BIULETYNY

| Biuletyny Stowarzyszenia 2003r.

| Warszawa, czerwiec 2003r. Nr 1
| Warszawa, lipiec 2003r. Nr 2
| Warszawa, sierpień 2003r. Nr 3
| Warszawa, wrzesień„ 2003r. Nr 4
| Warszawa, październik 2003r. Nr 5
| Warszawa, listopad 2003r. Nr 6
| Warszawa, grudzień 2003r. Nr 7

| Biuletyny Stowarzyszenia 2004r.

| Warszawa, styczeń 2004r. Nr 8
| Warszawa, luty 2004r. Nr 9
| Warszawa, marzec 2004r. Nr 10
| Warszawa, kwiecień 2004r. Nr 11
| Warszawa, maj 2004r. Nr 12
| Warszawa, czerwiec 2004r. Nr 13
| Warszawa, lipiec 2004r. Nr 14
| Warszawa, sierpień 2004r. Nr 15
| Warszawa, wrzesień 2004r. Nr 16
| Warszawa, październik 2004r. Nr 17
| Warszawa, listopad 2004r. Nr 18
| Warszawa, grudzień 2004r. Nr 19

| Biuletyny Stowarzyszenia 2005r

| Warszawa, styczeń 2005r. Nr 20
| Warszawa, luty 2005r. Nr 21
| Warszawa, marzec 2005r. Nr 22
| Warszawa, kwiecień 2005r. Nr 23
| Warszawa, maj 2005r. Nr 24
| Warszawa, czerwiec 2005r. Nr 25
| Warszawa, lipiec 2005r. Nr 26
| Warszawa, sierpień 2005r. Nr 27
| Warszawa, wrzesień 2005r. Nr 28
| Warszawa, październik 2005r. Nr 29
| Warszawa, listopad 2005r. Nr 30
| Warszawa, grudzień 2005r. Nr 31

| Biuletyny Stowarzyszenia 2006r

| Warszawa, styczeń 2006r. Nr 32
| Warszawa, luty 2006r. Nr 33
| Warszawa, marzec 2006r. Nr 34
| Warszawa, kwiecień 2006r. Nr 35
| Warszawa, maj 2006r. Nr 36
| Warszawa, czerwiec 2006r. Nr 37
| Warszawa, lipiec 2006r. Nr 38
| Warszawa, sierpień 2006r. Nr 39
| Warszawa, wrzesień 2006r. Nr 40
| Warszawa, październik 2006r. Nr 41
| Warszawa, listopad 2006r. Nr 42
| Warszawa, grudzień 2006r. Nr 43

| Biuletyny Stowarzyszenia 2007r

| Warszawa, styczeń 2007 r. Nr 44
| Warszawa, luty 2007 r. Nr 45
| Warszawa, marzec 2007 r. Nr 46
| Warszawa, kwiecień 2007 r. Nr 47
| Warszawa, maj 2007 r. Nr 48
| Warszawa, czerwiec 2007 r. Nr 49
| Warszawa, lipiec 2007 r. Nr 50
| Warszawa, sierpień 2007 r. Nr 51
| Warszawa, wrzesień 2007 r. Nr 52
| Warszawa, październik 2007 r. Nr 53
| Warszawa, listopad 2007 r. Nr 54
| Warszawa, grudzień 2007 r. Nr 55

| Biuletyny Stowarzyszenia 2008r

| Warszawa, styczeń 2008 r. Nr 56
| Warszawa, luty 2008 r. Nr 57
| Warszawa, marzec 2008r. Nr 58
| Warszawa, kwiecień 2008r. Nr 59
| Warszawa, maj 2008r. Nr 60
| Warszawa, czerwiec 2008r. Nr 61
| Warszawa, lipiec 2008r. Nr 62
| Warszawa, sierpień 2008r. Nr 63
| Warszawa, wrzesień 2008r. Nr 64
| Warszawa, październik 2008r. Nr 65
| Warszawa, listopad 2008r. Nr 66
| Warszawa, grudzień 2008r. Nr 67

