Warszawa, czerwiec 2005r. Nr 25

Tresc Biuletynu Stowarzyszenia czerwiec 2005


Biuletyn Miesięczny

Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego

Warszawa, czerwiec 2005. Nr 25.



Zapraszam do lektury czerwcowego numeru Biuletynu Miesięcznego Stowarzyszenia.

Tym razem szczególnie dużo miejsca poświęcamy problematyce finansów publicznych. Bez naprawy stanu finansów publicznych trudno jest liczyć na prawidłowy rozwój rynku kapitałowego w Polsce i niezakłócony rozwój oszczędności emerytalnych.

Nie tylko stan finansów publicznych w Polsce budzi zaniepokojenie, z doniesień prasowych wynika, że istnieją istotne zagrożenia dla konkurencji na rynku usług finansowych w wyniku możliwych fuzji na rynku bankowym, a także ponoć rozważanych połączeń z udziałem średnich otwartych funduszy emerytalnych.

Sejm przyjął ustawę „dostosowującą”, według pomysłów rządowych polski system do prawa europejskiego. O zagrożeniach związanych z tą ustawą zamieściliśmy artykuł w majowym numerze naszego Biuletynu.

Jak zwykle zapraszam też do odwiedzenia strony internetowej Stowarzyszenia: www.srkunfe.webpark.pl. Archiwalne numery Biuletynu dostępne są na naszej stronie internetowej (w wersji tekstowej), a także pod adresem www.pelc.net.pl (w pełnej wersji).





Prezes Stowarzyszenia:



Dr Cezary Mech



Dokumentacja

Warszawa, 23 maja 2005 r.

Stowarzyszenie Rynku Kapitałowego UNFE

Ul. Korzystna 7

03-623 Warszawa

Kazimierz Marcinkiewicz

Przewodniczący Komisji Skarbu Państwa

Sejm Rzeczpospolitej Polskiej

Stowarzyszenie Rynku Kapitałowego UNFE pragnie wyrazić głębokie zaniepokojenie pomysłami prywatyzacji Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. i Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych S.A. realizowanymi przez obecny rząd SLD-UP.

Rynek kapitałowy w Polsce stoi przed koniecznością znacznego rozwoju. Ze strony państwa konieczne jest podjęcie działań, które rozwój ten ułatwią i przyspieszą. Również z punktu widzenia gospodarki sprawnie działający rynek finansowy może, poprzez inwestowanie w polskie przedsiębiorstwa, przyczynić się do ich rozwoju, co przyczyni się do wzrostu gospodarczego.

Aby zapewnić prawidłowe funkcjonowanie rynku kapitałowego oraz podtrzymanie polskiej przedsiębiorczości konieczne jest utrzymanie struktury własnościowej giełdy. Niebezpiecznym z punktu widzenia tego rynku byłoby zwiększenie w gronie akcjonariuszy liczby podmiotów zagranicznych. Prywatyzacja GPW w Warszawie S.A. mogłaby doprowadzić polskich przedsiębiorców do odcięcia ich od dostępu do najtańszego kapitału oraz utrudnić ich funkcjonowanie oraz tworzenie przez nich z wykorzystaniem pozyskanego kapitału nowych miejsc pracy, co jest fundamentalne w obecnej sytuacji gospodarczej Polski.

Polscy przedsiębiorcy chcąc rozwijać swoją działalność tworząc miejsca pracy i przyczyniając się do wzrostu gospodarczego, powinni mieć ciągłą możliwość finansowania swoich przedsięwzięć za pośrednictwem polskiego rynku finansowego. W wypadku prywatyzacji giełdy możliwość ta mogłaby jednak przestać istnieć. Przewidywać można bowiem, iż po prywatyzacji GPW nowi jej właściciele mogliby dążyć do jej konsolidacja z innymi europejskimi giełdami. W takiej sytuacji polscy przedsiębiorcy chcąc używać instrumentów rynku kapitałowego musieliby spełnić warunki wejścia na rynek, które stawia się przykładowo na giełdzie londyńskiej czy frankfurckiej, które nie zawsze mają odniesienie do polskich realiów. Konieczność spełnienia bardziej surowych niż obecnie obowiązujące warunków wejścia na rynek kapitałowy stanowić mogłoby argument decydujący o rezygnacji z rozwoju przedsiębiorstw finansowanego poprzez instrumenty rynku kapitałowego.

