nr 177, luty 2018 r.
Biuletyn Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
nr 177, luty 2018 r.
nr 177, luty 2018 r.
Dr Cezary Mech
Euro powtórką z Traktatu Lizbońskiego
Tuż przed wyjazdem premiera Morawieckiego na negocjacje do Brukseli grupa ekonomistów wydała nagłośniony apel o wznowienie przygotowań ws. wejścia Polski do strefy euro. Przekonywali w nim że dołączenie do wspólnej strefy walutowej może być sposobem na wyjście Polski z impasu, w jakim znalazła się na forum europejskim, a nawet zabezpieczeniem przed dostaniem się w strefę wpływów Rosji. W ten oto sposób spełniły się autora wcześniejsze przewidywania że w sytuacji, gdy strefa euro powinna się rozpaść, Polska będzie poddawana bardzo silnemu naciskowi na to, żeby do niej wejść.
Podczas gdy euro powinno zniknąć, gdyż jego obowiązywanie przynosi więcej strat niż korzyści, między innymi dlatego że Niemcy jako główny jej beneficjent nie planują dokonywania transferów na skalę ponad 150 mld euro na rzecz innych członków obszaru walutowego, aby stał się on wydolny. Przykład Grecji jako "ofiary" braku optymalności europejskiego obszaru walutowego jest najewidentniejszy, niemniej we Włoszech euro doprowadziło do olbrzymiego zadłużenia publicznego i zastoju gospodarczego, a podobna sytuacja występuje w Hiszpanii i Portugalii.
W sytuacji kiedy Polsce nie opłaca się wstąpić do strefy euro, a jednocześnie grozi że w przypadku wyjścia Włoch ze strefy która kosztuje ten kraj o globalnym zadłużeniu w wysokości 260% ok. 100 mld euro rocznie, bylibyśmy obciążeni koniecznością dokapitalizowania EBC kwotą do 200 mld zł. Kwota powyższa wzrosła by dwukrotnie gdyby razem z Włochami wystąpiła Hiszpania, Portugalia i Grecja. Koszty wystąpienia Włoch są szacowane na 5-10% PKB każdego z członków euro, gdyż zadłużenie Włoch w EBC wynosi obecnie 430 mld euro - 25% włoskiego PKB. Należy jednocześnie podkreślić że w przypadku gdyby po wejściu do euro Polska postanowiła wystąpić z UE, uznając na wzór Anglików że jej się udział w UE jak i w strefie euro nie opłaca, to nie miałaby jedynie problemów angielskich wynegocjowania korzystnego traktatu handlowego, ale musiałaby ogłosić formalne bankructwo. Gdyż wyjście z euro po kryzysie greckim nie polega tylko na powtórnym powrocie do złotówki, ale przy spadku wartości nowego złotego okazałoby się że zobowiązania jakie Polska posiada pozostają nadal w euro. Sprawiłoby to że opuszczenie UE nawet w sytuacji traktowania przez Brukselę naszego kraju jako kolonii, byłoby przy zachowaniu integralności terytorialnej politycznie niemożliwe.
W tych okolicznościach szokować musi forsowanie wstąpienia do strefy właśnie teraz, kiedy przy władzy i z olbrzymim poparciem jest eurosceptyczny PiS. Odpowiedz jest nie tylko polityczna ale i biznesowa a czas nie przypadkowy, ponieważ w Polsce inwestorzy zagraniczni mają bardzo dużą pozycję majątkową - ponad 2 bln zł. Grupy biznesu - wpływając na procesy polityczne, przebieg debaty, media, polityków, w najróżniejszy sposób starają się "wtłoczyć" euro do Polski. Po to aby ich inwestycje nie miały ekspozycji walutowej, sprawiającej że w sytuacji spadku transferów unijnych w nowej perspektywie finansowej, na które się zanosi z powodu konieczności zrekompensowania Francji jej poparcia dla niemieckiej Mitteleuropy, ponieśliby straty.
Przy czym jak przyznał jeden z sygnatariuszy listu istnieje konieczność przekonania do pomysłu PiS, gdyż zarówno obecnie jak i w przyszłości wprowadzenie euro bez poparcia PiS jest niemożliwe. W tym kontekście czas jest nieprzypadkowy. Zmiana premiera, jego negocjacje z Brukselą, jak i planowane w tym roku referendum konstytucyjne. Dlatego należy uznać za bardzo niebezpieczne wszelkiego typu pomysły dotyczące zmiany Konstytucji w sytuacji kiedy w art. 277 wprost wpisane jest posiadanie złotówki i istnienie Rady Polityki Pieniężnej odpowiadającej za jej wartość: “Art. 227. 1. Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.[...] 6. Rada Polityki Pieniężnej ustala corocznie założenia polityki pieniężnej i przedkłada je do wiadomości Sejmowi równocześnie z przedłożeniem przez Radę Ministrów projektu ustawy budżetowej. Rada Polityki Pieniężnej, w ciągu 5 miesięcy od zakończenia roku budżetowego, składa Sejmowi sprawozdanie z wykonania założeń polityki pieniężnej."