| Biuletyny Stowarzyszenia 2009r

| Warszawa, styczeń 2009r. Nr 68
| Warszawa, luty 2009r. Nr 69
| Warszawa, marzec 2009r. Nr 70
| Warszawa, kwiecień 2009r. Nr 71
| Warszawa, maj 2009r. Nr 72
| Warszawa, czerwiec 2009r. Nr 73
| Warszawa, lipec 2009r. Nr 74
| Warszawa, sierpień 2009r. Nr 75
| Warszawa, wrzesień 2009r. Nr 76
| Warszawa, październik 2009r. Nr 77
| Warszawa, listopad 2009r. Nr 78
| Warszawa, grudzień 2009r. Nr 79

| Biuletyny Stowarzyszenia 2010r

| Warszawa, styczeń 2010r. Nr 80
| Warszawa, luty 2010r. Nr 81
| Warszawa, marzec 2010r. Nr 82
| Warszawa, kwiecień 2010r. Nr 83
| Warszawa, maj 2010r. Nr 84
| Warszawa, czerwiec 2010r. Nr 85
| Warszawa, lipiec 2010r. Nr 86
| Warszawa, sierpień 2010r. Nr 87
| Warszawa, wrzesień 2010r. Nr 88
| Warszawa, październik 2010r. Nr 89
| Warszawa, listopad 2010r. Nr 90
| Warszawa, grudzień 2010r. Nr 91

| Biuletyny Stowarzyszenia 2011 r.

| nr 92 styczeń 2011
| nr 93 luty 2011
| nr 94 marzec 2011
| nr 95 kwiecień 2011
| Nr 96 maj 2011 r.
| Nr 97 czerwiec 2011 r.
| Nr 98 lipiec 2011 r.
| Nr 99 sierpień 2011 r.
| nr 100, wrzesień 2011 r.
| nr 101, październik 2011 r.
| nr 102, listopad 2011 r.
| nr 103, grudzień 2011 r.

| Biuletyny Stowarzyszenia, rok 2012

| nr 104, styczeń 2012 r.
| nr 105, luty 2012 r.
| nr 106, marzec 2012 r.
| nr 107, kwiecień 2012
| nr 108, maj 2012 r.
| nr 109, czerwiec 2012 r.
| nr 110, lipiec 2012
| nr 111, sierpień 2012
| nr 112, wrzesień 2012 r.
| nr 113, październik 2012 r.
| nr 114, listopad 2012 r.
| nr 115, grudzień 2012 r.

| Biuletyny Stowarzyszenia, rok 2013

| nr 116, styczeń 2013 r.
| nr 117, luty 2013 r.
| nr 118, marzec 2013 r.
| nr 119,kwiecień 2013 r.
| nr 120, maj 2013 r.
| nr 121, czerwiec 2013 r.
| nr 122, lipiec 2013 r.
| nr 123, sierpień 2013 r.
| nr 124, wrzesień 2013 r.
| nr 125, październik 2013
| nr 126, listopad 2013
| nr 127, grudzień 2013

| Biuletyny Stowarzyszenia, rok 2014

| nr 128, styczeń 2014 r.
| nr 129, luty 2014 r.
| nr 130, marzec 2014
| nr 131, kwiecień 2014
| nr 132, maj 2014
| nr 133, czerwiec 2014
| nr 134, lipiec 2014
| nr 135, sierpień 2014 r.
| nr 136, wrzesień 2014 r.
| nr 137, październik 2014 r.
| nr 138, listopad 2014 r.
| nr 139, grudzień 2014 r.

| Biuletyny Stowarzyszenia, rok 2015

| nr 140, styczeń 2015 r.
| nr 141, luty 2015 r.
| nr 142, marzec 2015
| nr 143. kwiecień 2015
| nr 144, maj 2015
| nr 145, czerwiec 2015 r.
| nr 146, lipiec 2015 r.
| nr 147, sierpień 2015 r.
| nr 148, wrzesień 2015 r.
| nr 149, październik 2015 r.
| nr 150, listopad 2015 r.
| nr 151, grudzień 2015 r.

| Biuletyny Stowarzyszenia, rok 2016

| nr 152 styczeń 2016 r.
| nr 153 luty 2016 r.
| nr 154, marzec 2016 r.
| nr 155, kwiecień 2016 r.
| nr 156, maj 2016 r.
| nr 157, czerwiec 2016 r.
| nr 158, lipiec 2016 r.
| nr 159 sierpień 2016 r.
| nr 160 wrzesień 2016 r.
| nr 161, październik 2016 r.
| nr 162, listopad 2016 r.
| nr 163, grudzień 2016 r.