Konieczne jest także zapewnienie OFE możliwości inwestowania w kraju w interesie przyszłych emerytów, co będzie miało wpływ na przyspieszenie rozwoju polskiej gospodarki.

Decydując o przyszłości GPW należy także wyciągnąć wnioski z doświadczeń niemieckich, gdzie interesy inwestorów nie są spójne z interesami giełdy Deutsche Boerse, czemu dał wyraz Kanclerz Schroeder w swoim publicznym wystąpieniu.

W wypadku konsolidacji polskiej giełdy z innymi giełdami po jej prywatyzacji, można spodziewać się wzrostu cen transakcyjnych, będzie to miało znaczący wpływ na decyzję polskich inwestorów, a także przedsiębiorców rozważających możliwość wejścia na giełdę.

Prywatyzacja giełdy i dalsze tego konsekwencje (przykładowo konsolidacja giełd i wprowadzenie nowych warunków wejścia na rynek kapitałowy) stanowić więc mogą hamulec rozwoju polskiej przedsiębiorczości, a tym samym hamulec rozwoju polskiej gospodarki. Troską polskich władz powinno być sprzyjać rozwojowi gospodarki a nie hamowanie tego rozwoju poprzez przykładowo prywatyzację giełdy, dlatego też Stowarzyszenie Rynku Kapitałowego UNFE sprzeciwia się temu pomysłowi uznając go za szkodliwy dla polskiego systemu ekonomicznego.

Sytuacja finansów publicznych w Polsce



Analiza sektora finansów publicznych wskazuje, że deficyt ma charakter trwały i strukturalny, jest on rezultatem wadliwej struktury wydatków państwa, gdzie dominują wydatki prawnie zdeterminowane. Stan finansów publicznych jest, obok wysokiego bezrobocia, głównym źródłem niepokoju o stan gospodarki polskiej i szanse jej rozwoju.

Analiza danych historycznych dotyczących planów i wykonania budżetu państwa w kolejnych latach wskazuje na znaczne powiększenie się deficytu budżetu państwa, o ile w 1995 r. wynosił on 7,5 mld zł, to w 2004 r. było to już 41,5 mld zł (wzrost ponad 5-krotny), i to mimo zmiany klasyfikacji, która doprowadziła do przekwalifikowania części wydatków (w tym dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych) jako rozchodów i w związku z tym nie ujmowania ich jako części deficytu budżetowego. Ponadto część dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych została zastąpiona, na mocy epizodycznej ustawy o przejęciu przez Skarb Państwa zobowiązań Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z tytułu nieprzekazanych składek do otwartych funduszy emerytalnych z 2003 r., emisją obligacji Skarbu Państwa przekazywanych bezpośrednio otwartym funduszom emerytalnym.

Wykres 1. Realna stopa procentowa, dynamika PKB, stopa bezrobocia oraz deficyt budżetowy jako % PKB w latach 1990-2005







Źródło: opracowanie własne na podstawie GUS



Tak znaczny wzrost deficytu wiązać należy ze znaczną dynamiką wzrostu wydatków budżetowych przewyższającą dynamikę dochodów. W latach 1995-2004 dochody budżetu państwa ogółem wzrosły 1,87-krotnie, natomiast wydatki 2,17-krotnie. Taka sytuacja ma oczywiście wpływ na generalną kondycję finansów publicznych - relacja deficytu sektora finansów publicznych do PKB wzrosła z 1,6% w 1995 r. do 5,4% w 2003 r.

Znaczny wzrost wydatków budżetowych przeniósł się także na poziom zadłużenia sektora finansów publicznych; w 1995 r. wynosił on 167 mld zł w kolejnych latach znacznie wzrastał, do 2003 r. zwiększył się ponad 2-krotnie i wynosił 409 mld zł. Procentowy wskaźnik zadłużenia do PKB w 2004 roku przekroczył 50,3%. Jak poinformowało Ministerstwo Finansów – państwowy dług publiczny na koniec 2004 roku wyniósł 432.290,4 mln zł, a powiększony o przewidywane wypłaty z poręczeń i gwarancji udzielonych przez podmioty należące do sektora finansów publicznych - osiągnął wartość 444.144,9 mln zł. Tym samym został przekroczony pierwszy próg ostrożnościowy, co już teraz stanowi ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa finansowego Polski w przyszłości. Tak wysoki poziom zadłużenia implikuje konieczność przeznaczania coraz większych kwot na jego obsługę (z 14 mld zł w 1995 r. do 23 mld zł w 2004 r.).