Przy czym nie mają racji ci którzy twierdzą że złotówka jest bezpieczna gdyż jest zapisana w Konstytucji, a PO nigdy nie zdobędzie większości konstytucyjnej. Gdyż plan Kancelarii Prezydenta umieszczenia pytania dotyczącego euro ułatwia „tylnymi drzwiami” likwidację złotówki i ma posmak makiawelicznego działania. Obywatele nie zdają sobie z tego zagrożenia sprawy gdy minister KP Krzysztof Szczerski mówi o tym wprost, że w tym roku w Święto Niepodległości 11 listopada powinniśmy wypowiedzieć się w referendum czy chcemy aby złotówkę mogła zlikwidować każda większość parlamentarna: „Konstytucja z 1997 r. nie dopuszcza wejścia Polski do strefy euro, pytanie więc jest w referendum, czy znieść konstytucyjne gwarancje dla polskiego złotego, co nie oznacza, że wejdziemy do strefy euro, tylko czy konstytucja ma to gwarantować.”
Niestety ale zagrożenie powyższe nie jest gołosłowne gdyż już przy poprzednich próbach zmian ustawy zasadniczej ze strony PiS, dziwnym trafem złotówka wypadała z projektu Konstytucji. Nawet w pokryzysowym PiSowskim projekcie Konstytucji z 2010 r. art. 227 Konstytucji SLD, który gwarantował istnienie złotówki, został zamieniony Art. 161 który decyzję pozostawiał do decyzji ustawowej: „Art. 161. 1. Narodowy Bank Polski posiada wyłączne prawo emisji pieniądza. 2. Prezesa Narodowego Banku Polskiego powołuje na 5 lat Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu. 3. Zadania, organizację i sposób działania Narodowego Banku Polskiego określa ustawa.” Dla wyjaśnienia dla niezorientowanych, w eurolandzie banki centralne każdego kraju drukują euro i emitują bilon z krajowym awersem monety zgodnie z potrzebami prowadzonej przez EBC polityki pieniężnej: „ECB has sole authority to set monetary policy. The Eurosystem participates in the printing, minting and distribution of notes and coins in all member states, and the operation of the eurozone payment systems.”
Konkludując politycy w Berlinie chcą powtórzenia manewru z Traktatem Lizbońskim aby to PiS ogłosił wejście do strefy euro jako swój sukces negocjacyjny, a później tego "sukcesu" bronił. Formalnie będąc przeciw euro uznał że przyjęcie euro to przywilej któremu Konstytucja nie powinna się przeciwstawiać, umożliwiając każdej większości parlamentarnej w Sejmie wprowadzenie euro przewrotnie tłumacząc że nie jesteśmy wstanie sprostać szantażowi UE. A nawet mobilizować wyborców do głosowania na siebie podnosząc że opozycja jeśli zwycięży to zlikwiduje nam złotówkę.
Podczas gdy euro powinno zniknąć, gdyż jego obowiązywanie przynosi więcej strat niż korzyści, między innymi dlatego że Niemcy jako główny jej beneficjent nie planują dokonywania transferów na skalę ponad 150 mld euro na rzecz innych członków obszaru walutowego, aby stał się on wydolny. Przykład Grecji jako "ofiary" braku optymalności europejskiego obszaru walutowego jest najewidentniejszy, niemniej we Włoszech euro doprowadziło do olbrzymiego zadłużenia publicznego i zastoju gospodarczego, a podobna sytuacja występuje w Hiszpanii i Portugalii.
W sytuacji kiedy Polsce nie opłaca się wstąpić do strefy euro, a jednocześnie grozi że w przypadku wyjścia Włoch ze strefy która kosztuje ten kraj o globalnym zadłużeniu w wysokości 260% ok. 100 mld euro rocznie, bylibyśmy obciążeni koniecznością dokapitalizowania EBC kwotą do 200 mld zł. Kwota powyższa wzrosła by dwukrotnie gdyby razem z Włochami wystąpiła Hiszpania, Portugalia i Grecja. Koszty wystąpienia Włoch są szacowane na 5-10% PKB każdego z członków euro, gdyż zadłużenie Włoch w EBC wynosi obecnie 430 mld euro - 25% włoskiego PKB. Należy jednocześnie podkreślić że w przypadku gdyby po wejściu do euro Polska postanowiła wystąpić z UE, uznając na wzór Anglików że jej się udział w UE jak i w strefie euro nie opłaca, to nie miałaby jedynie problemów angielskich wynegocjowania korzystnego traktatu handlowego, ale musiałaby ogłosić formalne bankructwo. Gdyż wyjście z euro po kryzysie greckim nie polega tylko na powtórnym powrocie do złotówki, ale przy spadku wartości nowego złotego okazałoby się że zobowiązania jakie Polska posiada pozostają nadal w euro. Sprawiłoby to że opuszczenie UE nawet w sytuacji traktowania przez Brukselę naszego kraju jako kolonii, byłoby przy zachowaniu integralności terytorialnej politycznie niemożliwe.
