nr 176, styczeń 2018 r.
Biuletyn Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
nr 176, styczeń 2018 r.
2017 rokiem skrystalizowania zagrożeń dla świata i Polski?
W roku 2017 dwie trzecie krajów przyspieszyło swój wzrost, handel światowy się rozpędził, a giełdy zanotowały swoje rekordy. Wskaźnik Sharpe’a dla S&P500, który to indeks odnotował comiesięczne zyski po raz pierwszy od 1970 r., jest najlepszy od 1926 r. Indeks VIX mierzący zmienność osiągał minimum 8,56, a S&P500 odnotowuje już trzeci najdłuższy w historii okres wzrostu bez spadku poniżej 5%. Jednocześnie, wg przewidywań analityków, wzrosty 2018 r. mają już nie być tak imponujące, gdyż przyrost wartości akcji ma być trzykrotnie niższy. O ile wśród przyczyn hossy należy uznać obniżkę opodatkowania zysków w USA z 35% do 21%, to należy pamiętać że i prawdopodobieństwo recesji w USA jest niskim poziomie 14%. A Deutsche Bank uważa że wśród 30 ryzyk dla giełdy dominujące będą zagrożenia ekonomiczne. Przy czym najwyżej sytuowany konflikt polityczny z Koreą Pn jest dopiero na 14 miejscu, załamanie bitcoina uznawane za groźniejsze na 13 miejscu, a wybory w Rosji są na 25 pozycji, gdy konflikt na Bliskim Wschodzie nie został w ogóle umieszczony. Inne spojrzenie na zarożenia związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie zaprezentowali uczestnicy dyskusji podsumowującej sytuację globalną w Republice (https://www.youtube.com/watch?v=Enr6krmsLaQ), jak warty polecenia dzisiejszy artykuł w Wall Street Journal (https://www.wsj.com/articles/confronting-iran-takes-a-back-seat-to-sunni-bickering-1515666600).
W tym miejscu należałoby wyjaśnić powód niebywałej hossy gospodarczej w ubiegłym roku. Gdy nastroje noworoczne były wyjątkowo minorowe. Wszyscy analitycy przewidywali że wraz z nadejściem ery Trumpa nastąpi zmiana polityki amerykańskiej na bardziej ofensywną, nakierowaną na odbudowanie pozycji geopolitycznej USA. Miało się to wiązać ze zdyscyplinowaniu sojuszników, jak i zrównoważeniu deficytu bilansu handlowego USA wynoszącego 0,5 bln USD. Za tą nierównowagę odpowiadają przede wszystkim Chiny, Japonia, Meksyk i Niemcy które na 10 kluczowych segmentów technologicznych skutecznie konkurują z USA w dziewięciu. Początek administracji wyglądał przekonywująco. Nastąpiło podważenie NAFTA, budowa muru na granicy z Meksykiem i ogłoszenie decyzji kolejnych koncernów o przeniesieniu miejsc pracy do USA kosztem zagranicy. Premier Japonii Abe Shinzō pospiesznie przyleciał do USA i wygłasił spolegliwe sentencje. Po pełnym napięcia spotkaniu z kanclerz Angelą Merkel wystąpił brak zwyczajowych konwenansów. Wyjątkowy pokaz siły podczas spotkania z przywódcą Chin Xi Jinpingiem, kiedy to podczas kolacji na Florydzie Donald Trump poinformował gościa że właśnie rakiety lecą w kierunku… Syrii. Nic dziwnego że po takim wstępie Chińczycy obiecali przyjęcie planu naprawy relacji handlowych w ciągu 100 dni.