| Biuletyny Stowarzyszenia, rok 2017

| nr 164, styczeń 2017
| nr 165, luty 2017
| nr 166, marzec 2017
| nr 167, kwiecień 2017
| nr 168, maj 2017
| nr 169, czerwiec 2017
| nr 170, lipiec 2017
| nr 171, sierpień 2017
| nr 172, wrzesień 2017
| nr 173, październik 2017
| nr 174, listopad 2017
| nr 175, grudzień 2017

| Biuletyny Stowarzyszenia, rok 2018

| nr 176, styczeń 2018 r.
| nr 177, luty 2018 r.
| 178, marzec -czerwiec 2018 r.

| Biuletyny Stowarzyszenia, rok 2024

| nr 179 listopad 2024
| nr 180, grudzień 2024 r.
NEWSLETTER
Zapisz się aby otrzymywać Biuletyn
na swojoją skrzynkę e-mail.
  • O Stowarzyszeniu
  • Zarzad
  • Statut
  • Artykuly
  • Opinie
  • Aktualności
  • Z działalności
  • Kontakt
Warszawa, wrzesień 2008r. Nr 64

Treść Biuletynu Stowarzyszenia wrzesień 2008


Biuletyn Miesięczny

Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego
Warszawa, wrzesień 2008 r. Nr 64


WALNE ZEBRANIE CZŁONKÓW STOWARZYSZENIA

W związku z planowanymi zmianami w składzie Zarządu Stowarzyszenia oraz propozycją skrócenia obecnej kadencji Zarządu wszystkich członków SRK UNFE zapraszamy na Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia. Odbędzie się ono w dniu 19 września (piątek) o godz. 19 w Biurze Pani Prezes Ewy Tomaszewskiej przy ul. Bagatela 10 m.19 (I piętro, wejście od podwórka).
Zarząd Stowarzyszenia


OD REDAKCJI

Zapraszamy do lektury kolejnego numeru Biuletynu Miesięcznego Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE. Zawiera on wywiad jakiego udzielił Naszemu Dziennikowi wieloletni Prezes naszego Stowarzyszenia dr Cezary Mech.
Wszystkich członków oraz sympatyków Stowarzyszenia zachęcamy do współpracy z redakcją Biuletynu, chętnie opublikujemy przygotowane przez Państwa teksty.
Zapraszamy też do odwiedzenia strony internetowej Stowarzyszenia: www.srkunfe.webpark.pl, na której dostępne są między innymi wszystkie biuletyny Stowarzyszenia.
Redakcja


Przegrywamy na własne życzenie

Z dr. Cezarym Mechem, doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego Sławomira Skrzypka, rozmawia Małgorzata Goss


W "Financial Times" z 5 sierpnia Alan Greenspan, były wieloletni szef Amerykańskiej Rezerwy Federalnej (FED), twierdzi, że o opanowaniu obecnego kryzysu finansowego można będzie mówić dopiero wtedy, kiedy przeszacowane ceny domów zejdą z chmur na ziemię. To potwierdza diagnozę, jaką postawił Pan w rozmowach z nami w styczniu i kwietniu br., że ten kryzys będzie w istocie znacznie głębszy, niż większość sądzi i że wynika on z błędnie prowadzonej polityki gospodarczej...
- Charles Morris w swojej najnowszej książce "The Trillion Dollar Meltdown" wprost prorokuje, że obecne problemy światowych finansów są dopiero początkiem pożaru, którego nie uda się ugasić. Jak twierdzi - bazowanie banków inwestycyjnych, funduszy hedgingowych i typu "private equity" na środkach swoich klientów, a nie własnych, powoduje, że ich aktywność w spekulacjach polegających na obstawianiu zmian cenowych na kwoty idące w dziesiątki bilonów dolarów niemalże gwarantuje powstawanie dalszych zakłóceń na skalę globalną. Ceny nieruchomości w Stanach Zjednoczonych są nadal zawyżone - szacowaliśmy wtedy, że aż o 6 bln USD - zaś następujący spadek ich wartości redukuje zabezpieczenie należności kredytowych. Z jednej strony zmniejsza to dobrobyt Amerykanów, możliwości zaciągania przez nich kredytów hipotecznych, a z drugiej - powoduje, że ilość mieszkań na sprzedaż w Ameryce już dorównała ilości rocznie budowanych. O ile poprzednio budownictwo absorbowało ponad 70 proc. wzrostu zatrudnienia, o tyle obecnie przyczynia się do spadku zatrudnienia w gospodarce amerykańskiej. Greenspan pisze w artykule, że wzrost kosztów pozyskania kapitału (a my dodajmy - i zmniejszenie perspektyw rozwoju gospodarczego) spowoduje spadek notowań akcji, co, zgodnie z naszymi przewidywaniami, powoduje bilionowe straty na rynku kapitałowym. Należy przy tym pamiętać, że kryzys ma swoje podłoże w bardzo ekspansywnej polityce pieniężnej (za którą odpowiadał właśnie Greenspan) i w tym, że na tej ekspansywnej polityce wyrosły nowe wielkie gospodarki Chin i Indii, które teraz bardzo silnie go pogłębiają i przemodelowują przyszłe struktury gospodarcze. To właśnie Ameryka sfinansowała powstanie tych kolosów, i to sfinansowała bardzo tanio, ponieważ koszty kapitału - wskutek ekspansywnej polityki - były o 8 punktów procentowych tańsze, a obciążenie długiem Trzeciego Świata również przez to uległo realnej redukcji. Mimo że Greenspan przyznał się "do tego, o czym wszyscy wiedzą: że w wojnie w Iraku chodziło w dużej mierze o ropę", to jednak uruchomić wartych ponad 12 bln USD zasobów ropy się nie udało. I zamiast wydobycia w wysokości 5 mln baryłek dziennie - dopiero ostatnio osiągnięto poziom 3 milionów. Ograniczona podaż ropy naftowej wywindowała jej ceny, a na powstałym zamieszaniu skorzystały niektóre silne demograficznie kraje Trzeciego Świata, które w innych warunkach nie były w stanie znacząco przyspieszyć swojego rozwoju.