Na koniec lutego 2005 r. zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 421,82 mld zł., zadłużenie krajowe wzrosło o 1,0%, a zagraniczne spadło o 2,3%. Obecnie 19,1% długu Polski jest nominowane w Euro a 5,4% w USD.

Duży wzrost wydatków budżetowych pociągnął za sobą konieczność prywatyzowania majątku państwa. Duże i, nie zawsze zgodne z zasadami gospodarności, prywatyzacje dokonywane w ostatnich latach, doprowadziły do sytuacji, iż w chwili obecnej większość dużych dochodowych przedsiębiorstw (m.in. Telekomunikacja Polska, Bank PKO BP, Polski Koncern Naftowy, Bank Pekao S.A., KGHM) została już sprywatyzowana, należy więc liczyć się ze spadkiem przychodów z prywatyzacji w najbliższych latach. Gdy w Polsce rozpoczynała się prywatyzacja , czyli w 1990 r., istniało 8,4 tys. przedsiębiorstw państwowych. W ciągu 14 lat zlikwidowano co piąte przedsiębiorstwo, a co czwarte zostało sprywatyzowane.

Restrukturyzacja gospodarki polskiej dokonana po upadku komunizmu była niekonsekwentna i doprowadziła do przeniesienia istotnych centrów decyzyjnych poza Polskę, w tym w szczególności przejęcia instytucji finansowych przez podmioty zagraniczne. W efekcie sprywatyzowane podmioty gospodarcze w dużym stopniu prowadzą politykę zatrudnienia i rozwoju związaną z troską o sytuację na rynku w krajach pochodzenia nowych właścicieli tych podmiotów. Ponadto mogą one przenosić obowiązek zapłaty podatków związanych z działalnością w Polsce do innych krajów poprzez rozliczenia i transfery w grupie kapitałowej.

Obecny wzrost gospodarczy związany jest przede wszystkim ze wzrostem wydajności pracy. Chroniczne w rezultacie wysokie bezrobocie wpływa w istotny sposób na ograniczenie popytu na rynku krajowym i spowalnia tempo wzrostu gospodarczego. Jednocześnie w konsekwencji wcześniej podjętych decyzji prywatyzacyjnych, istotne decyzje dotyczące losów przedsiębiorstw działających na terytorium Polski podejmowane są przez zagranicznych inwestorów strategicznych, często pod wpływem presji politycznej troszczących się przede wszystkim o sytuację na ich lokalnym rynku pracy i ograniczających tworzenie nowych miejsc pracy w Polsce.

Dziedzictwo komunizmu pozostawiło gospodarkę polską i jej strukturę zatrudnienia nieadekwatną do wyzwań stawianych przez zmieniającą się gospodarkę rynkową i nowe dziedziny przemysłu i usług. Znaczna część społeczeństwa została wyuczona bezradności, czego sztandarowym przykładem są byli robotnicy rolni na terenach po-pegeerowskich. W tych warunkach prowadzenie proaktywnej polityki zatrudnienia jest szczególnie utrudnione, jest ono jednak absolutnie niezbędne.

Kryzys demograficzny i kryzys zatrudnienia uderzają fundamenty polskiej gospodarki. Bez ich przezwyciężenia w długiej perspektywie grozi nam jedynie systematyczne pogarszanie się sytuacji gospodarczej, poziomu życia i obniżanie roli Polski w polityce międzynarodowej i europejskiej. W efekcie prowadzić to może do fundamentalnego kryzysu polskiej tożsamości narodowej i państwowości polskiej.