I to była realna kumulacja działań, które w obliczu braku wsparcia wśród elit republikańskich w Senacie i Kongresie, osaczaniu współpracowników Trumpa i przygotowań do ewentualnego impeachmentu, spowodowały wycofanie się administracji amerykańskiej z aktywnych działań. Przykryte to zostało agresywną retoryką względem Korei Pn, jak i iście królewską wizytą w Pekinie która jedynie przysłoniła to co rynek kapitałowy już wiedział – żadnej awantury nie będzie. Elity władzy w USA wybrały krótkoterminowe zyski ze współpracy Chinami, niż konflikt spowalniający ustanowienie przyszłego hegemona światowego. Wycofanie z ostrej konfrontacji zastąpiono dalszym budowaniem przewagi militarnej u wybrzeży Chin, pod płaszczykiem zagrożenia koreańskiego, które pozwala dyscyplinować władze Japonii, Korei Pd i Tajwanu, oraz instalować systemy rakietowe śledzące ruch powietrzny na terenie całych Chin. O tym że w okresie krótkoterminowym zagrożenie militarne zmalało świadczy fakt że giełda w Seulu odnotowała rekordowe wskazania, w Tokio najwyższy poziom od 1996 roku, a na Tajwanie od roku 1990 r. Również rodzina Trumpa stara się na koniunkturze skorzystać, gdyż zięć Jared Kushner jest w gabinecie odpowiedzialny za kontakty gospodarcze z Chinami i przejął się tym tak bardzo, że jego dzieci mają Mandaryńską guwernantkę która uczy ich Chińskiego.
Zagrożenie pozycji Trumpa w establishmencie amerykańskim sprawiło że w swoich działaniach musi się on opierać na lobby proizraelskim, ułatwia to fakt że ojciec Jared’a jest znajomym Netanjahu. Starając się przelicytować konkurentów coraz bardziej przeorientowuje aktywność amerykańską w kierunku Bliskiego Wschodu. Przeniesienie ambasady amerykańskiej z Tel Awiwu do Jerozolimy, przy pogwałceniu 10 rezolucji ONZ w tej materii jest tylko czubkiem góry lodowej amerykańskich zabiegów. Wysiłek amerykański przynosi wprawdzie spektakularne sukcesy niemniej grozi konfliktem. Z jednej stronu udało się utworzyć kurdyjski bufor w Iraku i Syrii na granicy z Turcją, lecz skutkowało tym że Turcja już tylko nominalnie jest członkiem NATO, a realnie sojusznikiem Rosji i Iranu. Blokada Kataru przez Arabię Saudyjską osłabiła Hamas w strefie Gazy, lecz jednocześnie sprawiła że ten sunnicki kraj został wepchnięty w ręce Iranu i Turcji. Niespotykane aresztowanie premiera Libanu Sad al-Hariri’ego podczas jego oficjalnej wizyty w Rijadzie osłabiło wprawdzie Hezbollah w Libanie, niemniej doprowadziło do pogodzenia szyitów z sunnitami na przekór zabiegom amerykańskim. Przewrót pałacowy w Arabii Saudyjskiej wzmocnił następcę tronu Muhammada ibn HYPERLINK "https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/arabia-saudyjska-fala-aresztowan-ma-umocnic-wladze-nastepcy-tronu,787978.html"Salman’a, który jest zwolennikiem nietypowego sojuszu z Izraelem, niemniej jego działania są zarzewiem konfliktu wewnętrznego. Uzależnienie polityczne Egiptu wprawdzie krótkoterminowo prowadzi do blokady Gazy, lecz obawa co do przyszłości Jerozolimy sprawia, że opieranie się na chrześcijańskich Koptach może okazać się zbyt wąskie w społeczeństwie muzułmańskim. Upadek sunnickiego Państwa Islamskiego to tylko pozorny sukces, gdy głównymi beneficjentami stał się Iran który poprzez szyicki Irak i alawicką Syrię, ma już terytorialny dostęp do granic Izraela i w świecie islamu jawi się jako jedyny skuteczny obrońca miejsc świętych na terenie Palestyny.