Na czym polega to "przemodelowanie struktur gospodarczych"?
- Na tym, że na światowej scenie gospodarczej pojawili się nowi potężni gracze, podczas gdy USA, Japonia i kraje Unii Europejskiej popadają w tarapaty, a może nawet zaczynają schodzić ze sceny. Napoleon miał powiedzieć: "Chiny to śpiący gigant, a gdy się zbudzi, to zadziwi świat". Właśnie przebudzenie nastąpiło. Rozwijająca się gospodarka chińska tak naprawdę kredytuje zamożne społeczeństwa, a coraz więcej inwestycji produkcyjnych jest realizowanych w Chinach. W krótkim okresie zbudowane zostały druga i czwarta światowa gospodarka Chin i Indii, gospodarka brazylijska odzyskała wigor i obudziły się nawet kraje uchodzące do niedawna za "skazane na nędzę" w Afryce, w której lokują swoje interesy nie tylko Chiny, ale też konkurują o nie Indie z Japonią. Indie, które potrzebują dużych inwestycji energetycznych, kupują kopalnie węgla kamiennego w Mozambiku i na Sumatrze. Obserwowaną obecnie determinację Indii w realizacji atomowego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi łączy się z chęcią zapewnienia sobie przez ten kraj dostępu do technologii nuklearnych, które by zabezpieczały przyszłe olbrzymie zapotrzebowanie energetyczne wymagające w samej energetyce jądrowej 40 mld USD nakładów. Książka Paraga Khanny "The Second World" opisująca powstanie trójbiegunowego świata jest rekomendowana przez Zbigniewa Brzezińskiego jako ta, która zwraca uwagę na dylematy, przed którymi stanie przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych. W jaki sposób - bez ryzyka imperialistycznych nadużyć - nie dopuścić do tego, że USA utracą swoją ekonomiczną pozycję, a Amerykanie obniżą swój poziom życia, stając się krajem Drugiego Świata? Równocześnie Kishore Mahbubani w "The New Asian Hemisphere" ostrzega, że kiedy pojawiają się nowe potęgi - napięcia i konflikty są bardziej prawdopodobne. Dlatego radzi, aby Zachód zawczasu zrezygnował ze swojej dominacji w instytucjach światowych, poczynając od Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, poprzez G7, aż po Radę Bezpieczeństwa ONZ.