Stan finansów publicznych w latach 2000-2004

Deficyt budżetowy w okresie rządów SLD-UP zwiększył się prawie trzykrotnie z 2,3% PKB w 2000 r. do aż 6,8% w 2004 r. i to mimo zmian zasad jego naliczania. W tym czasie dług publiczny wzrósł z 38% PKB do ponad 50%. Jednocześnie rządy SLD-UP doprowadziły do wzrostu poziomu bezrobocia z 15,1% do 19,1%, co jest największym wzrostem poziomu bezrobocia w Europie. W efekcie wskaźnik zatrudnienia w Polsce spadł do poziomu poniżej 50% (45,1% w IV kwartale 2004 r.) ludności w wieku 15 lat i więcej. Wszystko to działo się przy jednoczesnych zachwytach nad rzekomą „eksperckością” tzw. „Planu Hausnera”, którego jedyną rolą było zastąpienie realnych decyzji, niezbędnych do naprawy finansów publicznych, propagandowym prezentowaniem oszczędności, które miałyby być przeprowadzone po wyborach, przy jednoczesnym wzroście realizowanych przez rząd SLD-UP wydatków i zadłużenia przed wyborami.



Wykres 2 Relacja deficytu do PKB w latach 2000-2004

Źródło: Opracowanie własne na podstawie MF



Wykres 3. Relacja długu do PKB w latach 2000-2004

Źródło: Opracowanie własne na podstawie MF





Czteroletnie rządy SLD-UP zahamowały wszelkie reformy wzmacniające gospodarkę Polski, opóźniły podjęcie walki z bezrobociem i promocję zatrudnienia oraz nie zaproponowały żadnych rozwiązań, które mogłyby zapobiec kryzysowi rodziny i spadkowi liczby urodzeń, a także gwałtownemu starzeniu się społeczeństwa polskiego. Rządy te nie były zdolne nawet do dokończenia wdrażanej od roku 1998 reformy emerytalnej i nie zdołały przesłać do parlamentu projektów ustawy o zakładach emerytalnych i ustawy o emeryturach pomostowych, co dodatkowo pogłębia niepewność na rynku pracy.

Dla finansów publicznych, znajdujących się wskutek czteroletnich „igrzysk” rozpętanych przez SLD-UP w stanie ciężkiej zapaści, kluczowe jest zmniejszenie wydatków i zwiększenie dochodów. Można to osiągnąć jedynie przez promocję zatrudnienia, co w efekcie doprowadzi do ograniczenia wydatków na wypłatę zasiłków dla bezrobotnych (dzięki zmniejszeniu liczby świadczeniobiorców) i zwiększenie bazy podatkowej (w tym składek na ubezpieczenia społeczne) oraz ograniczenie szarej sfery. Jest to rozwiązanie znacznie bezpieczniejsze dla gospodarki od alternatywnego rozwiązania, jakim jest podwyżka podatków i obniżenie wydatków społecznych. Próba wzrostu dochodów poprzez zwiększenie poziomu podatków prowadzi do ograniczenia konkurencyjności gospodarki polskiej oraz wzrostu szarej sfery, a próba redukcji wydatków o charakterze społecznym, bez zwalczenia ich przyczyn prowadzi jedynie do zwiększenia sfery ubóstwa społecznego i dalszego ograniczenia przyrostu naturalnego w wyniku pogorszenia standardów życia i zwiększenia niepewności, a więc dalszego narastania kryzysu demograficznego.

Polska polityka gospodarcza wymaga istotnej zmiany w stosunku do dotychczasowej polityki prowadzonej SLD-UP. Dalsze kunktatorstwo w tym zakresie prowadzić będzie bowiem wyłącznie do katastrofy społecznej i narodowej. Działania państwa muszą mieć przede wszystkim charakter kompleksowy i koncentrować się na promocji zatrudnienia z wykorzystaniem mechanizmów podatkowych, składek na ubezpieczenia społeczne i aktywnej polityki stóp procentowych oraz kursu wymiany.

”Dziura Bauca” w 2005 r.



Budżet na rok 2005 oparty jest w sposób jawny na kreatywnej księgowości oraz nierealistycznie optymistycznych założeniach. W efekcie wydatki budżetu są zaniżone, a dochody przeszacowane. W sferze wydatków szczególnie jaskrawe jest przeniesienie części faktycznych wydatków do kategorii rozchodów. W szczególności „księgowanie pod kreską” (tj. jako rozchody, a nie wydatki budżetu) dotyczy pożyczki restrukturyzacyjnej dla ZOZ w wysokości 2,2 mld PLN (w 2004 r. 0 mld) i pożyczki dla KUKE 0,7 mld (w 2004 r. 0,3 mld). Z góry wiadomo, że obie pożyczki nie zostaną spłacone. Powiększy to więc deficyty budżetowe w latach przyszłych. Zamiast pożyczki powinny być zwiększone dotacje, co podwyższyłoby automatycznie poziom wydatków i deficytu budżetowego. Przesunięcie części zadań do jednostek samorządu terytorialnego (m.in. likwidacja Funduszu Alimentacyjnego) nie zostało zrekompensowane przez odpowiednie dotacje i oznacza tzw. „politykę zamiatania pod dywan”, czyli przesunięcia części deficytu budżetowego ze szczebla centralnego na samorządowy i generuje przyrost zadłużenia w budżetach jednostek samorządu terytorialnego.