W tych okolicznościach szokować musi forsowanie wstąpienia do strefy właśnie teraz, kiedy przy władzy i z olbrzymim poparciem jest eurosceptyczny PiS. Odpowiedz jest nie tylko polityczna ale i biznesowa a czas nie przypadkowy, ponieważ w Polsce inwestorzy zagraniczni mają bardzo dużą pozycję majątkową - ponad 2 bln zł. Grupy biznesu - wpływając na procesy polityczne, przebieg debaty, media, polityków, w najróżniejszy sposób starają się "wtłoczyć" euro do Polski. Po to aby ich inwestycje nie miały ekspozycji walutowej, sprawiającej że w sytuacji spadku transferów unijnych w nowej perspektywie finansowej, na które się zanosi z powodu konieczności zrekompensowania Francji jej poparcia dla niemieckiej Mitteleuropy, ponieśliby straty.
Przy czym jak przyznał jeden z sygnatariuszy listu istnieje konieczność przekonania do pomysłu PiS, gdyż zarówno obecnie jak i w przyszłości wprowadzenie euro bez poparcia PiS jest niemożliwe. W tym kontekście czas jest nieprzypadkowy. Zmiana premiera, jego negocjacje z Brukselą, jak i planowane w tym roku referendum konstytucyjne. Dlatego należy uznać za bardzo niebezpieczne wszelkiego typu pomysły dotyczące zmiany Konstytucji w sytuacji kiedy w art. 277 wprost wpisane jest posiadanie złotówki i istnienie Rady Polityki Pieniężnej odpowiadającej za jej wartość: “Art. 227. 1. Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.[...] 6. Rada Polityki Pieniężnej ustala corocznie założenia polityki pieniężnej i przedkłada je do wiadomości Sejmowi równocześnie z przedłożeniem przez Radę Ministrów projektu ustawy budżetowej. Rada Polityki Pieniężnej, w ciągu 5 miesięcy od zakończenia roku budżetowego, składa Sejmowi sprawozdanie z wykonania założeń polityki pieniężnej."
Przy czym nie mają racji ci którzy twierdzą że złotówka jest bezpieczna gdyż jest zapisana w Konstytucji, a PO nigdy nie zdobędzie większości konstytucyjnej. Gdyż plan Kancelarii Prezydenta umieszczenia pytania dotyczącego euro ułatwia „tylnymi drzwiami” likwidację złotówki i ma posmak makiawelicznego działania. Obywatele nie zdają sobie z tego zagrożenia sprawy gdy minister KP Krzysztof Szczerski mówi o tym wprost, że w tym roku w Święto Niepodległości 11 listopada powinniśmy wypowiedzieć się w referendum czy chcemy aby złotówkę mogła zlikwidować każda większość parlamentarna: „Konstytucja z 1997 r. nie dopuszcza wejścia Polski do strefy euro, pytanie więc jest w referendum, czy znieść konstytucyjne gwarancje dla polskiego złotego, co nie oznacza, że wejdziemy do strefy euro, tylko czy konstytucja ma to gwarantować.”
Niestety ale zagrożenie powyższe nie jest gołosłowne gdyż już przy poprzednich próbach zmian ustawy zasadniczej ze strony PiS, dziwnym trafem złotówka wypadała z projektu Konstytucji. Nawet w pokryzysowym PiSowskim projekcie Konstytucji z 2010 r. art. 227 Konstytucji SLD, który gwarantował istnienie złotówki, został zamieniony Art. 161 który decyzję pozostawiał do decyzji ustawowej: „Art. 161. 1. Narodowy Bank Polski posiada wyłączne prawo emisji pieniądza. 2. Prezesa Narodowego Banku Polskiego powołuje na 5 lat Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu. 3. Zadania, organizację i sposób działania Narodowego Banku Polskiego określa ustawa.” Dla wyjaśnienia dla niezorientowanych, w eurolandzie banki centralne każdego kraju drukują euro i emitują bilon z krajowym awersem monety zgodnie z potrzebami prowadzonej przez EBC polityki pieniężnej: „ECB has sole authority to set monetary policy. The Eurosystem participates in the printing, minting and distribution of notes and coins in all member states, and the operation of the eurozone payment systems.”
Konkludując politycy w Berlinie chcą powtórzenia manewru z Traktatem Lizbońskim aby to PiS ogłosił wejście do strefy euro jako swój sukces negocjacyjny, a później tego "sukcesu" bronił. Formalnie będąc przeciw euro uznał że przyjęcie euro to przywilej któremu Konstytucja nie powinna się przeciwstawiać, umożliwiając każdej większości parlamentarnej w Sejmie wprowadzenie euro przewrotnie tłumacząc że nie jesteśmy wstanie sprostać szantażowi UE. A nawet mobilizować wyborców do głosowania na siebie podnosząc że opozycja jeśli zwycięży to zlikwiduje nam złotówkę.