Niestety ale osłabienie Trumpa w sytuacji utworzenia antyamerykańskiego sojuszu Francusko-Niemieckiego w UE, gdzie Polska jest traktowana jako część niemieckiej Mitteleuropy, ma niebezpieczne reperkusje. Gdyż nadmiernie podległe opieranie się na sojuszu z USA, który jest nie do przecenienia gdy chodzi o ochronę przed Niemcami, przy jednoczesnym oddawaniu władzy osobom powiązanym ze środowiskiem Gazety Wyborczej, może okazać się bardzo kosztowne. I nie chodzi już tylko o przepłacanie za uzbrojenie amerykańskie, ale również konsekwencje przyjętego jednogłośnie przez komisję Senatu aktu S.447 (“Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017” https://www.congress.gov/bill/115th-congress/senate-bill/447/text) dotyczącego odszkodowań za mienie pożydowskie, skierowane nie przeciw Niemcom ale polskim podatnikom. Osłabiona pozycja Trumpa może sprawić że rozpoczęta w 27 lutego a przegłosowana 12 grudnia procedura, skończy się prezydenckim podpisem wymuszającym na Polsce wprowadzenie rasowych rozwiązań w polskim prawie cywilnym. W tym kontekście należałoby się zastanowić czy zmiana premiera na Mateusza Morawieckiego w powyższej konstelacji to był dobry pomysł.
Cezary Mech
W tym miejscu należałoby wyjaśnić powód niebywałej hossy gospodarczej w ubiegłym roku. Gdy nastroje noworoczne były wyjątkowo minorowe. Wszyscy analitycy przewidywali że wraz z nadejściem ery Trumpa nastąpi zmiana polityki amerykańskiej na bardziej ofensywną, nakierowaną na odbudowanie pozycji geopolitycznej USA. Miało się to wiązać ze zdyscyplinowaniu sojuszników, jak i zrównoważeniu deficytu bilansu handlowego USA wynoszącego 0,5 bln USD. Za tą nierównowagę odpowiadają przede wszystkim Chiny, Japonia, Meksyk i Niemcy które na 10 kluczowych segmentów technologicznych skutecznie konkurują z USA w dziewięciu. Początek administracji wyglądał przekonywująco. Nastąpiło podważenie NAFTA, budowa muru na granicy z Meksykiem i ogłoszenie decyzji kolejnych koncernów o przeniesieniu miejsc pracy do USA kosztem zagranicy. Premier Japonii Abe Shinzō pospiesznie przyleciał do USA i wygłasił spolegliwe sentencje. Po pełnym napięcia spotkaniu z kanclerz Angelą Merkel wystąpił brak zwyczajowych konwenansów. Wyjątkowy pokaz siły podczas spotkania z przywódcą Chin Xi Jinpingiem, kiedy to podczas kolacji na Florydzie Donald Trump poinformował gościa że właśnie rakiety lecą w kierunku… Syrii. Nic dziwnego że po takim wstępie Chińczycy obiecali przyjęcie planu naprawy relacji handlowych w ciągu 100 dni.
I to była realna kumulacja działań, które w obliczu braku wsparcia wśród elit republikańskich w Senacie i Kongresie, osaczaniu współpracowników Trumpa i przygotowań do ewentualnego impeachmentu, spowodowały wycofanie się administracji amerykańskiej z aktywnych działań. Przykryte to zostało agresywną retoryką względem Korei Pn, jak i iście królewską wizytą w Pekinie która jedynie przysłoniła to co rynek kapitałowy już wiedział – żadnej awantury nie będzie. Elity władzy w USA wybrały krótkoterminowe zyski ze współpracy Chinami, niż konflikt spowalniający ustanowienie przyszłego hegemona światowego. Wycofanie z ostrej konfrontacji zastąpiono dalszym budowaniem przewagi militarnej u wybrzeży Chin, pod płaszczykiem zagrożenia koreańskiego, które pozwala dyscyplinować władze Japonii, Korei Pd i Tajwanu, oraz instalować systemy rakietowe śledzące ruch powietrzny na terenie całych Chin. O tym że w okresie krótkoterminowym zagrożenie militarne zmalało świadczy fakt że giełda w Seulu odnotowała rekordowe wskazania, w Tokio najwyższy poziom od 1996 roku, a na Tajwanie od roku 1990 r. Również rodzina Trumpa stara się na koniunkturze skorzystać, gdyż zięć Jared Kushner jest w gabinecie odpowiedzialny za kontakty gospodarcze z Chinami i przejął się tym tak bardzo, że jego dzieci mają Mandaryńską guwernantkę która uczy ich Chińskiego.