Budżet nie jest prorozwojowy, gdyż rok 2005 to kolejny rok spadku nakładów na naukę (o 4,3 %). Nie wiadomo kiedy ten trend się skończy, a podstawą długofalowego wzrostu gospodarczego jest postęp techniczny i akumulacja kapitału ludzkiego. Również struktura wydatków społecznych jest archaiczna w porównaniu z krajami „starej” Unii gdzie wydatków na aktywne formy polityki rynku pracy są czterokrotnie wyższe, świadczenia rodzinne i zasiłki mieszkaniowe dwukrotnie wyższe niż w Polsce.

Budżet nie likwidując przejawów niegospodarności na najwyższych szczeblach władzy, nie ma odpowiednich narzędzi do dyscyplinowania innych ośrodków władzy, w tym władz samorządowych.

Przewidziane w budżecie cięcia socjalne są przejawem koncepcji równości społecznej według SLD-UP, biorąc pod uwagę z jednej strony brak waloryzacji rent i emerytur z FUS w 2005 r., przerzucając ten 6-miliardowy wydatek na rok 2006, a z drugiej strony zwiększenie świadczeń emerytalno – rentowych dla byłych żołnierzy i funkcjonariuszy o + 5,9 % r/r, mających i tak znacznie wyższe emerytury od emerytów cywilnych. Jest to pokaz dbania w roku wyborczym o „żelazny elektorat SLD”.

Nie napawa optymizmem sytuacja w rolnictwie. Sytuacja tam występująca ma kluczowe oddziaływanie na poziom inflacji. Pomimo, iż ceny części produktów rolnych po akcesji wzrosły- np. ceny żywca rzeźnego o 45% (między majem a grudniem 2004 r.), mleka o 24 % (między majem a grudniem 2004 r.), nie należy zapominać, iż znaczna cześć produkcji polskiego rolnictwa to zboża - których ceny spadły o 33%.

Spadek cen zbóż wiązać należy ze wzrostem zbiorów zbóż w 2004 r. o 26,7% (r/r) wobec spadku o 13% w 2003 r. Zbiory w 2004 r. wynosiły 29,64 mln t, a ich wzrost wiązać należy przede wszystkim z poprawą plonów, a także wzrostem powierzchni zasiewów. Powyższy trend będzie obserwowany w 2005 r, który będzie należał do najlepszych w ostatnich latach. Jedynie opóźniona wegetacja przesunie sezonowe efekty wymuszonego spadku cen na rynku krajowym. Wysokie zbiory połączone z aprecjacją złotego będą miały silny wpływ na dochody rolników i poziom inflacji w ostatnim kwartale 2005 r. Odmienność zasad skupu zbóż w 2004 r. polega na dostosowaniu skupu interwencyjnego do warunków jednolitego rynku, tj. od dnia 1 listopada do 31 maja następnego roku. Interwencyjny skup obejmuje tylko pszenicę konsumpcyjną, jęczmień i kukurydzę wg cen minimalnych zaledwie101,31 EUR/tona. Nie ma już dopłat do cen skupu stosowanych w poprzednich latach w miesiącach sierpień – październik, które jednoznacznie kształtowały poziom cen rolnych, zastąpiły je tzw. dopłaty obszarowe.