Jeżeli wyobrazić sobie gospodarkę światową jako statek, w którego ładowniach po jednej stronie leżą amerykańskie domy, a po drugiej - chińskie inwestycje produkcyjne, to jasne jest, że skoro przeszacowano "wagę" domów, a nie doszacowano "wagi" inwestycji chińskich, musiało dojść do przechyłu statku.
- Chińczycy tanio sprzedawali Amerykanom towary, dzięki czemu w USA nie występowały procesy inflacyjne, mimo że Amerykanie brali tanie kredyty i masowo inwestowali w domy, których ceny zostały mocno wywindowane. Gdy ceny domów rosły (w 2004 r. o ponad 20 proc.), stawali się coraz bogatsi, coraz mniej oszczędzali i zaciągali coraz wyższe kredyty na konsumpcję. W ciągu dekady zadłużenie amerykańskich gospodarstw domowych wzrosło prawie o 50 proc. w relacji do dochodów pozostających do ich dyspozycji. Zobowiązania kredytowe ciążące na domach zostały przez system finansowy "rozpylone" po całym świecie. Instytucje finansowe, które się tym zajmowały, w pogoni za zyskiem silnie się "zlewarowały", to znaczy ich kapitał własny był niewielki w porównaniu z zobowiązaniami. Jednak mimo planów przetransferowania ryzyka, m.in. do funduszy emerytalnych, w procesie ekspansji znaczna część tych przeszacowanych aktywów pozostała na rachunkach banków. W chwili, gdy wartość domów spadła, okazało się, że instytucje finansowe mają straty, na samych obligacjach hipotecznych około 250 mld USD, których nie są w stanie pokryć pozyskaniem nowych kapitałów. W skali świata w miejsce ujawnionych strat w wysokości około 480 mld USD pozyskano nowe kapitały na skalę 350 mld USD. Oczywiście w tej sytuacji instytucje finansowe redukują swoją aktywność, a więc udzielają mniej kredytów, ponadto stają się bardziej ostrożne przy ich przyznawaniu, przez co jeszcze bardziej pogłębiają proces recesyjny. Poprzednio akcja kredytowa w USA rosła w tempie czterech procent rocznie, obecnie spadła o siedem procent. Spadek ilości kredytów spowodowany jest nie tylko tym, że wskutek strat, które nie w pełni zostały pokryte przez nowe emisje akcji, mniejsza jest ilość kapitału, ale też poprzez większą ostrożność. To z kolei powoduje zwiększenie kosztów pozyskania środków. W chwili, kiedy koszty kapitału rosną, trzeba ograniczać ilość projektów inwestycyjnych, a wtedy zapotrzebowanie na pracę maleje i maleją perspektywy wzrostu gospodarczego. A skoro perspektywy wzrostu gospodarczego maleją, to spada wartość akcji, ponieważ maleją przewidywane zyski. Oto cykl koniunkturalny, który na nas oddziałuje.

Ale Chiny nie ulegają tej tendencji - nadal się rozwijają.
- Była nawet dyskusja, że te gospodarki się rozłączają, że gospodarki krajów rozwijających się pójdą własną drogą i będą w stanie zneutralizować wyhamowanie w gospodarce amerykańskiej. Gospodarki nie są gospodarkami autarkicznymi, zamkniętymi w sobie. Chińska gospodarka rozwijała się szybko dlatego, że dużo eksportowała. W chwili kiedy w krajach rozwiniętych następuje wyhamowanie zapotrzebowania na towary importowane, przed chińskim eksportem pojawia się również bariera. W Stanach Zjednoczonych zaobserwowano, że ceny importu chińskiego wzrosły. Dlaczego? Bo w tym roku nastąpiła niewielka, około 6-procentowa aprecjacja juana wobec dolara. A wiele chińskich przedsiębiorstw produkujących na eksport ma rentowność na takim poziomie, niektóre tylko 1-0,5 procent. Dlatego Chińczycy muszą teraz wymagać od odbiorców amerykańskich wyższych cen. W ten sposób z jednej strony do Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy od dłuższego czasu wlewa się inflacja z Chin, a z drugiej strony zapotrzebowanie na chińskie towary maleje. W USA w ogóle jest wyhamowywane zapotrzebowanie na towary importowane z uwagi na spadek wartości dolara, przy równoczesnym wzroście eksportu. Możliwe, że występują już pewne symptomy spowolnienia w Chinach. Świadczy o tym sytuacja recesyjna w Japonii i - jak pokazują ostatnie dane - również w Niemczech, a więc w krajach, które są dostawcami produktów inwestycyjnych dla Chin. W gospodarce indyjskiej już nastąpiło spowolnienie.

