178, marzec -czerwiec 2018 r.

Biuletyn Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
nr 178 marzec - czerwiec 2018 r.


Zapraszamy do lektury kolejnego numery Biuletynu Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE.
Trwa dyskusja nad ostatecznym kształtem regulacji dotyczących Pracownicych Planów Kapitałowych. W toku konsultacji zapowiedziano wprowadzenie w  projekcie szeregu zmian.
W kontekście tych dyskusji publikujemy tekst Prezesa Stowarzyszenia dotyczący kwestii związanych z tzw. akcjonariatem pracowniczym.

Dr Cezary Mech
„Pracownik i właściciel – dylematy etyczne”
Nauka społeczna Kościoła odnosi się do akcjonariatu pracowniczego w sposób pośredni jako formy przezwyciężenia konfliktu na linii kapitał – praca dając temu ostatniemu ugruntowany prymat szczególnie silnie zaznaczony w nauczaniu JPII. Poszerzenie praw pracowniczych w tej sferze widzi głównie w ich partycypacji w zarządzaniu przedsiębiorstwem, jak i udziału w zyskach, które z natury rzeczy posiadają akcjonariusze. Krokiem przełomowym stała się encyklika Leona XIII z 1891 r. „Rerum novarum” z bezpośrednim stwierdzeniem odnoszącym się do prawa własności niemniej ukazującym drogę uwłaszczenia pracownika: „Jeśli więc ktoś, ograniczywszy swoje wydatki, poczynił oszczędności [… zainwestował to pożytki z inwestycji nie są (cm)] czymś innym jak zapłatą za pracę, tylko w nowej postaci.” Kolejnymi krokami była encyklika Piusa XI „Quadragesimo anno” ogłoszona w 40 rocznicę która już w jednym z punktów wprost mówiła o współwłasności: „67. Sądzimy jednak, że obecne warunki gospodarcze usilnie polecają złagodzenie, o ile można, umowy pracy przez umowę spółkową. Różne podjęto już w tej sprawie próby ku wielkiej korzyści i pracobiorców i właścicieli kapitału. W ten sposób robotnicy i urzędnicy stają się współwłaścicielami lub współrządcami, albo w jaki bądź sposób uczestniczą w zyskach.” Również encyklika Jana XXIII Mater et magistra podkreśla konieczne „dostosowanie płac do zysków”, a Paweł VI w „Ottocento anni” stwierdzał że: „Człowiek […] przejawia podwójną tendencję do równości
„[O] ile w okresie od Rerum novarum do Quadragesimo anno Piusa XI nauczanie Kościoła koncentruje się przede wszystkim wokół sprawiedliwego rozwiązania tak zwanej sprawy robotniczej” o tyle JPII w encyklice Laborem exercens z 1981 r. przypomina że Kościół już na pierwszych stronach Księgi Rodzaju znajduje źródło przeświadczenia „że praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi”. Konsekwentnie głosząc zasadę prymatu pracy przed kapitałem („praca jest zawsze przyczyną sprawczą, naczelną, podczas gdy „kapitał” jako zespół środków produkcji pozostaje tylko instrumentem: przyczyną nadrzędną. Zasada ta jest oczywistą prawdą całego historycznego doświadczenia człowieka”) to w aspekcie organizacji funkcjonowania organizacji gospodarczych nie wyznacza zdecydowanych wskazówek. Tak jak gdyby oś debaty kapitał- technika-praca-własność była podstawowa względem czynników organizacyjnych. Wprawdzie JPII wprost przywołuje akcjonariat pracy w pozytywnym kontekście propozycji mówiących „o współwłasności środków pracy, o udziale pracowników w zarządzie lub w zyskach przedsiębiorstw, o tak zwanym akcjonariacie pracy itp.” to jednak umieszcza go w szerszym kontekście prawa własności. Również przy jednocześnie zdecydowanej krytyce systemu kolektywistycznego stwierdza że: „Interakcja zachodząca między człowiekiem pracy a całością narzędzi i środków produkcji dała miejsce rozwojowi różnych form kapitalizmu” i że „[n]ierzadko ludzie pracy mogą uczestniczyć i faktycznie uczestniczą w zarządzaniu i kontroli produkcji przedsiębiorstw. Poprzez odpowiednie stowarzyszenia wywierają oni wpływ na warunki pracy i wynagrodzenie, jak tez na ustawodawstwo społeczne.”
Dlatego debatując nad praktycznymi aspektami implementacji papieskiego dezyderatu „połączenia, o ile to jest możliwe, pracy z własnością kapitału” należy skorzystać z tych podpowiedzi zawartych w encyklice Laborem exercens które w wyjątkowy sposób podkreślają odpowiedzialność pracodawcy pośredniego w celu spełnienia wymogu: „ustrój pracy powinien być słusznym, to znaczy wewnętrznie prawdziwym i zarazem moralnie godziwym, który u samych podstaw przezwycięża antynomie pracy i kapitału”. Przy tym pamiętając ostrzeżenie JPII dołożyć starań aby „słuszne zabiegi o zabezpieczenie uprawnień ludzi pracy” nie zamieniły się w: „[ż]ądania syndykalne nie mogą zamienić się w pewien rodzaj „egoizmu” grupowego czy klasowego”. Dlatego formułę akcjonariatu pracowniczego należy prawidłowo zdiagnozować aby sposób wsparcia dla tego typu organizacji był w interesie dobra wspólnego.