Wykres 4 . Zmiana cen wybranych produktów rolnych maj 2004 r.-marzec 2005 r.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie GUS



Mimo otrzymania dopłat bezpośrednich, większość rolników nie mogła ich uznać wyłącznie za zysk, gdyż w tym samym czasie koszty produkcji znacznie wzrosły. Generalny wzrost cen produkcji zwierzęcej zestawić trzeba z modelem tzw. ”cyklu świńskiego”. Zgodnie z nim rolnicy hodujący trzodę chlewną obserwują sytuację na rynku wieprzowiny patrząc przede wszystkim na cenę skupu żywca wieprzowego i porównując potencjalne dochody z kosztami produkcji, w tym ze spadającymi cenami zbóż. W miarę jak cena żywca zaczyna rosnąć, przekraczając próg opłacalności, coraz więcej rolników zdecyduje się na zwiększenie pogłowia trzody chlewnej. Naturalne opóźnienie pomiędzy czasem podjęcia decyzji o zwiększeniu pogłowia i momentem sprzedaży tuczników wynosi ok. 9 miesięcy (114 dni ciąża i 6 miesięcy chów). Analiza danych wskazuje, iż najwyższą cenę trzoda chlewna osiągnęła we wrześniu 2004 r. (4,95 zł/kg), a generalnie na poziomie ok. 4,6 zł/kg kształtowała się w okresie lipiec - listopad 2004 r. Zakładając, iż właśnie w tym okresie większość rolników zwiększyła produkcję, można się spodziewać zwiększonej podaży zarówno zboża jak i żywca wieprzowego w IV kwartale 2005 r., co (w przypadku naturalnego, rynkowego kształtowania się cen) przyczyni się do dalszego spadku cen uzyskiwanych przez rolników.

Nadmiernie optymistyczne szacunki dochodów związane są przede wszystkim z błędnym szacunkiem tempa wzrostu PKB i w konsekwencji wpływów z VAT i podatków dochodowych oraz składek na ubezpieczenia społeczne. Podobny efekt ma niższa niż zaplanowano inflacja. Założono także wpływy o charakterze jednorazowym z prywatyzacji, które będą zrealizowane w pierwszych kwartałach 2005 r. i szczególnie wysokie dywidendy przedsiębiorstw państwowych, których wysokość w praktyce wymusi prywatyzację tych podmiotów, by zapewnić środki na ich rozwój w miejsce wypłacanych w formie wysokiej dywidendy.

W ustawie budżetowej przyjęto wskaźnik PKB na poziomie 5%, podczas gdy sytuacja gospodarcza kraju wskazuje, że może wynieść nawet mniej niż 3,5%. Również dynamika spożycia nie osiągnie planowanego poziomu, co przyczyni się do spadku wpływów z podatku VAT. Znacznie niższy wzrost płac, przy zbliżonej do założonej prognozie wzrostu zatrudnienia, przyczyni się do niższej niż planowane 5,1 % dynamiki przyrostu funduszu płac. Na niewykonanie budżetu wpływ będzie miała także średnioroczna inflacja (w budżecie przyjęto ją na poziomie 3 %), która nie osiągnie przewidzianego poziomu (obecnie można je szacować na ok.1,5 % na koniec roku). To oznacza, że tegoroczne wpływy podatkowe będą znacznie niższe niż założono optymistycznie w budżecie.

Niższe dochody państwa będą prowadzić do bardzo silnych napięć finansowych w budżecie państwa, samorządów i ZUSie jesienią, tuż po wyborach, gdy jednocześnie rząd prześle do Sejmu bardzo restrykcyjny projekt budżetu na rok 2006. Brak wykonania dochodów będzie wynikał z:

· Niższych niż zakładano wpływów z podatku VAT oraz akcyzy, których założona dynamika na poziomie odpowiednio 15% r/r (całkowity wpływ 73 mld złotych) i 13,6% (całkowity wpływ – 42 mld złotych) jest nadmiernie optymistyczna. Związane jest to z błędnymi założeniami makroekonomicznymi odnośnie realnej dynamiki spożycia indywidualnego na poziomie 3,7% oraz 3 % inflacji w ujęciu średniorocznym a także 2,8% na koniec roku w relacji grudzień do grudnia. W chwili obecnej można sądzić, że dynamika konsumpcji ukształtuje się w bieżącym roku na poziomie niższym niż założono w budżecie, ponieważ inflacja w ujęciu średniorocznym będzie niższa o co najmniej 1 punkt procentowy od przewidywanej w budżecie.

· Niższych niż zakładano wpływów z podatku PIT wobec założonego w ustawie wzrostu o 6,1 % (całkowity wpływ – 23,5 mld złotych), które wydają się wątpliwe biorąc pod uwagę obecnie znacznie niższą ( 2%), niż założona na poziomie 5 %, dynamikę płac.