Zagrożenie pozycji Trumpa w establishmencie amerykańskim sprawiło że w swoich działaniach musi się on opierać na lobby proizraelskim, ułatwia to fakt że ojciec Jared’a jest znajomym Netanjahu. Starając się przelicytować konkurentów coraz bardziej przeorientowuje aktywność amerykańską w kierunku Bliskiego Wschodu. Przeniesienie ambasady amerykańskiej z Tel Awiwu do Jerozolimy, przy pogwałceniu 10 rezolucji ONZ w tej materii jest tylko czubkiem góry lodowej amerykańskich zabiegów. Wysiłek amerykański przynosi wprawdzie spektakularne sukcesy niemniej grozi konfliktem. Z jednej stronu udało się utworzyć kurdyjski bufor w Iraku i Syrii na granicy z Turcją, lecz skutkowało tym że Turcja już tylko nominalnie jest członkiem NATO, a realnie sojusznikiem Rosji i Iranu. Blokada Kataru przez Arabię Saudyjską osłabiła Hamas w strefie Gazy, lecz jednocześnie sprawiła że ten sunnicki kraj został wepchnięty w ręce Iranu i Turcji. Niespotykane aresztowanie premiera Libanu Sad al-Hariri’ego podczas jego oficjalnej wizyty w Rijadzie osłabiło wprawdzie Hezbollah w Libanie, niemniej doprowadziło do pogodzenia szyitów z sunnitami na przekór zabiegom amerykańskim. Przewrót pałacowy w Arabii Saudyjskiej wzmocnił następcę tronu Muhammada ibn HYPERLINK "https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/arabia-saudyjska-fala-aresztowan-ma-umocnic-wladze-nastepcy-tronu,787978.html"Salman’a, który jest zwolennikiem nietypowego sojuszu z Izraelem, niemniej jego działania są zarzewiem konfliktu wewnętrznego. Uzależnienie polityczne Egiptu wprawdzie krótkoterminowo prowadzi do blokady Gazy, lecz obawa co do przyszłości Jerozolimy sprawia, że opieranie się na chrześcijańskich Koptach może okazać się zbyt wąskie w społeczeństwie muzułmańskim. Upadek sunnickiego Państwa Islamskiego to tylko pozorny sukces, gdy głównymi beneficjentami stał się Iran który poprzez szyicki Irak i alawicką Syrię, ma już terytorialny dostęp do granic Izraela i w świecie islamu jawi się jako jedyny skuteczny obrońca miejsc świętych na terenie Palestyny.
Niestety ale osłabienie Trumpa w sytuacji utworzenia antyamerykańskiego sojuszu Francusko-Niemieckiego w UE, gdzie Polska jest traktowana jako część niemieckiej Mitteleuropy, ma niebezpieczne reperkusje. Gdyż nadmiernie podległe opieranie się na sojuszu z USA, który jest nie do przecenienia gdy chodzi o ochronę przed Niemcami, przy jednoczesnym oddawaniu władzy osobom powiązanym ze środowiskiem Gazety Wyborczej, może okazać się bardzo kosztowne. I nie chodzi już tylko o przepłacanie za uzbrojenie amerykańskie, ale również konsekwencje przyjętego jednogłośnie przez komisję Senatu aktu S.447 (“Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017” https://www.congress.gov/bill/115th-congress/senate-bill/447/text) dotyczącego odszkodowań za mienie pożydowskie, skierowane nie przeciw Niemcom ale polskim podatnikom. Osłabiona pozycja Trumpa może sprawić że rozpoczęta w 27 lutego a przegłosowana 12 grudnia procedura, skończy się prezydenckim podpisem wymuszającym na Polsce wprowadzenie rasowych rozwiązań w polskim prawie cywilnym. W tym kontekście należałoby się zastanowić czy zmiana premiera na Mateusza Morawieckiego w powyższej konstelacji to był dobry pomysł.
Cezary Mech