Z tego punktu widzenia doświadczenia akcjonariatu pracowniczego w Polsce w aspekcie etycznym są przygnębiające. Ustawa z 1996 r. przekazująca pracownikom bezpłatnie 15% akcji – podobnie jak wcześniejsza z 1990 r. 20% po symbolicznej cenie – była tak naprawdę zalegalizowaną łapówką, lub jak to inni to określają zwykłym przekupstwem. Po to aby związkowcy nie protestowali przeciw wyprzedaży ich przedsiębiorstw nawet za cząstkę ich wartości. Mimo iż właścicielem było przecież całe społeczeństwo. W efekcie skarb państwa utracił znaczące aktywa gdy jednocześnie zobowiązania emerytalne sięgają obecnie poziomu 5 bilionów złotych. Pracownicy traktowali otrzymane akcje, jako ekstra bonus. Możliwe że usprawiedliwiali się że jeśli sami nie wezmą to tylko stracą, a w innej formie nie odzyskają od państwa wypracowanych przez nich świadczeń. Niemniej sprzedając później szybko posiadane akcje, nie wpływając z pozycji właściciela na działanie firmy udowodnili, że pracownicy nie są z natury zainteresowani posiadaniem akcji własnej firmy po to aby uczestniczyć w jej zarządzaniu. Z drugiej strony empirycznie udowodnili teorie ekonomiczne mówiące o tym, że w krajach gdzie płace są bardzo niskie to dochody są przeznaczane na pokrycie podstawowych potrzeb i oszczędności są na bardzo niskim poziomie. Również teoria finansów mówiąca że w przypadku inwestycji w akcje należy je dywersyfikować, znalazła potwierdzenie w pierwszeństwie inwestycji w pewne instrumenty dłużne i unikanie jednostkowej ekspozycji.
Podobnie przygnębiające są doświadczenia prywatyzacji pracowniczej a zwłaszcza leasingu pracowniczego. W sumie w tej formie sprywatyzowano tanio około 1700 przedsiębiorstw, w tym 1400 w dobrym stanie w ramach leasingu pracowniczego. Tylko po to aby 2/3 tych w lepszym stanie zostało odsprzedanych w kolejnej fazie, nie licząc tych które upadły. Uzewnętrzniła się tutaj prawidłowość że pracownicy preferują wynagrodzenie w zarządzanych firmach zamiast inwestycji, udawadniając że z reguły poza chwalebnymi wyjątkami nie sprawdzają się jako właściciele.
Doświadczenie polskie potwierdza teorie mówiące o tym że pracownicy mają trudność pogodzenia roli bycia właścicielem i podwładnym w pracy. Występują problemy menedżerskie i kierownicze, a stwierdzenie że w ramach akcjonariatu pracowniczego pracownicy nie są zainteresowani sprawowaniem funkcji zarządczej, jest w sprzeczności z tezą zawartą w „Ottocento anni” Pawła VII. Z drugiej strony pracodawca pośredni powinien w swych decyzjach uwzględnić i zmitygować groźbę niezdywersyfikowanych strat majątkowych, w sytuacji wprowadzenia przymusu bądź preferencji dla oszczędności w formie akcjonariatu pracowniczego. Skorzystać z wiedzy dotyczącej ułomności systemów zagranicznych które ujawniły się w przypadku projektu 401(k) w USA, nawet w tak drastycznej formie jak przypadek utraty oszczędności pracowników po bankructwie Euronu, Polaroidu i United Airlines. Dlatego należy postulować sięgnięcie do opracowań dotyczących konieczności dywersyfikowania aktywów zawartych w takich publikacjach UNFE jak „Bezpieczeństwo dzięki konkurencji” i „Bezpieczeństwo dzięki zapobiegliwości”.
Dlatego generalnym przesłaniem wypływającym z polskich doświadczeń akcjonariatu pracowniczego powinno być wystrzeganie się przed tą formą prywatyzacji, jak i działając w interesie publicznym nie dopłacanie do akcjonariatu pracowniczego. O ile słuszny jest postulat zredukowania części obciążeń podatkowych przez właściciela pośredniego, takich jak podatek od czynności cywilnoprawnych. O tyle zwolnienie z podatku PIT powinno następować w momencie dokonywanych inwestycji, niemniej wchodzić do zakresu opodatkowania w chwili wycofywania środków. A zwolnienie z ZUSu powinno dotyczyć tylko inwestycji w akcje mające na celu powiększenie przyszłych świadczeń emerytalnych.
Pragnąc spełnić często powtarzany argument zminimalizowania koniecznej legislacji propozycje akcjonariatu pracowniczego powinno się włączyć do istniejącego systemu Pracowniczych Programów Emerytalnych jedynie dodając PPE-AA (akcjonariat pracowniczy). Uznając że wprowadzanie nowego systemu jedynie spowoduje powstanie chaosu instytucjonalnego i ma za zadanie aby kosztem podatników wprowadzić tanie finansowanie objęcia akcji spółek. Podczas gdy w ramach PPE utworzono by opcję aby pracownicy mieli możliwość inwestowania środków w akcje pracodawcy, w ramach wyboru z możliwością przenoszenie do bezpiecznych subfunduszy. Wprawdzie naraziłoby to ich na ryzyko koncentracji, niemniej publikowane dane miałoby wartość dodaną dla rynku kapitałowego zmniejszając asymetrię informacji. Uchwalenie sposobu w jaki sposób członkowie tego funduszu wybieraliby swojego reprezentanta na walne zgromadzenie akcjonariuszy wypełniłoby postulowane dezyderaty akcjonariatu pracowniczego.
Dlatego popierając słuszny postulat akcjonariatu pracowniczego należy zaproponować formę która uchroni podatników przed „egoizmem grupowym” przed którym ostrzegał nas JPII w encyklice Laborem exercens.