Po pierwszym kwartale 2005 r. dochody budżetowe ukształtowały się na poziomie 23,8% rocznego planu. Najwyższym stopniem wykonania charakteryzowały się wpływy z CIT-u (33,8% planu), dochody z podatków pośrednich zostały zrealizowane w 24,0% planu, a wpływy z PIT-u w 20,0%. Niskie wykonanie wystąpiło w przypadku cła (18,6% planu). Wysokie wykonanie w relacji do schłodzonej gospodarki w dużym stopniu związane to było z realizacją wpływów z prywatyzacji, a także wpływów z dywideny jak i innych, które nie występują proporcjonalnie w kolejnych okresach roku 2005. Oznacza to, że ryzyko niezrealizowania dochodów przewidzianych w budżecie na rok 2005 jest znacznie wyższe niż wynikałoby to z proporcjonalnej realizacji dochodów w stosunku do upływu czasu.

Dodatkowo wysokie wpływy z prywatyzacji ograniczają możliwość takich wpływów w przyszłości. Wysokie wpływy z dywidendy ograniczają możliwości rozwojowe firm, które je wypłacają i w przyszłości mogą oznaczać konieczność ich prywatyzacji w celu zapewnienia im środków na rozwój za znacznie obniżoną cenę, co odbije się negatywnie na kształcie przyszłych budżetów.

Wydatki budżetu państwa wyniosły na koniec marca br. 25,7% planu. Duży stopień wykonania miał miejsce w przypadku obsługi zadłużenia zagranicznego (37,8% planu), dotacji dla FUS (36,6% planu) oraz subwencji ogólnych dla jednostek samorządu terytorialnego (35,3% planu), natomiast niskie okazały się koszty obsługi długu krajowego (16,0% planu)

Deficyt budżetowy ukształtował się po I kwartale na poziomie 35,2% w stosunku do planu i praktycznie w całości został sfinansowany ze źródeł krajowych.

Takie wykonanie budżetu po pierwszym kwartale 2005 r. oraz przewidywane gorsze, niż przyjęte w ustawie budżetowej wskaźniki makroekonomiczne wskazują, iż istnieje poważne zagrożenie niewykonania dochodów budżetowych na przyjętym poziomie. W efekcie można stwierdzić, że zależnie od przyjętej metodologii dochody budżetu państwa w 2005 r. mogą zostać nie zrealizowane na poziomie 6-12 mld zł. Na tak wysokie niewykonanie dochodów wpływ będzie miała znacznie niższa dynamika PKB oraz zaobserwowane procesy deflacyjne.

Prezentowana szerzej w załącznikach metoda statystyczna bazująca na danych historycznych dotyczących wykonań kwartalnych głównych źródeł dochodów, wskazuje, iż przeszacowanie dochodów w 2005 r. może sięgnąć 12,1 mld zł. Prognoza powstała w oparciu o ekstrapolację trendu kwartalnych wpływów w roku najbardziej podobnym do roku 2005 pod względem wzrostu PKB, inflacji oraz zmian wskaźników makroekonomicznych, który został następnie urealniony dla 2005 r. wskaźnikiem korygującym

W efekcie sytuacja w rolnictwie silnie będzie oddziaływać z jednej strony na procesy deflacyjne w gospodarce jak i nałoży się na niezadowolenie rolników w okresie powyborczym.



Wykres 5.Realizacja planów dochodów z poszczególnych źródeł w latach 2000-2004 i prognoza na 2005 r.

Źródło: Opracowanie własne



dr Cezary Mech



Nowości

Gazeta Prawna poinformowała 17 maja 2005 r., że Ministerstwo Polityki Społecznej przeprowadziło analizę ewentualnych wydatków na wcześniejsze emerytury poczynając od 1 stycznia 2007 r. w zależności od przyjętego projektu (obecnie w sejmie są dwa projekty poselskie i jeden obywatelski, a rząd pracuje nad swoim projektem). Emerytury pomostowe to druga, oprócz ustawy o zakładach emerytalnych, kluczowa ustawa dotycząca kształtu nowego systemu emerytalnego, której sejm nie uchwalił, a do tej pory rząd nawet nie skierował do sejmu jakiegokolwiek projektu w tej sprawie.

