nawet wyjść ze strefy euro. To powoduje, że nacisk na to, byśmy wbrew interesom Polski weszli do strefy euro, zostałby wyeliminowany. Jeśli chodzi o Grecję to możliwy jest scenariusz, w którym opuści ona strefę euro. Podczas gdy dotychczas polityka niemiecka była taka, żeby pokazywać Grecji „wielką pałkę” i ją tą pałką dla przestrogi innych bić, niezależnie od tego, czy ona jest w stanie spłacić swoje długi, czy nie - niech umiera. Polityka amerykańska, a także FDP jest nieco inna - by pozwolić Grecji zbankrutować albo wyjść ze strefy euro, a więc pozbyć się tego olbrzymiego balastu niespłacalnych długów.

Może to jednak być negatywnie postrzegane przez rynki kapitałowe, ponieważ nagle może się okazać, że aktywa greckie będą w drachmie. Z tego właśnie wynika stała ucieczka kapitału z Grecji, ponieważ wycena w euro jest zagrożona. Istotne jest również to, że Grecja odgrywa duże znaczenie w polityce amerykańskiej, ponieważ jest naturalną przeciwwagą dla Turcji. Dlatego w przypadku współrządzenia FDP skończy się wytykanie i piętnowanie Grecji. Oczywiście bankructwo lub wyjście Grecji ze strefy euro odbędzie się kosztem zamożniejszej części tego społeczeństwa jak i emerytów. Jednak tkwienie w obecnej sytuacji uniemożliwia Grecji jakąkolwiek racjonalną politykę gospodarczą. Podobnie jest z Włochami, dla których bycie w strefie euro oznacza bardzo powolną śmierć. Również w tej konstelacji gdy chodzi o Nord Stream 2 to należałoby się spodziewać, że projekt ten będzie odnosił coraz większe sukcesy, ale tylko na papierze, w sytuacji realizacji postulatów FDP nieprzychylnych tej inwestycji. USA chcą teraz maksymalizować swoje zyski z konwencjonalnej energetyki poprzez wspieranie eksportu gazu. Dlatego wszelkie działania dotyczące Nord Stream 2 są w kontrze do amerykańskich interesów ekspansji gazowej w Europie Centralnej.

Ponadto FDP chce znacząco obniżyć podatki. Podobne, choć łagodniejsze postulaty formułowała CDU. W przypadku utworzenia koalicji miałyby one teraz szansę na realizację. To pomogłoby w spełnieniu oczekiwań USA, które zawsze naciskały na to, by Niemcy zaczęły więcej wydawać, konsumować, ponieważ nierównowaga światowa związana jest z olbrzymią nadwyżką handlową Niemiec. Podczas gdy przy obecności w rządzie SDP będzie kontynuowana dotychczasowa polityka, podobnie jak konfrontacja gospodarcza z USA.

W sytuacji wyjścia SDP z rządu nieskuteczna będzie próba narzucenia Europie francusko-niemieckiego dyktatu. Cała ta polityka, która wydawała się rozpędzona, a powodowała kompletne zmarginalizowanie Polski i krytykowanie jej jako niekonstruktywnego partnera, ma szanse na rozsypanie się jeśli SDP poniesie kolejną porażkę w przedterminowych wyborach.

Rozbicie opartego na antyamerykanizmie tandemu niemiecko-francuskiego jest korzystne, ponieważ tylko wtedy wszelkiego typu antypolska polityka mogłyby być temperowane przez nasze bardzo silne stosunki z USA. Za bardzo korzystane dla USA, ale także dla Polski należy uznać że FDP opowiada się za wygaszaniem subsydiów do zielonej energii, włącznie z ulgami podatkowymi. Dzięki temu mógłby zmaleć olbrzymi nacisk na wprowadzanie w Polsce energetyki jądrowej i bardzo drogich odnawialnych źródeł energii kosztem naszego węgla. Wyzwaniem dla polskiej polityki jest to, by wykorzystać zmiany polityczne w Niemczech też w tym punkcie, w sytuacji kiedy ten punkt programu FDP okaże się „ofiarą” koalicji z Zielonymi.

Jeśli dojdzie do włączenia FDP do rządu i pozostawienie SDP w opozycji, czy to w przypadku odnowienia koalicji, czy też powtórzenia klęski SDP w przyspieszonych wyborach to mimo wysiłków prezydenta Emmanuel Macron’a  należało będzie się spodziewać obniżenia napięcia amerykańsko-niemieckiego oraz osłabienia sojuszu niemiecko-francuskiego. Polska, jeśli chodzi o kwestie polityczne, byłaby beneficjentem takiego rezultatu gdyż Niemcy byłyby wtedy skłonione aby kontynuować transfery do krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Inaczej naszym kosztem będzie się wzmacniał sojusz Niemiec i Francji, z geostrategicznym oparciem w Rosji, a my pozostaniemy przysłowiowym „chłopcem do bicia”, gdy przedsmak oczekiwań co do powrotu niemieckiej lewicy odczuliśmy podczas ostatniego przesłuchania w Parlamencie Europejskim.

 

 

Autor jest absolwentem IESE, byłym prezesem UNFE, zastępcą szefa Kancelarii Sejmu RP i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów

tekst ukazał się w Naszym Dzienniku 30 listopada 2017 r.