Czyli teza o rozłączaniu gospodarek nie sprawdziła się?
- Na pewno nie sprawdziła się w stosunku do Indii. Skoro mamy symptomy kryzysu w Japonii i Niemczech, to można oczekiwać, że jest on również spowodowany zmniejszeniem zamówień chińskich.

W tych dniach odbywa się olimpiada w Pekinie. Czy związane z nią inwestycje są ostatnim wysokim akordem na krzywej koniunktury chińskiej gospodarki?
- Chiny osiągnęły niewątpliwie bardzo dużo. Podczas olimpiady widzimy ten chiński skok. Teraz dopina się tam ostatnie projekty olimpijskie. Zachodzi jednak pytanie - co będzie potem?
Chiny niewątpliwie muszą się zderzyć z pewnymi ograniczeniami. Skurczenie rynku amerykańskiego zmusza je do podnoszenia cen eksportowanych towarów. Euro silnie wzrosło wobec dolara, w efekcie opłacalność eksportu chińskiego do UE stała się większa, co najprawdopodobniej doprowadzi do tego, że Europa - w celu ograniczenia deficytu handlowego - będzie zachowywała się bardziej protekcjonistycznie. Chinom nie udało się też przejąć kontroli nad głównymi światowymi firmami surowcowymi - koncernem metalurgicznym Rio Tinto i BHP Billion. Ba, koncerny te wymusiły na Chinach 60-90-procentowe wzrosty cen za dostarczane surowce, głównie rudę żelaza, a Chiny nie były w stanie im się przeciwstawić, mimo że importują 50 proc. światowego zapotrzebowania na rudę żelaza, a wcześniej zawarły kontrakty z Vale de Brasil. Za koniecznością ograniczenia przemawia także dewastacja środowiska naturalnego. W Pekinie można jeździć samochodami o rejestracjach parzystych w dni parzyste, nieparzystych w nieparzyste. To świadczy o narastającym problemie ochrony środowiska, z którym Chińczycy muszą się zmierzyć i ponieść spore nakłady. A jednocześnie ze strony Zachodu widzimy silny nacisk na uregulowanie emisji CO2. Chiny są już największym światowym emitentem dwutlenku węgla. Profesor Barry Eichengreen z Berkeley twierdzi, że każde rozwiązanie będzie trudne do osiągnięcia, gdyż w efekcie albo Amerykanie mieliby dopłacać Chińczykom, ponieważ więcej emitują na jednego mieszkańca, albo musiałyby to robić Chiny w przypadku ograniczeń opartych na poziomie obecnych emisji.
Ponadto argument o ociepleniu klimatu kompletnie nie trafia do ich wyobraźni. Dziś 5-6 mln Chińczyków mieszka na Syberii, ale analizy wskazują, że już w ciągu 50 lat będzie ich tam 50 mln, w sytuacji gdy Rosjan w całej Rosji będzie zaledwie 100 milionów. Chiny mają drugie po Rosji (Syberia) zasoby węgla kamiennego (którego spalanie wiąże się z emisją CO2), a perspektywę ocieplenia na Syberii postrzegają raczej jako koniec przekleństwa tej krainy. Te wszystkie zmiany są szczegółowo analizowane w głównych ośrodkach strategicznych. A jak w Polsce są traktowane kluczowe dla nas sprawy dotyczące CO2 i zapaści demograficznej? Były premier Hiszpanii José Maria Aznar napisał w jednym z artykułów, że Hiszpania ma poważny problem z brakiem wody, ale "przyjęto zasadę, że nic się w tej sprawie nie robi, i czeka, aż deszcz spadnie". To spostrzeżenie równie dobrze można odnieść do Polski, np. mamy poważne problemy ze starzeniem się społeczeństwa, więc czekamy na... wzrost urodzin w rodzinach imigrantów.

Może jednak rozpocznie się proces zmniejszania napięcia w gospodarce światowej?
- Spadek cen ropy świadczy o tym, że doszło do przyhamowania przewidywań co do wzrostu jej spożycia. Na ile to jest efektem spowolnienia w krajach wysoko rozwiniętych, a na ile w krajach - kolosach Wschodu - to pytanie na razie otwarte. Indonezja, 260 mln mieszkańców, podniosła ceny benzyny, Indie - podniosły, Chiny również, i to niespodziewanie, bo spodziewano się, że podwyżki cen nastąpią dopiero po zbiorach, gdy spadną ceny żywności i wskaźnik inflacji.

Cały świat się zastanawia, jak powstrzymać kryzys, a przynajmniej ochronić przed nim własny kraj, a u nas wcale nie słychać, aby rząd się tym zajmował.
- Na przykład Chińczycy, mimo nacisków Ameryki, bardzo powoli dozują aprecjację juana, nie podnoszą stóp procentowych. Dzięki takiej polityce zwiększają zatrudnienie w kraju, a zmniejszają za granicą. Po prostu eksportują pracę swoich pracowników. Podobnie Czesi, którzy mają nadwyżkę handlową w wysokości 5,5 mld USD i znacznie wyższą od naszej 6-7-procentową inflację (w Polsce - 4,6 proc.), w celu wzmocnienia swojej gospodarki obniżyli parę dni temu stopy procentowe do poziomu 3,5 proc. (w Polsce 6 proc.). A my robimy na odwrót. Przerzucamy się winą za wzrost importowanych ze świata cen, podnosimy stopy procentowe i dopuszczamy do galopującej aprecjacji złotego, przez co eksportujemy pracowników, zamiast ich pracę, zaś w kraju fundujemy sobie deficyt handlowy w wysokości 12 mld euro w ujęciu rocznym. To oznacza, ni mniej, ni więcej, że zatrudniamy pracowników za granicą i ich opłacamy. Także Chińczyków, bo mamy deficyt handlowy z Chinami w wysokości 30 mld złotych. Aby ten deficyt handlowy sfinansować, stale zadłużamy się za granicą. W efekcie tych procesów nasze zadłużenie zagraniczne wzrosło do poziomu 170 mld euro, a więc ponad 52 proc. naszego produktu krajowego brutto! Obsługa tego zadłużenia pochłania prawie 35 proc. naszych dochodów z eksportu. W efekcie sprzedaży polskich przedsiębiorstw inwestorom zagranicznym, jak i znaczących inwestycji zagranicznych w Polsce, nasz bilans płatniczy musi sfinansować dywidendy, odsetki i zyski z tych kapitałów w wysokości około 60 mld zł rocznie, a więc 5 proc. polskiego PKB.

Państwowe firmy sprywatyzowane na rzecz zagranicznych inwestorów wygenerowały zobowiązania zagraniczne naszej gospodarki i generują dalsze długi?
- W znacznym stopniu. A to dlatego, że zabezpieczają się przed zmiennością kursu walutowego, jak i wyższymi stopami procentowymi w Polsce. W przypadku firm eksporterów to zamiast zaciągać kredyty w złotówkach i potem spłacać znacznie więcej kapitału i odsetek, zaciągają je w euro i potem spłacają dochodami w euro uzyskanymi z eksportu, uciekając w ten sposób z tego całego mętliku aprecjacyjnego. Wzrost wartości złotego i wzrost kosztów odsetkowych ciąży natomiast na tych firmach, które nie mają powiązań zagranicznych, są autonomiczne i uzależnione od sytuacji w Polsce, a więc na rodzimych małych i średnich przedsiębiorstwach. Podcinamy im w ten sposób możliwości ekspansji zagranicznej i przekreślamy szanse, aby wyrosły z nich wielkie firmy eksportujące nasze produkty.

Chiny też mają inflację, ale nie windują stóp procentowych. Nie zwalczają jej?
- W związku z napływem dolarów za eksportowane towary i nadwyżką handlową oni rzeczywiście mają problemy z procesami inflacyjnymi, gdyż za część eksportowanych towarów otrzymują po wymianie juany niemające pokrycia w towarach. Zwalczają je, używając do tego innych narzędzi, zresztą klasycznych, jeśli chodzi o politykę pieniężną, a mianowicie zwiększają wymogi dotyczące wysokości rezerw. Jeśli bank udziela kredytu czy zwiększa bazę depozytową, to zawsze część tej kwoty musi odprowadzić do banku centralnego w postaci rezerwy. Jeśli podwyższy się ten odprowadzany procent, to tym samym zmniejsza się aktywność kredytowa banku, a przez to i procesy inflacyjne. W Polsce natomiast dyskusja koncentruje się na obawach związanych ze wzrostem wynagrodzeń, który przekłada się na przyspieszenie procesów inflacyjnych, mimo że kluczowym dla polityki gospodarczej powinien być wzrost dobrobytu obywateli, a więc wzrost płac realnych W sytuacji, gdy w Polsce ceny są na poziomie 70 proc. cen w Unii Europejskiej, różnice w stopach procentowych prowadzą do procesów aprecjacyjnych wypychających produkcję eksportową na rzecz wzrostu opłacalności inwestycji finansowych w Polsce. Jeśli u nas są wyższe stopy i procesy aprecjacyjne, to nie tylko kapitał spekulacyjny inwestuje w Polsce i zarabia podwójnie - na wyższych stopach i wzroście wartości złotego (operacje typu carry trade), ale też firmy zaciągają swoje zobowiązania w obcej walucie ze względu na niższe stopy. Nawet nasi obywatele zauważyli, że lepiej pożyczać np. we frankach szwajcarskich.

Jaki to ma dla nas skutek?
- Skutek jest dwojaki. Po pierwsze, za tę politykę płacą ci, co zaciągnęli kredyty w złotówkach i są uzależnieni od stóp procentowych. W 90 proc. przypadków banki udzielają kredytów o zmiennej stopie, toteż są zainteresowane tym, żeby stopy były wysokie. Drugi skutek ma charakter makroekonomiczny - następuje wypychanie produkcji z Polski, zaciąganie coraz większych zobowiązań za granicą i w efekcie wzrost długu zagranicznego Polski.

Zaczęliśmy od Chin. My mamy deficyt płatniczy, a oni nadwyżkę handlową i płatniczą. Jak oni to robią?
- Chiny, które są znacznie biedniejszym od nas krajem, są w stanie sfinansować swoją ekspansję gospodarczą, a nawet finansować nabywców swojej produkcji. Ich osiągnięcia inwestycyjne - lotniska, autostrady, stadiony - możemy oglądać podczas olimpiady na własne oczy. Patrzymy i nie jesteśmy w stanie pojąć, jak to się stało, że te szare uniformy sunące ulicami na rowerach zostały w ciągu kilku lat zastąpione przez 3 mln samochodów i całą paletę barw strojów. To szok. Dziś decyduje się, jak świat w przyszłości będzie wyglądał. Czy to będzie "Chindia"? Czy nastąpi przeobrażenie instytucji międzynarodowych, okrzepnięcie nowych gospodarek i rozwój gospodarki globalnej? Czy efekt, który mamy obecnie, że Amerykanie konsumują rocznie o dwa kilogramy mięsa mniej, ponieważ muszą się dzielić swoim bogactwem, będzie postępował dalej i czy również nas dotknie?

Dziękuję za rozmowę.

„Nasz Dziennik” Nr 188 (3205) Wtorek, 12 sierpnia 2008 r.







Z działalności Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE:



W dniu 8 sierpnia Wiceprezes Stowarzyszenia Paweł Pelc zgodnie z posiadanym upoważnieniem do jednoosobowego reprezentowania Stowarzyszenia w postępowaniach przez organami administracji, w tym przez Komisją Nadzoru Finansowego, przekazał stanowisko w sprawie dotyczącej podwyższenia maksymalnej wysokości kosztów zarządzania Funduszem przez ING Nationale-Nederlanden Polska Powszechne Towarzystwo Emerytalne S.A. Stanowisko to jest podtrzymaniem dotychczasowej opinii Stowarzyszenia wskazującej iż podwyższenie limitu opłaty za zarządzanie zawartego w statucie OFE ING obniżyłoby poziom konkurencji cenowej na rynku otwartych funduszy emerytalnych, a przez to dodatkowo sprzyjałoby zaniechaniu konkurencji na tym rynku i procesom tzw. konsolidacji rynku OFE.

.



Zarząd Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
Prezes – Ewa Tomaszewska
Wiceprezes- Teresa Rogalska
Wiceprezes- Paweł Pelc
Wiceprezes, Sekretarz– Anna Wawryniuk


Adres Stowarzyszenia:
Stowarzyszenie Rynku Kapitałowego UNFE
ul. Korzystna 7
03-623 Warszawa
www.srkunfe.webpark.pl
e-mail:
srkunfe@webpark.pl


Biuletyn Miesięczny

Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego

 




Copyright (c) 2010-2014 srkunfe.pl
Projekt: BxM Multimedia
tworzeniestron.biz BxM Administrator
Stowarzyszenie Rynku Kapitałowego UNFE
Polityka Cookies