Intytut Rozwoju Biznesu opublikował pt tytułem Reforma sytemu emerytalnego - ucieczka do przodu - Wystąpienia i materiały z konferencji 18 stycznia 2005 roku. W publikacji tej zawarto m.in. Podsumowanie i zakończenie wygłoszone przez prof. Jerzego Hausnera, wówczas Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Gospodarki i Pracy. W swoim wystąpieniu poświęcił swoją uwagę zarówno byłemu Urzędowi Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, jak i naszemu Stowarzyszeniu, choć bez wymienienia jego nazwy:
"Przypominam także, choć to już nie miało znaczącego wpływu dla społecznej reputacji reformy, tylko dla polityczynej, że mieliśmy do czynienia z bardzo poważnym sporem o rolę regulatora - Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Uważałem, iż UNFE jest instytucją upolitycznioną, ale nawet nie to było największą bolączką. UNFE przyjmowało rolę, która nie była mu przypisana w systemie. Regulator chciał określać reguły gry, a nie wykonywać funkcji regulacyjnych w ramach danych przez ustawodawce reguł gry. To przez długi czas był problem pani minister Lewickiej. Wyraźnie się temu, twardo i zdecydowanie przeciwstawiłem. Zmieniliśmy nadzór i jedynie, co mnie dzisiaj bardzo martwi, to to, że zaczynają panu Monkiewiczowi doradzać ci, którzy kiedyś kierowali UNFE. Dziwi mnie to niezwykle i proszę panią minister o rekację, zresztą oficjalnie ją o to poprosiłem, bo nie bardzo rozumiem, dlaczego akurat jedna społeczna instytucja ma mieć mandat do doradzania prezesowi KNUiFE, dlaczego nie jest to oferta dla innych. Natomiast niewątpliwie nadzór dzisiaj nie wywołuje już takich napięć, jakie wywoływał poprzednio i to jest bardzo ważne. Chodzi o to, żeby regulator wykonywał zadania w ramach konstrukcji systemu, którą dają politycy, a nie zastępował polityków, nie zastępował rządu, nie zastępował ministra, nie zastępował ustawodawcy." (str. 157).



Rząd zapowiedział skierowanie do sejmu projektu ustawy o emeryturach pomostowych. Trwają też prace nad projektem ustawy dotyczącej wypłat emerytur ze środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych.







Z działalności Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE:

KPWiG odmówiła dopuszczenia Stowarzyszenia do postępowań dotyczących nieprawidłowości w wycenie aktywów funduszy inwestycyjnych. Stowarzyszenie za pośrednictwem KPWiG złożyło w dniu 11 maja 2005 r. skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na postanowienia KPWiG, jako sprzeczne z art. 31 KPA.



Stowarzyszenie złożyło na ręce przewodniczącego sejmowej Komisji Skarbu Państwa Kazimierza Marcinkiewicza list w sprawie prywatyzacji GPW S.A. (tekst publikujemy w dziale Dokumenty).



Stowarzyszenie, jako strona w postępowaniach administracyjnych dotyczących podniesienia opłat za zarządzanie OFE, przedstawiło KNUiFE stanowisko zawierające argumentację przeciw podniesieniu opłat za zarządzanie, jako sprzecznemu z interesem członków OFE oraz konkurencją na rynku OFE.



Prezes Stowarzyszenia dr Cezary Mech wziął udział w panelu ‘Central & Ekstern Europe: Adjusting to the EU’ w ramach organizowanej przez Euromoney 12 Dorocznej Europejskiej Konferencji o Finansowaniu Lokalnych i Regionalnych Władz w Monachium 10 maja 2005 r.





W majowym Biuletynie Miesięcznym Klubu Gospodarczego PiS ukazał się artykuł Wiceprezesa Stowarzyszenia Pawła Pelca „Jak walczyć z biurokracją?”




Zarząd Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE

Prezes – Dr Cezary Mech

Wiceprezes – Ewa Tomaszewska

Wiceprezes – Paweł Pelc



Adres Stowarzyszenia:

Stowarzyszenie Rynku Kapitałowego UNFE

Ul. Korzystna 7

03-623 Warszawa

www.srkunfe.friko.pl

e-mail:

pelc@skrzynka.pl

Biuletyn Miesięczny

Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego